Gryglas był pytany o zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który podczas czwartkowej konferencji powiedział, że do Sejmu trafi projekt ustawy obniżającej pensje poselskie o 20 proc. Kaczyński dodał, że ministrowie konstytucyjni i sekretarze stanu przekażą swoje nagrody na cele charytatywne.

Wiceszef Porozumienia podkreślił, że "to ograniczenie, wprowadzenie zasady skromnego państwa i skromnych urzędników dotyczy wyłącznie sfery politycznej". Jak zaznaczył, każdy z posłów podejmuje suwerenną decyzję, "by uczestniczyć w polityce na określonych warunkach". "I te warunki akceptujemy, więc nie powinno być to dla nas zaskoczeniem" - dodał.

Przypomniał, że "jednocześnie rozpatrywana jest ustawa o nowelizacji ustawy o służbie cywilnej, która przenosi całą grupę podsekretarzy stanu do służby cywilnej i ta grupa osób - dosyć liczna - będzie mogła być wynagradzana na innych zasadach". "Ale mówimy to bardzo uczciwie, że stanie się to dopiero od następnych wyborów" - zaznaczył.

Jarosław Kaczyński poinformował, że decyzję ws. wystąpienia z projektem obniżenia wynagrodzeń parlamentarzystów podjął Komitet Polityczny PiS na jego wniosek. Zapowiadając kolejne projektowane zmiany szef PiS powiedział, że mają zostać "wprowadzone nowe limity obniżające" dla wójtów, burmistrzów, prezydentów, marszałków i starostów, a także dla ich zastępców oraz, że zniesione zostać mają "wszelkie dodatkowe, poza pensją, świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek Skarbu Państwa".

W grudniu ubiegłego roku w odpowiedzi na interpelację PO ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot przedstawił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów - od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie; 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło (65 100 zł).

Informacja o przyznanych nagrodach wywołała oburzenie opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też "konwój wstydu" - kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.

Na początku marca premier Morawiecki zapowiedział likwidację wszelkich nagród, premii dla ministrów i wiceministrów. Zapowiedział również, że w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chce zredukować liczbę ministrów i wiceministrów o 20-25 proc., a także przejście podsekretarzy stanu do grupy urzędników służby cywilnej. Dotychczas Morawiecki przyjął dymisję 21 wiceministrów.

W marcu decyzji o przyznaniu nagród w Sejmie broniła b. premier Beata Szydło. Powiedziała wówczas, że "ministrowie, wiceministrowie w rządzie PiS, otrzymywali nagrody za ciężką uczciwą pracę". "I te pieniądze się im po prostu należały" - zaznaczyła. Mówiła, że "to były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej Izbie, a nie zegarki od kolegów-biznesmenów".