statystyki

Lewestam: Wolność w służbie prawdy

autor: karolina lewestam02.02.2018, 07:07; Aktualizacja: 02.02.2018, 08:05
Karolina Lewestam

Karolina Lewestamźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Ten nasz najgłębszy państwowy lęk – że pewnego dnia znielubią nas Stany Zjednoczone – w tym tygodniu wypełzł z nieświadomości narodowej, gdzie zwykle cicho sobie przebywa, i pokazał swój brzydki, kosmaty i nagle bardzo realny łeb.

Dzięki czemu? Dzięki naszej Maszynie Bezpieczeństwa Narracyjnego (MaBeNa), która po raz kolejny za rządów PiS okazała bezwartościową kupą złomu operowaną przez jakichś pilnych uczniów znanych nam z czeskiego serialu animowanego „Sąsiedzi”. Ci, którzy serial oglądali, wiedzą, że owi sąsiedzi, gdy chcieli naprawić cieknący kran, dzięki łańcuchowi idiotycznych decyzji zwykle w całkowicie dobrej wierze doprowadzali do powodzi, zburzenia domu albo wybuchu instalacji. Nasi politycy zaś, słusznie pragnąc naprawić wypaczaną niekiedy wizję roli Polski w Zagładzie Żydów i walczyć z powszechnym użyciem mylących wyrażeń w rodzaju „polskie obozy śmierci”, napisali nowelizację ustawy o IPN. Zapis kryminalizuje publiczne przypisywanie Polsce współodpowiedzialności za Holokaust – i zamiast magicznie w ten sposób uleczyć nasz mocno zszargany wizerunek, powoduje wybuch całej i tak już nadwerężonej instalacji dyplomatycznej. Z dnia na dzień wywołaliśmy bezprecedensowy konflikt z Izraelem i USA, który rozpędza się jak kula śnieżna. W chwili, gdy oddaję ten tekst, docierają do nas informacje o odwołaniu z Warszawy ambasador Izraela Anny Azari. Gdy zaczynałam go pisać, rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert opublikowała właśnie oświadczenie wyrażające zaniepokojenie nowym polskim prawem. Nawet jeżeli nie brzmi to spektakularnie, pamiętajmy, że jeśli Waszyngton jest „zaniepokojony”, w języku dyplomacji połączonej z amerykańskim zamiłowaniem do grzecznych eufemizmów oznacza to mniej więcej: „chyba oszaleliście”.

Wielu ekspertów, polityków i publicystów z obu stron barykady pastwi się dziś nad porażającą niekompetencją dyplomatyczną, jaką zaprezentowało w tej kwestii państwo polskie. I dobrze, pastwić się trzeba; jeśli tego wymaga sytuacja, nawet brutalnie – taka jest właśnie jedna z głównych ról wartości zwanej wolnością słowa: władza, która dała ciała, musi zostać napiętnowana. My jednak, myśląc o całym tym zamieszaniu, zostawmy niekompetencję i skupmy się właśnie na tej wartości, tej zasadzie, która pozwala nam krytykować nowelę ustawy o IPN. Jaką rolę gra wolność słowa w kontekście kontrowersyjnego prawa, które czeka teraz na podpis prezydenta?


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (6)

  • Bert(2018-02-02 08:58) Zgłoś naruszenie 122

    Wielce kompetentna pani karolinka, pomimo całego swego infantylizmu powinna zdawać sobie jednak sprawę po pierwsze z faktów, a mianowicie, że żadnego istotnego konfliktu z USA nie ma, po drugie, że na nielojalność partnera w negocjacjach (zwłaszcza izraelskiego) nie wynaleziono jeszcze lekarstwa. Wreszcie, że artykułować swoje stanowisko należy wyraźnie i głośno, bo inaczej nawet nikt nie zwróci uwagi. A dyplomacja nie polega na ciągłym ustępowaniu, gdy ma się 90% racji - w czym wyspecjalizowali się fajnopolacy, jak pani karolinaka.

    Odpowiedz
  • Fizyka, równouprawnieniu kobiet zaprzecza (2018-02-02 09:34) Zgłoś naruszenie 82

    i niestety tak to bywa jak się "kobiety" za politykę biorą. Za duży to balast i ciężar na ich delikatne ramiona. O ich umysłach już się nauka (i Korwin) wypowiedzieli.

    Odpowiedz
  • Iwona(2018-02-02 15:18) Zgłoś naruszenie 61

    Czy publiczne kłamstwo to "wolność słowa". Proszę się zastanowić. Poprzednia władz to była wydmuszka z do perfekcji opanowanym pi arem. Obecna ma prawdziwe i słuszne intencje ale czasem porusza się jak słoń w składzie porcelany. Poprzedni - kamieni kupa, obecny - praktyczny a nie teoretyczny. Więcej umiejętności dyplomatycznych na pewno się przyda. Ale poprzednie 28 lat doprowadziło do rozbestwienia Izraela, Ameryki, Niemiec, W. Bryt. Nie było żadnych polskich obozów i oni doskonale o tym wiedzą i dalej to piszą. Koniec z tym!

    Odpowiedz
  • Bert(2018-02-03 01:05) Zgłoś naruszenie 61

    do Historyka - czy serio uważa Pan, że prawidłowe byłoby kazuistyczne wymienienie wszystkich penalizowanych figur retorycznych. Oczywiście, że hipoteza przepisu jest ujęta w sposób syntetyczny, bo tego wymaga sensowna budowa przepisu. A to, że oponenci dośpiewują sobie znacznie więcej niż tam zapisano, to już jest błąd w wykładni - celowy, robiony z premedytracją dla celów antypolskiej propagandy

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2018-02-04 00:25) Zgłoś naruszenie 20

    Od dawna uważam, że niewolnictwo nie było czymś przypadkowym, jest głęboko zakorzenione w umysłach większości ludzi. Pragną posiadać jakiegoś "Pana", wypełniać jego polecenia i odgadywać jego życzenia. Kiedy znika jeden, w pośpiechu szukają kolejnego, bo wolność jest czymś przerażającym, a bycie własnym Panem jest herezją. Nie droga pani, nie lękam się, że znielubią mnie Stany Zjednoczone, Rosja czy Niemcy.

    Odpowiedz
  • Historyk(2018-02-02 23:47) Zgłoś naruszenie 16

    Czytajcie ze zrozumieniem. W ustawie nie ma mowy o "polskich obozach śmierci" i penalizacji używania tej nazwy, jest natomiast bliżej nieokreślone przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu "odpowiedzialności" lu b "współodpowiedzialności" za zbrodnie nazistowskie, które ma być karane. Na jakiej podstawie? Faktów, które my uznamy za fakty. Zanim zaczniecie krytykować Autorkę, ludzie pomyślcie. Biada narodowi, który przestaje myśleć. Autorka ma więcej oleju w glowie niz wszyscy razem wzięci jej krytycy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie