We wtorek rano przed siedzibą LOT zebrali się pikietujący. Na pikietę przyszło ok. około 100 osób, głównie piloci i personel pokładowy ubrany w mundury służbowe. Prezes PLL LOT Rafał Milczarski zaprosił wszystkich pracowników i współpracowników na rozmowę m.in. o postulatach, wybrzmiewających podczas pikiety.

Odnosząc się do trwającego wciąż spotkania, Kubicki powiedział dziennikarzom, że zarząd czeka obecnie na wszystkich chętnych pracowników, którzy "chcieliby zadać jakiekolwiek pytanie, przekazać swoją wątpliwość, zgłosić jakąś sprawę", a także "wysłuchać od zarządu informacji o sytuacji spółki". "Właściwie dzisiaj cały dzień (...) jesteśmy do dyspozycji pracowników" - powiedział.

"Na początku były dwie osoby, teraz grono tych osób urosło do ok. 10. Nie ma wśród tych pracowników liderów związków zawodowych" - poinformował Kubicki, podkreślając jednocześnie, że podobnie jak inni pracownicy, związkowcy mają prawo uczestniczyć we wszystkich spotkaniach. Jak dodał, we wcześniejszych rozmowach związkowcy uczestniczyli "sporadycznie".

Kubicki zaznaczył, że wtorkowe spotkanie nie odbywa się "w trybie nadzwyczajnym". "To nie są żadne negocjacje, to jest właściwie tylko wymiana informacji, taki element, którego po tej całej sytuacji - mamy takie przekonanie - brakowało" - ocenił.

Od ubiegłej środy zarząd spółki codziennie spotyka się z pracownikami, by rozmawiać o sytuacji w spółce, w tym również finansowej, a także odpowiadać na ich pytania, m.in. związane z samozatrudnieniem czy wynagrodzeniem.

Pytany o poruszane na spotkaniach kwestie, Kubicki odparł, że pracownicy "mają potrzebę upewnienia się, czy informacje, które spółka przekazuje - często za pośrednictwem mediów - są informacjami prawdziwymi". "Wiele wątpliwości ze strony pracowników dotyczy np. wyroku Sądu Najwyższego, który orzekł w sprawie regulaminu wynagradzania z 2010 r." - mówił. Jak dodał, na ostatnich spotkaniach pracownicy pytali również o to, czy decyzja warszawskiego Sądu Okręgowego, zgodnie z którą zapowiadany na 1 maja strajk nie mógł się odbyć, rzeczywiście istnieje. Interesował ich też sposób prowadzenia rozmów ze związkami zawodowymi w kwestii strajku.

Kubicki podkreślił, że bardzo duża liczba zgłaszanych na spotkaniach uwag jest konstruktywna. "I też nas bardzo cieszy i w pewnym sensie jest dla nas ulgą, że wielu pracowników wychodzi z tych spotkań z takim przekonaniem, że (...) zbliżamy się w takim sensie, że po prostu się lepiej rozumiemy" - ocenił. "My te spotkania będziemy kontynuować co najmniej do końca tygodnia, później z pewnością też. Pytanie, czy będzie to potrzeba spotkań codziennych, ale na pewno będziemy taki dialog z pracownikami prowadzić" - zapewnił Kubicki.

Zaznaczył, że na podstawie tych rozmów będzie możliwe wypracowanie kształtu m.in. nowych zasad wynagradzania.

Osią sporu między związkami zawodowymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska. Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, wskazując, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

W październiku ub.r. Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca, czyli LOT, miał prawo wypowiedzieć regulamin wynagradzania. (PAP)