statystyki

Czy spadkobiercy KGB zagrają we Francji o przyszłość Europy

autor: Andrzej Krajewski17.02.2017, 07:23; Aktualizacja: 17.02.2017, 13:04
Zaraz po wojnie w 1945 r. komuniści wygrali wybory. Formując rząd, gen. Charles de Gaulle musiał zawrzeć z nimi sojusz i przekazać w gestię FPK pięć ministerstw. Ale nie oddał im resortów: obrony, spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych. Wiedział, że ich przywódca Maurice Thorez posłusznie wykona każde polecenie Stalina

Zaraz po wojnie w 1945 r. komuniści wygrali wybory. Formując rząd, gen. Charles de Gaulle musiał zawrzeć z nimi sojusz i przekazać w gestię FPK pięć ministerstw. Ale nie oddał im resortów: obrony, spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych. Wiedział, że ich przywódca Maurice Thorez posłusznie wykona każde polecenie Stalinaźródło: Dziennik Gazeta Prawna

W żadnym innym kraju Zachodu sowieccy agenci wpływu przez całe dekady nie działali z taką swobodą, jak we Francji. Jednak dopiero teraz spadkobiercy KGB mogą zagrać tam o przyszłość Europy.

Reklama


Rosyjskie służby specjalne zamierzają wspierać kandydatkę Frontu Narodowego Marine Le Pen w nadchodzących wyborach prezydenckich. Ta informacja tydzień temu obiegła Francję. Pierwszy podał ją tygodnik „Le Canard enchaîné”, wskazując jako jej źródło wywiad wojskowy DGSE (Direction Générale de la Sécurité Extérieure). Wiadomość powtarzały kolejne media, wskazując przy tym na nagłe nasilenie się rosyjskiej akcji propagandowej wymierzonej w jednego człowieka – Emmanuela Macrona. Były minister gospodarki, przemysłu i cyfryzacji, który porzucił Partię Socjalistyczną, niespodziewanie wyrósł na faworyta wyborów prezydenckich. Wcześniej sondaże wskazywały, iż pierwszą ich turę wygra Marine Le Pen, ale w drugiej zdecydowanie przegra z kandydatem umiarkowanej prawicy François Fillonem.

Taki układ dla Kremla był niemal idealny. Tak czy inaczej wygrywał rusofil. Wielka sympatia liderki Frontu Narodowego do Władimira Putina jest powszechnie znana, a wzmacniają ją fundusze i kredyty przekazywane przez rosyjskie banki i firmy na kampanię wyborczą. W zamian Kreml spodziewa się dotrzymania obietnicy szybkiego zniesienia sankcji i rozmontowania od środka Unii Europejskiej. Fillon jedynie podważa sensowność utrzymywania sankcji, lecz nie jest tajemnicą, że od 2008 r. bywał częstym gościem Putina w jego daczy pod Moskwą. W swojej kampanii często też podkreślał konieczność szybkiego zbliżenia Francji z Rosją. Ale dwa tygodnie temu tenże sam tygodnik „Le Canard enchaîné” ujawnił, że Fillon zatrudniał własną żonę jako asystentkę oraz zapewnił jej stałą współpracę z czasopismem wydawanym przez przyjaciela. Dzięki temu pani Penelope Fillon zarobiła 931 tys. euro, de facto nie wykonując żadnej pracy. Niedługo potem okazało się, że kandydat prawicy na prezydenta w identyczny sposób zapewnił dostatnie życie dwojgu swoim dzieciom.

Badania opinii publicznej jednoznacznie wykazały, że ślepa miłość do rodziny François Fillona definitywnie przekreśliła jego szanse w wyścigu do Pałacu Elizejskiego. Najbardziej skorzystał na tym kandydat niezależny, zaledwie czterdziestoletni Emmanuel Macron. Głosi on konieczność wzmocnienia Unii Europejskiej i zacieśnienia współpracy z Niemcami, a konflikt z Rosją zamierza rozwiązać w oparciu o porozumienie mińskie, wynegocjowane przez kanclerz Angelę Merkel. Jak czarnego konia wyborów we Francji postrzega Kreml, najlepiej świadczy wściekła reakcja kluczowych tub propagandowych: telewizji Russia Today i portalu Sputnik. W dosłownie kilka dni nastąpił wysyp zmanipulowanych informacji, mających skompromitować Macrona w oczach wyborców. W pierwszej kolejności eksponowana jest jego kilkuletnia praca dla Banku Rothschildów, co ma dowodzić, iż kandydat jest marionetką w ręku amerykańskich instytucji finansowych. A niechęć Francuzów do wszystkiego, co związane z USA, a zwłaszcza bankierów zza oceanu, jest wręcz przysłowiowa.

Równocześnie rosyjska propaganda wzięła na cel o 20 lat starszą żonę kandydata Brigitte Trogneux, która była nauczycielką Macrona w katolickim liceum. Różnica wieku ma wskazywać na skrywany homoseksualizm młodego polityka oraz jego związki z wpływowym lobby gejowskim. Te insynuacje to dopiero przygrywka. „Mamy ciekawą informację o jednym z kandydatów do prezydentury Francji, Emmanuelu Macronie. Dane pochodzą z prywatnej korespondencji byłej sekretarz stanu USA Hillary Clinton” – ostrzegła 3 lutego francuskojęzyczna strona Sputnika. Powołując się na wywiad, którego Julian Assange udzielił dziennikowi „Izwiestija”. Twórca WikiLeaks twierdzi, iż dysponuje mailową korespondencją między Hillary Clinton a Macronem, która ma kompromitować tego ostatniego. Ujawnienie szczegółów zapowiedział w odpowiednim czasie. Gdy w USA trwała kampania wyborcza, hakerzy, pracujący zdaniem CIA na zlecenie służb specjalnych Rosji, przekazali WikiLeaks informacje, kompromitujące Partię Demokratyczną oraz Hillary Clinton. Wiele wskazuje na to, że we Francji wyścig do prezydentury może przebiegać wedle podobnego schematu. Putin gra w rozgrywkę życia, mając na wyciągnięcie ręki szansę rozbicia Unii Europejskiej, a terenem kluczowej bitwy staje się kraj, gdzie spektakularne sukcesy odnosili jego mistrzowie.

Czerwona republika

„Prawie przez całą »zimną wojnę« rezydentura w Paryżu prowadziła co najmniej pięćdziesięciu agentów, czyli więcej niż jakakolwiek inna placówka KGB w Europie Zachodniej” – Christopher Andrew podsumowuje wnioski płynące z akt sowieckich tajnych służb, wywiezionych na Zachód przez Wasilija Mitrochina. Od początku lat 50. sowiecki wywiad posiadał spore grono agentów zajmujących wysokie stanowiska we francuskich ministerstwach, m.in. MSZ i obrony. Jednak najcenniejszych ulokował w poprzedniczce DGSE, zajmującej się wywiadem i kontrwywiadem SDECE (Service de Documentation Extérieure et de Contre-Espionnage). „W 1954 r. 30 proc. meldunków nadsyłanych przez rezydenturę w Paryżu opartych było na informacjach od agentów uplasowanych we francuskich służbach specjalnych” – podsumowują Christopher Andrew i Wasilij Mitrochin. Łatwość, z jaką ci szpiedzy operowali nad Sekwaną, wynikała w dużej mierze z wielkiej popularności Francuskiej Partii Komunistycznej (FPK), otwarcie wyrażającej uwielbienie dla Józefa Stalina i ZSRR. W owym czasie stała się ona największym z francuskich ugrupowań politycznych i mogła się pochwalić liczbą ponad 200 tys. członków. Zaraz po wojnie w 1945 r. komuniści wygrali pierwsze wybory parlamentarne, zdobywając 26,1 proc. głosów. Formując rząd, gen. Charles de Gaulle musiał zawrzeć z nimi sojusz i przekazać w gestię FPK pięć ministerstw. Zablokował jednak oddanie komunistom resortów: obrony i spraw wewnętrznych oraz ministerstwa spraw zagranicznych. Wiedział, że ich przywódca Maurice Thorez, który długie lata przebywał w Moskwie, posłusznie wykonuje każde polecenie Stalina. Ale podczas okupacji to FPK najzacieklej walczyła z Niemcami, tracąc 75 tys. zabitych.

Taką postawą (notabene wynikającą z rozkazów płynących z Kremla) komuniści pozyskali sobie zaufanie sporej części Francuzów. Wkrótce de Gaulle podał się do dymisji, a nowe wybory w listopadzie 1946 r. wygrała znów FPK, zdobywając aż 29 proc. głosów. Powstał wówczas rząd stworzony przez koalicję socjalistów i komunistów, na czele z przedwojennym weteranem lewicy Léonem Blumem. Wiele wskazywało na to, że partia sponsorowana przez Józefa Stalina wkrótce zdobędzie pełnię władzy we Francji. Co budziło zrozumiały popłoch w Londynie i Waszyngtonie.

Działania dyplomatyczne mocarstw i cichy sojusz stronnictw demokratycznych nad Sekwaną doprowadziły rząd Bluma do upadku. Nowy premier Paul Ramadier usunął z gabinetu wszystkich komunistycznych ministrów oraz urzędników, doprowadzając do całkowitej izolacji FPK na scenie politycznej. Ta w odpowiedzi, na polecenie Moskwy, wznieciła wielki strajk górników. Po wcześniejszej akcji nacjonalizacyjnej, gdy upaństwowiono nawet fabryki koncernu Renault, z rosnącą inflacją i brakami żywności na rynku francuska gospodarka znalazła się na krawędzi całkowitej zapaści. A to groziło wybuchem rewolucji. W ostatniej chwili demokratycznemu rządowi z odsieczą przyszli Amerykanie, oferując plan Marshalla. Po dwóch miesiącach strajku górnicy skapitulowali. Wkrótce też Paryż otrzymał zaproszenie do tworzonego Paktu Północnoatlantyckiego.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (1)

  • GitaraGra(2017-02-17 23:54) Zgłoś naruszenie 01

    A co tak słabiutko: "Czy spadkobiercy KGB ..." Idź na całość! "Czy spadkobiercy Czeka i "Krwawego Feliksa", ich uczniowie z Lasu Katyńskiego, rozkazodawcy zestrzelenia koreańskiego 007, ...." Jeszcze? Jak bełkot, to bełkot!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama