Rok po gwałtownym wzroście zainteresowania firmami działającymi w obszarze sztucznej inteligencji na liście beneficjentów dominują przedsiębiorstwa ze Stanów Zjednoczonych.

W pierwszej dekadzie lutego S&P 500 indeks obrazujący poziom kursów największych amerykańskich korporacji po raz pierwszy w historii zakończył notowania powyżej 5 tys. pkt. Rekord to w dużym stopniu efekt wzmożonego popytu na akcje spółek, których działalność jest przynajmniej częściowo związana z rozwojem sztucznej inteligencji (AI). Choć nad tym obszarem technologii firmy pracują od wielu lat, to osiągnięcia w tym zakresie interesowały jedynie wąskie grono ekspertów. Wszystko zmieniło się po udostępnieniu w listopadzie 2022 r. przez firmę Open AI aplikacji ChatGPT, umożliwiającej użytkownikowi uzyskanie odpowiedzi na bardzo różnorodne pytania i rozwiązanie prostych zadań. Popularność aplikacji wykorzystujących systemy modeli językowych i wysyp podobnych rozwiązań zaproponowanych przez firmy technologiczne uzmysłowiły inwestorom, że sztuczna inteligencja może w przyszłości stanowić dla przedsiębiorstw ważne źródło dochodów.

Europa w tyle

Beneficjentami tego odkrycia są przede wszystkim największe firmy amerykańskie notowane na tamtejszych giełdach. Wzrost w ciągu ostatnich 12 miesięcy kursu akcji Microsoftu sprawił, że wartość rynkowa spółki przekroczyła 3 bln dol. Analitycy Goldman Sachs, wskazując firmy, dla których sztuczna inteligencja może być ważnym elementem wyników finansowych, umieścili w tej grupie także Microsoft, bo spółka dysponuje odpowiednim kapitałem i jest na tak wysokim poziomie technologicznego zaawansowania, że będzie w stanie rozwinąć usługi bazujące na sztucznej inteligencji na wielką skalę. Do tej samej kategorii zaliczają się takie spółki jak Alphabet czy Google.

Liderem w wyścigu o zyski ze sztucznej inteligencji jest produkująca mikroprocesory Nvidia. Duży wzrost kursu akcji w ostatnim roku sprawił, że technologiczny koncern stał się jedną z największych firm na świecie pod względem wartości rynkowej. Jej notowania rosną, bo niezależnie od rozwoju sztucznej inteligencji spółka i tak dysponuje produktem, na który zapotrzebowanie w globalnej skali szybko się zwiększa. Podobnie jak zyski Nvidii, która w poszczególnych kwartałach 2023 r. raportowała rezultaty kilkukrotnie wyższe niż rok wcześniej (wyniki za IV kw. ub.r. przedstawi jutro). Analitycy prognozują, że rozwój sztucznej inteligencji będzie dla Nvidii dodatkowym atutem, ale już teraz spółka udowadnia inwestorom, że zwiększony popyt na jej produkty prowadzi do wzrostu zysku – dlatego kurs akcji tak mocno poszedł w górę. Pozostałe firmy kojarzone ze sztuczną inteligencją – w tym Microsoft – na razie głównie opowiadają o swoich przyszłych przewagach, ale nie ma to przełożenia na raporty finansowe.

Na liście rzeczywistych i przyszłych beneficjentów rozwoju sztucznej inteligencji niemal w ogóle nie ma firm europejskich. Większego zainteresowania inwestorów nie wzbudzają na przykład akcje Infineonu, niemieckiego producenta chipów i konkurenta Nvidii, którego akcje uwzględniane są w wyliczaniu indeksu DAX. Przez ostatnie 12 miesięcy notowania spadły o kilka procent, a wartość rynkowa firmy to ok. 50 mld euro. A przecież notowania na europejskich rynkach rosną, a główne indeksy Starego Kontynentu w ślad za S&P 500 znajdują się na najwyższych poziomach w historii. Prowadzi to do wniosku, że na polu sztucznej inteligencji, którą coraz więcej ekonomistów postrzega jako ważną rewolucję technologiczną, Europa przegrywa ze Stanami Zjednoczonymi.

– Sztuczną inteligencję najlepiej trenuje się na wielkich zbiorach danych, na przykład związanych z platformami społecznościowymi. Dostęp do takich zbiorów danych mają przede wszystkim korporacje amerykańskie. W obszarze sztucznej inteligencji Stany Zjednoczone wygrywają z Europą, także jeśli weźmiemy pod uwagę wpływ tej dziedziny na przyszły wzrost gospodarczy – mówi Karol Pogorzelski, ekonomista Banku Pekao.

I dodaje, że wpływ sztucznej inteligencji na dochody firmy i całych gospodarek na razie jest znikomy, ale będzie się zwiększał. Jednym z pierwszych dotkniętych zmianami obszarów są świadczone przedsiębiorstwom usługi online – związane na przykład z księgowością czy obsługą klientów. Niedawne testy pokazały na przykład, że technologia oparta na ChatGPT lepiej od człowieka radzi sobie z przeglądaniem liczących często po kilkaset stron umów. Dotychczas takie usługi amerykańskie przedsiębiorstwa z reguły zamawiały za granicą, wysyłając dokumenty na przykład do Indii. Można więc założyć, że w przyszłości znacząco poprawi się bilans handlowy USA w cyfrowych usługach, a stracą na tym państwa, takie jak Polska, które takie usługi oferują.

Nie zawsze wygrają

Według Pogorzelskiego największy na świecie rynek kapitałowy nie będzie w każdym przypadku zapewniał Stanom Zjednoczonym wygranej z Europą we wdrażaniu nowych technologii.

– Wskazać można wiele przykładów, gdzie wśród technologicznych liderów dominują firmy europejskie. Tak jest na przykład w produkcji morskich turbin wiatrowych – mówi Pogorzelski. Przykład z innej dziedziny: przełomową tabletkę na odchudzanie opracowała duńska firma Novo Nordisk. Ekonomista dodaje, że dostęp do kapitału nie jest żadną przeszkodą w rozwijaniu technologii także w Europie, a kluczowa rywalizacja rozgrywa się o ponadprzeciętnie uzdolnione osoby, które są w stanie zaproponować coś przełomowego.

Pogorzelski przyznaje, że w dziedzinie usług cyfrowych USA mają wyraźną przewagę, co w przyszłości może prowadzić do coraz większych napięć z Europą. Ostatecznie niewykluczona jest defragmentacja internetu i odcięcie amerykańskim korporacjom dostępu do europejskiej przestrzeni cyfrowej. ©℗

Amerykańskie firmy zaangażowane w rozwój sztucznej inteligencji / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe