statystyki

Medialna kultura krzyku: Jakie są granice tradycyjnego dziennikarstwa? [OPINIA]

autor: Marek Tejchman20.04.2018, 07:29; Aktualizacja: 20.04.2018, 08:05
Marek Tejchman

Marek Tejchman, fot. Wojciech Górskiźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Chciałem panu powiedzieć, panie Macierewicz, że jest pan kłamcą, przestępcą, w przyszłości stanie pan przed sądem wolnej Polski za kłamstwa i szkody poczynione państwu polskiemu oraz pojedynczym ludziom. Zadawanie panu pytań nie ma jakiegokolwiek sensu – słowa Wojciecha Czuchnowskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”, skierowane do ministra obrony narodowej na konferencji, podczas której był prezentowany tzw. raport techniczny dotyczący katastrofy smoleńskiej, wywołały bardzo gorącą dyskusję wśród dziennikarzy.

Szalenie ciekawe było to, w jaki sposób Czuchnowskiego broniono. Według wielu – choć przekroczył on granice tradycyjnie rozumianego dziennikarstwa, to zrobił to w imię wyższej wartości, jaką jest obywatelski obowiązek dbałości o dobro wspólne i odpowiedzialność za losy ojczyzny. Padały również głosy, że mieliśmy do czynienia z aktem odwagi, której wielu dziennikarzom brakuje. Po raz kolejny rozgorzał przy tym spór o symetryzm: o to, jak dziennikarze mają zachowywać się wobec władzy, której działania – w opinii wielu przedstawicieli branży – zagrażają demokracji i wolności. Krytycy obecnej ekipy uznają, że mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, w której partia bez konstytucyjnej większości zmienia ustrój, więc sama odbiera sobie prawo do bycia traktowaną jako władza legalna. Wolność i demokracja są zagrożone, należy więc walczyć w ich obronie. Ktoś, kto walki unika, czyni to ze strachu albo oportunistycznego cynizmu. Niemożliwe jest, myślą obrońcy demokracji, żeby rozsądny człowiek zagrożenia nie widział, by, cytując doskonały felieton Grzegorza Sroczyńskiego, „nie czuł tej grozy”.

Kłótnia była bardzo intensywna i osobista, bo często toczona przez ludzi, którzy latami ze sobą pracowali. Wpisywała się jednak w szerszy kontekst trwającego w kraju od lat politycznego sporu. Sporu, którego elementem stał się rozwój mediów tożsamościowych.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • suweren(2018-04-20 09:07) Zgłoś naruszenie 20

    o... pan "dziennikarz" co premii bronił....... schowaj się już człowieku oderwany od rzeczywistości

    Odpowiedz
  • gin(2018-04-22 09:17) Zgłoś naruszenie 00

    A w czym konferencja pracowa Macierewicza dotycząca aspektów technicznych katastrofy zagrażała demokracji? Dziennikarz, który mówi, że nie ma sensu zadawać pytań - sam powinien wyeliminować się z zawodu dziennikarza i zostać politykiem. Z resztą dziennkarze niektórych gazet juz od dawna "awansowali" jedynie do roli propagandzistów partyjnych broniących pokomunistycznego układu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie