Kolejne państwa deklarują zwiększenie nakładów na obronność. Po piątkowej awanturze w Białym Domu Europa próbuje studzić nastroje i wzywa do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.
Po londyńskim szczycie w niedzielę politycy nie mieli zbyt wielu szczegółów do przekazania, jeśli chodzi o wizję bezpiecznej Europy. Powoli wykuwa się jednak podział ról na Starym Kontynencie. I tak za dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi ma odpowiadać m.in. premier Włoch Giorgia Meloni, która zaproponowała zorganizowanie wspólnego szczytu i powołanie amerykańsko-unijnej grupy roboczej, co zostało pozytywnie odebrane w UE, w tym przez premiera Donalda Tuska. Wielka Brytania i Francja są natomiast naturalnymi kandydatami do negocjacji warunków pokoju w Ukrainie z Donaldem Trumpem. Te dwa kraje mają wraz z koalicją chętnych przygotować ramowe porozumienie pokojowe.
Reakcje na kłótnię Trumpa z Zełenskim
Choć pierwsze reakcje na awanturę w Gabinecie Owalnym były dość ostre, włącznie z nawoływaniem do uniezależnienia się Europy od USA, chłodne kalkulacje ostudziły gorące głowy. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas wycofała się ze swoich słów o potrzebie wyłonienia nowego światowego przywództwa, sekretarz generalny NATO Mark Rutte oczekuje od prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego poprawy relacji z Trumpem, a cała Europa chce spróbować ustabilizować relacje transatlantyckie. Kartą przetargową ma być zwiększenie wydatków na obronność.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.