Mer Chalon twierdzi, że radni zdecydowali się na taki krok w imię obrony laickich wartości francuskiej szkoły. Dodaje, że jadłospis stał się symbolem religijnym, a tego należy unikać w miejscach publicznych, którym jest placówka szkolna w republikańskiej Francji. Stąd po raz pierwszy od 30 lat w szkołach w Chalon podano na przystawkę szynkę. Rodzice na razie nie protestują. Nauczyciele zauważają jedynie, że na przerwie więcej dzieci zjada przyniesione z domu kanapki. W ten sposób rekompensują sobie rezygnację z posiłków w stołówce.

Sprawa wieprzowiny w jadłospisie w ostatnim czasie nabrała politycznego wydźwięku. Liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen zapowiada, że gdy dojdzie do władzy, to we wszystkich szkołach menu będzie jednakowe i "republikańskie". Minister edukacji Najat Vallaud-Belkacem uważa, że to są niedemokratyczne szykany, zaś były prawicowy prezydent Nicolas Sarkozy popiera decyzje radnych z Chalon.