Były szef dyplomacji Applebaum opisuje jako osobę "twardą, która z nikim się nie spoufala, a jednocześnie jest żarliwa w sprawach, których broni". "Nawet moi przyjaciele z Niemiec, wydawcy moich książek i niemieccy recenzenci, mówią o Anne Applebaum wyłącznie z uznaniem. Jak w każdym zachodnim kraju książkami i kulturą zajmuje się tam częściej lewica, więc oni też są często lewicowi, nie lubią republikanów, nie lubią konserwatystów, nie lubią Ameryki ani Amerykanów, ale Anne Applebaum są zafascynowani. Oni w niej widzą taką inteligencką bezinteresowność" - podkreśla Bartoszewski w rozmowie ze "Wprost".

"Ona, dostając polskie obywatelstwo, mam nadzieję szybko, stając się Polką żydowskiego pochodzenia, chce być po lepszej stronie polskości. Ale równie ważne jest znaczenie jej decyzji dla stereotypu Polski w środowiskach żydowskich w Ameryce i nie tylko tam. Antysemityzm w Polsce jest, i to bardzo silny, ale to nie jest istota polskości, to nie jest istota polskiego państwa. Tymczasem stereotyp jest taki, że Polska jest straszna, a Żyd nie ma czego tutaj szukać. Anne Applebaum występująca o polskie obywatelstwo pokazuje coś zupełnie innego, że Żyd ma tu czego szukać, skoro dokonuje własnego wyboru, żeby być obywatelem tego państwa" - tłumaczy "Wprost" Bartoszewski.

Wniosek Applebaum

Anne Applebaum złożyła niedawno w Bydgoszczy wniosek o przyznanie polskiego obywatelstwa.

W rozmowie z korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie Markiem Wałkuskim Applebaum tłumaczyła, że od 20 lat jest związana z Polską. "Mieszkam w Polsce, mój mąż jest Polakiem, moje dzieci są Polakami. Uznałam, że to jest ten czas" - powiedziała dziennikarka.

Dodała, że ma poczucie, że Polska stała się jej drugą ojczyzną.

Applebaum to znana dziennikarka, publicystka "Washington Post". Urodziła się w Waszyngtonie, ukończyła Yale, uczęszczała także do London School of Economics i uniwersytetu w Oksfordzie. Na przełomie lat 80. i 90. była korespondentką "The Economist" w Polsce. Za książkę "Gułag" dostała w 2004 roku Nagrodę Pulitzera.