Stany Zjednoczone wraz ze swoimi najbliższymi sojusznikami we wspólnym oświadczeniu podkreśliły, że rosyjskie naloty na Syrię nie są skierowane przeciwko Państwu Islamskiego, a ich ofiarami pada m.in. cywilna ludność. Pierwszy alarmował o tym jeszcze przed oficjalnym stanowiskiem ''koalicji'' senator John McCain. "W stu procentach mogę potwierdzić, że działania Kremla wymierzone są w wolną armii Syrii, czyli oddziały szkolone przez CIA" - powiedział szef komisji sił zbrojnych amerykańskiego senatu John McCain. 

Biały Dom stoi na stanowisku, że należy zrobić wszystko, aby konflikt ten rozwiązać środkami politycznymi, a nie używając siły. "Powiedziałem prezydentowi Putinowi, że jestem gotów do wspólnych działań przy jego pomocy na rzecz politycznego rozwiązania w rozmowach z syryjskim przywódcą Al-Asadem i Iranem" - mówił Barack Obama. Zdaniem amerykańskiego prezydenta, ataki wymierzone w syryjskich rebeliantów wzmacniają ISIS.