W tym roku urzędnicy doliczyli się w Czechach ponad 600 miejsc, w których warunki życia sprawiają, że są one traktowane jako getta biedy. Alarmujący jest fakt, że liczba ta jest dwukrotnie większa niż w roku 2006. Obecnie żyje w nich ponad 115 tysięcy osób, przede wszystkim Romów.

Do wzrostu liczby gett biedy przyczynił się światowy kryzys gospodarczy, wzrost bezrobocia i handel biedą. Szczególnie ten ostatni jest w Czechach dość powszechny. Jako że państwo szczodrze wypłaca najbiedniejszym zasiłki mieszkaniowe, prywatni przedsiębiorcy organizują całe osiedla mieszkań socjalnych, które następnie zamieniają się w dzielnice wykluczone społecznie i finansowo.

Najwięcej takich miejsc jest na północy Czech. Przykładomow w Litwinowie z życia lokalnej społeczności wykluczonych jest niemal 20 procent mieszkańców miasta.

Pracownicy socjalni utrzymują, że dopiero kiedy wejdzie w życie nowe prawo, będzie możliwe równomierne osiedlanie najbiedniejszych na terenie całych gmin tak, aby nie powstawały nowe enklawy. Istnieją jednak obawy, że jeśli na podstawie obowiązkowych kwot trafi do Czech kilka tysięcy imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, nie będzie możliwe włącznie do społeczeństwa ani ich, ani tych osób, które już żyją w wykluczeniu.