Organizatorzy Fundacja Demokratycznej Społeczności Kurdyjskiej-Polska jest przekonana, że tureckie władzę stoją za zamachem dokonanym 10 października w Ankarze. Podczas protestu przygotowanego przez społeczność kurdyjską doszło do eksplozji dwóch ładunków wybuchowych. W ich wyniku zginęło ponad 100 osób, a ponad 200 odniosło rany. Chodzi o przyśpieszone listopadowe wybory - mówią Kurdowie. Kwestia kurdyjska jest w nich o tyle istotna, że sukces lewicowej prokurdyjskiej partii HDP (partia uzyskała poparcie na poziomie ponad 13 procent) w czerwcowych wyborach uniemożliwił rządzącej dotychczas partii AKP utworzenie rządu.

Demonstracja w Warszawie rozpoczęła się pod bramą główną Uniwersytetu Warszawskiego. Manifestujący przeszli pod Sejm. Nieśli kurdyjskie flagi i krzyczeli "Ankara- Warszawa, wspólna sprawa". Kurdowie chcą przekonać Polaków, żeby nie wierzyli w tłumaczenia tureckiego rządu.

Oprócz Kurdów manifestowali przedstawiciele polskich organizacji i partii lewicowych oraz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. W sumie blisko 100 osób.