Działalność Amber Gold nie budziła moich wątpliwości; osobiście nie lokowałem w tej spółce pieniędzy, ale mój brat stracił przez nią wszystkie oszczędności - mówił b. pracownik tej spółki Wojciech Pastor we wtorek przed komisją śledczą.

W czasie przesłuchania Jarosław Krajewski (PiS) pytał świadka o jego relacje z małżeństwem P. W tym kontekście przypomniał zeznania osób, które wcześniej zeznawały przed komisją. Mówiły one, że Pastor był bardzo bliskim współpracownikiem Katarzyny i Marcina P.

"Może to wyglądało tak z boku. Przede wszystkim moje dobre relacje były zbudowane z panią Katarzyną (...), natomiast nie miałem aż tak zażyłych relacji z panem Marcinem, jak twierdziło kilku świadków. Moje miejsce pracy było w Warszawie (...) pojawiałem się 2-3 razy w miesiącu w centrali, aby się rozliczyć z faktur, paliwa, pracy, dokumentacji, umów i wtedy rzeczywiście byłem często z panią Kasią, co było związane z pracą" - tłumaczył.

Pastor odniósł się też do początków współpracy z Amber Gold. Tłumaczył, że podczas szkolenia wprowadzającego do firmy został poinformowany o tym, że firma inwestuje w złoto, zakupuje je w różnych miejscach, handluje nim w trakcie lokaty złożonej przez klientów kilkukrotnie i "stąd ten procent zysku z tej lokaty jest taki, a nie inny".

"Wtedy widziałem nawet takie złoto. Pamiętam to jak dziś. Poprosiłem o potrzymanie tego złota, bo nigdy nie widziałem takiej sztabki wcześniej" - powiedział, dodając, że była to półkilogramowa sztabka.

"A kiedy pan po raz pierwszy dowiedział się, że Amber Gold nie kupuje za pieniądze klientów złota, czyli, że wpłaty (klientów) są na dużo wyższą kwotę, niż zostało zakupione złoto" - dopytywał Krajewski.

"Z doniesień medialnych" - odpowiedział. Jak dodał, nigdy nie pytał zarządu spółki o złoto, gdyż "dla mnie było oczywiste", że Amber Gold inwestuje w złoto.

"Sama działalność Amber Gold nie budziła wątpliwości. Bardziej moją wątpliwość budził wpis do KNF" - mówił Pastor, wskazując, że w pewnym momencie zaczęły pojawiać się publikacje medialne na ten temat.

Chodzi o umieszczenie jeszcze w 2009 r. Amber Gold na liście ostrzeżeń publicznych przez Komisję Nadzoru Finansowego.

"Dowiedziałem się o tym z internetu i poprosiłem o wyjaśnienie tego faktu. Te wszystkie wytłumaczenia Katarzyny P., całego zarządu były naprawdę logiczne" - stwierdził świadek.

Krajewski pytał jednak, kiedy świadek przekonał się, że Amber Gold "jest przekrętem". Pastor odpowiedział, że dokładnie to pamięta. Miało to miejsce - jak mówił - po konferencji prasowej Marcina P., podczas której wyjaśniał, że pieniądze klientów są zablokowane, znajdują się na kontach technicznych i klienci odzyskają je w ciągu dwóch dni. "Wtedy były zapewnienia zarządu, że te pieniądze zostaną wypłacone, ale tak się nie stało" - dodał.

Poseł PiS dopytywał więc, czy świadek lokował swoje oszczędności w Amber Gold. "Ja nie, ale mój brat stracił wszystkie swoje oszczędności w tej firmie. To było 8 tys., ale to były jego wszystkie oszczędności" - odpowiedział Pastor.

Podczas przesłuchania Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał z kolei świadka o to, jak poznał małżeństwo P. Ten tłumaczył, że stało się to, gdy był zatrudniony w firmie Nowe ogrody, która zajmowała się sprzedażą mieszkań w Gdańsku, a P. byli jego klientami. Dodał, że przygotowując się do negocjacji, dowiedział się z internetu, że małżeństwo P. prowadzi firmę Amber Gold, która była instytucją finansową.

Następnie - jak dodał świadek - w 2010 r. z przyczyn osobistych pilnie poszukiwał pracy w Warszawie i w tym czasie znalazł ogłoszenie, że Amber Gold poszukuje pracowników. Jak tłumaczył, ze względu na to, że nie otrzymał informacji zwrotnej ze spółki, zdecydował się spotkać z Katarzyną P. i osobiście wręczyć jej swoją ofertę. Umowę o pracę podpisał jesienią 2010 r., a do jego obowiązków należało pozyskiwanie lokali dla oddziałów Amber Gold w "topowych lokalizacjach".

Odpowiadając na pytania członków komisji, Pastor zapewniał, że nigdy nie był świadkiem rozmowy pomiędzy małżeństwem P. dotyczącej złota Amber Gold. Nikt też - jak mówił - nie zlecał mu, by ukryć złoto.