Kard. Duka podkreślił znaczenie sprowadzenia szczątków księdza prymasa dla wolności i demokracji. Przypomniał, że kardynała Berana prześladowały dwa totalitarne systemy nie tylko za poglądy religijne, ale także za postawę obywatelską. Dlatego – mówił metropolita praski na konferencji prasowej – „po przylocie do Pragi najpierw zostanie powitany jako obywatel czeskiego państwa, a dopiero później odbędą się uroczystości religijne”.

Szczątki kardynała Berana zostaną sprowadzone w piątek, 20 kwietnia, z Watykanu rządowym samolotem. Po wylądowaniu samolotu, o godzinie 18, z polecenia czeskich biskupów mają odezwać się wszystkie dzwony, w tym także jeden z najważniejszych, dzwon Zygmunt w praskiej katedrze św. Wita, Wacława i Wojciecha – poinformował dziennikarzy Vojtech Matl z praskiego arcybiskupstwa.

Kardynał Josef Beran (ur. w 1888 r.) był duszpasterzem, wykładał teologię pastoralną na Uniwersytecie Karola oraz pełnił funkcję rektora Wyższego Seminarium Duchownego. W czerwcu 1942 roku w czasie akcji odwetowej po zamachu na Heydricha w Pradze został aresztowany przez gestapo. Był więziony przez gestapo na Pankracu w Pradze, potem w Terezinie i do 1945 roku w obozie koncentracyjnym w Dachau. W listopadzie 1946 roku ksiądz Beran został mianowany arcybiskupem praskim i prymasem Czech. Trzy lata później został uwięziony, tym razem przez władze komunistyczne. Wolność, ale bez możliwości pełnienia posługi biskupiej, odzyskał w 1965 roku. W lutym 1965 roku komuniści pozwolili mu na opuszczenie Czechosłowacji. Zmarł w 1969 roku i został pochowany w rzymskiej bazylice św. Piotra.

Abp praski przypomniał, że kard. Beran został wyrzucony z Czechosłowacji z zapisem, że ma nigdy nie wrócić do kraju. "Nigdy, nawet po śmierci" – mówił. Władze odrzucały wszelkie prośby i propozycje, także tę z roku 1969, gdy Beran był już ciężko chory. Prymas Czech uważa, że kard. Beran jest postrzegany jako wielka osobistość XX wieku, człowiek, który opierał się i nazizmowi, i komunizmowi. „Jest osobą, która nigdy nie dała się złamać, także w czasie, gdy kuszono go propozycjami kompromisu – mówił Duka. - Beran wraca, a zwolennicy dyktatury (komunistycznej) są w parlamencie Republiki Czeskiej, mają immunitet poselski i mogą głosić swoje poglądy, chociaż parlament uchwalił ustawę o przestępczym charakterze obu systemów totalitarnych”.

Jednocześnie tłumaczył, że zarzuty o odśpiewanie hymnu „Te Deum”, gdy prezydentem Czechosłowacji został w 1948 roku komunista Klement Gottwald, „są stawiane przez osoby, które nie zadają sobie trudu drobiazgowego sprawdzenia w archiwach wszystkich okoliczności”. Wyjaśnił, że Beran zgodził się na odprawienie mszy dziękczynnej w zamian za zwolnienie z więzień około 70 katolickich księży i utrzymanie kościelnego szkolnictwa. Kard. Duka zauważył, że wkrótce w więzieniach znalazło się jeszcze więcej księży, a szkolnictwo katolickie i tak zostało zlikwidowane.

Kard. Duka powiedział PAP, że „powrót (szczątków) prymasa Czech Josefa Berana to istotne podziękowanie za kardynałów i prymasów takich jak Beran, (kard. Stefan) Wyszyński i (kard. Jozsef) Mindszenty. Jestem bardzo szczęśliwy, że kiedy po zakończeniu II wojny światowej, po upadku dyktatury nazistowskiej, przyszła kolejna dyktatura – komunistyczna, Kościół jako pierwszy zaprotestował w osobach tych kardynałów. Był na pierwszym froncie walki o wolność” - mówił.

Arcybiskup praski i prymas Czech podkreśla też zbieżność losów w Europie Środkowej. „Św. Wojciech jest patronem Europy Środkowej. Wspólnie z cesarzem Ottonem i papieżem Sylwestrem II dbał o nią. To jest wspólna historia Czech, Węgier i Polski i dlatego przyjedzie do nas prymas Polski abp Wojciech Polak. To też symbol” - powiedział PAP kard. Dominik Duka.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)