statystyki

Parkman - nowy superbohater Rosji. Istnieje naprawdę

autor: Michał Potocki05.12.2014, 07:40; Aktualizacja: 05.12.2014, 07:41
W Moskwie znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem,

W Moskwie znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem,źródło: ShutterStock

Amerykanie mają Supermana, Batmana i Kapitana Amerykę, więc Rosjanie nie mogli być gorsi. Ich własny superbohater nazywa się Parkman, istnieje naprawdę i toczy nierówną walkę z firmami odholowującymi źle zaparkowane auta. A że w Moskwie znalezienie miejsca do parkowania graniczy z cudem, Parkmani z miejsca stali się bohaterami masowej wyobraźni.

reklama


reklama


Pierwszym Parkmanem był niejaki Konstantin Ałtuchow. 15 października Ałtuchow zaparkował swoją furgonetkę niedaleko stacji metra Tiopłyj Stan i poszedł po drobne zakupy spożywcze. Mazda stała w miejscu niedozwolonym, ale temu akurat w Moskwie nikt się nie dziwi. Według oficjalnych danych w rosyjskiej stolicy jest zarejestrowanych 5,5 mln pojazdów. Ta liczba rośnie co roku o 8–10 proc. Główne ulice są zakorkowane przez cały czas, pojęcie godzin szczytu praktycznie się zatarło. Jedna z naszych rozmówczyń pewnego dnia wracała z pracy do domu siedem godzin. Był piątek, akurat spadł pierwszy śnieg, po drodze doszło do kilku stłuczek i wypadków.

Nic dziwnego, że Ałtuchowowi nie chciało się krążyć po okolicy w poszukiwaniu wolnego miejsca. Zwłaszcza że połowa października była w Moskwie deszczowa, a temperatura oscylowały wokół zera. Tym razem jednak się przeliczył. Gdy wrócił, zastał swój pojazd na specjalnym aucie holowniczym, który miał wywieźć go na parking dla podobnych nielegalnie zaparkowanych pojazdów. Niewiele myśląc, wskoczył na holownik, który dopiero co ruszył, otworzył drzwi własnego samochodu i wsiadł. Jako zawodowy kierowca wiedział, że dźwig nie ma prawa holować pojazdu, w którym siedzi właściciel, więc po 70 metrach musiał się zatrzymać.

Obie strony wezwały służby porządkowe. Miejsce zdarzenia trzykrotnie odwiedzali funkcjonariusze policji. Za każdym razem uznawali, że to nie ich sprawa. Przypadkowi przechodnie zaczęli dostarczać Ałtuchowowi jedzenie (chleb, jajka na twardo) i picie, gdy tylko się zorientowali, że Don Kichot moskiewskich ulic samotnie walczy z wiatrakiem kolejną już godzinę. Na miejsce zdarzenia zbiegli się taksówkarze, grożąc kierowcy holownika linczem. Wkrótce numer telefoniczny Ałtuchowa zdobyli dziennikarze. „Parkman – superbohater naszych czasów” – zatytułował swój tekst na jego temat magazyn samochodowy „Za Rulom”. W programie na żywo rozmawiało z nim lokalne radio Goworit Moskwa.

Z kierowcy obywatel

– Kierowca holownika mówi: „Wyłaź z maszyny”. Ja odpowiadam: „A na jakiej podstawie? Oto moje wszystkie dokumenty. Tak, stałem w niedozwolonym miejscu, jestem gotowy zapłacić karę w rozmiarze 3 tys. rubli (190 zł – red.) przewidzianym przez przepisy ruchu drogowego”. Na to kierowca holownika stwierdza, że powinienem zapłacić karę w pełnym zakresie, czyli 7 tys. rubli (440 zł – red.) za odholowanie. Ja mu odpowiadam: „Żadnego odholowania nie było. To, co powinienem, jest zapisane w kodeksie podatkowym. To, czego mi nie wolno – w kodeksie karnym. Reszta to moja sprawa”. Częściowo przyznaję się do winy, ale tylko częściowo. Prosiłem o wypisanie mandatu – opowiadał Ałtuchow. Prowadzący audycję znany dziennikarz Siergiej Dorienko był zachwycony.


Pozostało jeszcze 70% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama