statystyki

Tomek od podpasek. Chciał pomóc kobietom w Syrii, teraz kartony zalegają w jego garażu

autor: Michał Potocki, Karolina Baca-Pogorzelska21.04.2017, 07:20; Aktualizacja: 21.04.2017, 08:47
uchodźcy Syria

Czemu akurat Syria? Tam przed wojną podpaski nie były towarem deficytowym. Przeciwnie – łatwo dostępnym i zupełnie normalnym, dlatego ich brak może być tym bardziej dotkliwy.źródło: ShutterStock

W Dzień Kobiet na Facebooku zorganizował zbiórkę podpasek dla kobiet z Aleppo. Teraz zalegające w jego garażu pudła Tomasz Kaczmarczyk chce dostarczyć do Syrii. Czy takie pomaganie ma sens?

Reklama


Do końca miesiąca trwa internetowa zbiórka dla sześcioosobowego rodzeństwa osieroconego w Aleppo. Polska Misja Medyczna zbiera środki na niezbędne w tym mieście leki. W Opolu odbędzie się licytacja koszulek znanych sportowców, z której dochód zostanie przekazany na rzecz dzieci z Aleppo. Ale poza wielkimi zbiórkami są też oddolne inicjatywy pomocowe. 9 kwietnia zakończyła się zbiórka podpasek, wkładek i tamponów dla kobiet z Aleppo, którą zorganizował Tomek Kaczmarczyk, z wykształcenia filozof, z zawodu programista. – To był impuls. Przeczytałem w „Newsweeku” tekst o tym, ile kobiet na świecie ma problem z dostępem do środków higienicznych, i pomyślałem o Aleppo. Pomysł wydał się na tyle abstrakcyjny, że stwierdziłem: albo ja, albo nikt. Choć oczywiście spodziewałem się, że facet zbierający podpaski to będzie brzmieć absurdalnie, no bo co ja niby mogę o tym wiedzieć – opowiada Tomek. Nie miał wcześniej doświadczeń pomocowych. Tylko raz pomagał w zbiórce i aukcji charytatywnej dla chorej na białaczkę córki koleżanki z pracy – w tym jednak udział brało kilka osób. Tu logistykę robi on sam.

– Kilka koleżanek obserwowało powstawanie tego wydarzenia na Facebooku i reakcje były bardzo różne. Często był to rodzaj zmieszania i widziałem, że nie wiedzą, jak się odnieść do tej sytuacji. W korporacjach rozdają jabłuszka, masaże, karnety na siłownię, a urlop menstruacyjny ciągle nie jest oczywistością – tłumaczy. Jak mówi, menstruacja to wciąż temat tabu, który chciałby trochę przy okazji odczarować. – Krew na ekranie w filmach leje się litrami, a krew menstruacyjna w reklamach zastępowana jest estetycznym niebieskim płynem – opowiada Kaczmarczyk. To wszystko spowodowało, że na Facebooku powstało wydarzenie „Tir Podpasek. Pomoc dla Kobiet w Aleppo”. Zbiórka miała trwać do 22 marca, ale została przedłużona do 9 kwietnia – teraz trwa jej podsumowanie, bo paczki cały czas przychodzą. – Pisali do mnie faceci mający dziewczyny czy narzeczone i pytali, co mają kupić. Mówiłem, by zapytali swoją partnerkę! To pokazuje, że ten temat nawet w związku nie jest zbyt popularny. A skąd facet ma wiedzieć takie rzeczy, jak nie od kobiety, z którą żyje? – tłumaczy Tomek. – Jedna z najdziwniejszych reakcji, z jaką się spotkałem, to: „Nie oznaczaj mnie w poście, bo kupię tańsze podpaski, a ja takich nie używam”. Nie zdawałem sobie sprawy z takich zależności. A na jednym spotkaniu koleżanka przedstawiła mnie mężowi: „To jest ten Tomek od podpasek” – więc pewną łatkę już dostałem.

Czemu akurat Syria? Tam przed wojną podpaski nie były towarem deficytowym. Przeciwnie – łatwo dostępnym i zupełnie normalnym, dlatego ich brak może być tym bardziej dotkliwy. Nie jest jednak tak, że środków higienicznych w Aleppo nie da się wcale kupić. – Ale lepiej jest je tam zawieźć, by kobiety mogły wydać pieniądze na coś bardziej potrzebnego, np. na mleko dla dzieci – tłumaczy swą decyzję Tomek. Przyznaje jednak, że trochę się obawia akcji wyłącznie dla kobiet. Usłyszał historię z obozu dla uchodźców, gdzie dowieziono kurtki. Te dla mężczyzn były identyczne. Te dla kobiet różne, więc panie miały w czym wybierać. Co wywołało duże napięcie w męskiej części obozu.

Ale to niejedyne zmartwienie Tomka Kaczmarczyka. Dziś musi uporządkować dostarczony do jego krakowskiego mieszkania towar. Gdy się spotkaliśmy, miał ponad cztery europalety (a mnóstwo paczek było jeszcze w drodze). Tomek odkrył, że 67 opakowań podpasek waży 9 kg. Przekonał się o tym, nosząc kartony z podpaskami i tamponami z drugiego piętra do garażu – paczki bowiem przestały się mieścić w mieszkaniu. Wie już też, że z przekazaniem środków higienicznych do samego Aleppo będzie miał problem. – Jedną z opcji jest przyłączenie się do dużej międzynarodowej organizacji, jednak ilość, jaką posiadam, jest na razie zbyt mała. Można próbować jechać też samemu, ale wiąże się to z negocjacjami z lokalnymi przywódcami na ternach objętych wojną. W dodatku transport np. przez Serbię wymaga oclenia.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Komentarze (12)

  • Wiktoria(2017-04-21 18:38) Zgłoś naruszenie 172

    Brak tych środków higieny to wielki kłopot. Wiedzą coś o tym Polki gdy w stanie wojennym i po trzeba było nieźle kombinować lub jechać do Czech

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • czytelniczka(2017-04-22 09:07) Zgłoś naruszenie 152

    każda pomoc jest dobra

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • monn(2017-04-21 10:34) Zgłoś naruszenie 932

    jak to skomenowa,naprawde nei wiem.Wiem natomiast jedno:zanim się cokolwiek zacznie robic,trzeba usiasc,pomyslec i wszystko dokładnie zaplanować,uprzedzajac i uwzgledniajac ewentualne problemy.Facet zbirajcy podpaski a teraz zalacy się publicznie nie jest facetem,lecz zalosn nedza umyslowa.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • akia(2017-04-26 11:02) Zgłoś naruszenie 30

    i o to właśnie chodzi z pomocą, że najbardziej pomagają pieniądze do wykorzystania na miejscu - najłatwiej je przewieźć i wykorzystać (czasem niestety też zdefraudować). Przewóz towarów przez tereny ogarnięte wojną to dość wariacki pomysł i dobrze, że pan już sobie zdał z tego sprawę. Na przyszłość dobrze żeby myślenie poprzedzało działanie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama