statystyki

Strażnicy Rewolucji i własnego biznesu

autor: Bartłomiej Niedziński04.01.2018, 07:37; Aktualizacja: 04.01.2018, 08:18
Iran

Iranźródło: ShutterStock

Elitarne irańskie wojsko ma dziś bardzo silną pozycję w polityce i gospodarce, a w konsekwencji – bardzo dużo do stracenia, gdyby doszło do zmiany ustroju. Zresztą po to powstało – aby zapobiec ewentualnym puczom

Reklama


Po kilku dniach antyrządowych protestów wczoraj na ulice irańskich miast wyszli zwolennicy obecnego ustroju. Duże demonstracje poparcia dla władz odbyły się m.in. w Isfahanie, Kom i Kermanszahu, choć w relacjach przekazywanych przez państwowe media nie było mowy o Teheranie. Nie zmienia to faktu, że władze – początkowo nieco zaskoczone wydarzeniami – teraz przechodzą do ofensywy.

W zanadrzu mają jeszcze jeden atut – Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, który tuż po rozpoczęciu protestów ostrzegł, że jeśli nie ustaną, zostaną bezwzględnie stłumione. A to nie jest formacja, która rzuca słowa na wiatr. Korpus – nazywany w Iranie Sepâh lub Pâsdârân – powstał w maju 1979 r., czyli niecałe trzy miesiące po zwycięstwie rewolucji islamskiej. Nowe władze powołały go, obawiając się braku lojalności ze strony armii i tego, że może ona próbować dokonać przewrotu przeciw teokratycznemu państwu. Korpus składa się z sił lądowych, morskich i powietrznych, a także jednostek specjalnych, czyli jego struktura dubluje regularne siły zbrojne, ale nie ulega kwestii, że to Strażnicy Rewolucji – podlegający bezpośrednio najwyższemu przywódcy duchowemu – są formacją ważniejszą (choć mniej liczną – szacuje się, że służy w nim ponad 125 tys. ludzi, wobec ponad 400 tys. w regularnej armii).

Silna pozycja Strażników Rewolucji wynika także z ich dużych wpływów politycznych oraz gospodarczych. Nie ma w zasadzie sektora, w którym nie działałyby firmy kontrolowane albo bezpośrednio przez korpus, albo przez ludzi blisko z nim związanych. Według szacunków w jego rękach jest między 10 a 30 proc. całej irańskiej gospodarki. – Nie o wszystkim wiadomo i nie wszystkie firmy oficjalnie należą do korpusu, ale nie ulega wątpliwości, że jego pozycja w gospodarce jeśli nie jest dominująca, to przynajmniej bardzo znacząca. Jest on postrzegany jako swego rodzaju mafia, która przejęła dużą część gospodarki – mówi nam dr Robert Czulda z Katedry Teorii Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Łódzkiego, ekspert od Bliskiego Wschodu w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.


Pozostało jeszcze 48% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie