Wolny świat mówi „nie” rosyjskiej agresji.
Polacy rozumieją Ukraińców. Nie tylko dlatego, że przez stulecia żyliśmy w jednym państwie, karmiąc się po części tą samą, bogatą kulturą. Ani dlatego, że i później nasze losy stale się zazębiały. Polska jest największą ofiarą dwóch najpotworniejszych totalitaryzmów w historii, na dodatek działających – przynajmniej w polskiej sprawie – ręka w rękę. Wiemy dobrze, co oznacza sąsiedztwo z imperialistyczną Rosją krwawych carów bądź krwawych komunistów; wiemy, czym dla Europy i świata był niemiecki ekspansjonizm z morderczym apogeum w czasach nazistów. Jeśli idzie o politykę międzynarodową, nie mamy złudzeń. Jesteśmy realistami. Z naszego punktu widzenia, inaczej niż dla naszych partnerów i sojuszników, nie było więc żadnym osiągnięciem przewidzenie tego, do czego zmierza ani do czego zdolny jest Putin.
Komentując w 2014 r. nieprzyzwoite głosy, zwłaszcza znad Renu i Sprewy, za oddaniem Krymu Rosji, a przede wszystkim przeciw jakimkolwiek sankcjom, pisałem o tym, co chyba nawet na pierwszy rzut oka było oczywiste - że polityka ustępstw i moralnego relatywizmu w służbie zasady business as usual okrutnie się zemści. A Putin wystawi nam za uległość i bezdenną naiwność wysoki rachunek - o wiele wyższy niż przyniesiony przez tzw. zielone ludziki. Otóż równo rok temu, wypisawszy przerażającą kwotę, rzucił nam go na stół. A później jeszcze brutalnie ów stół wywrócił. Tak rozpoczęła się kolejna wojna w Europie, która przecież miała być już wolna od demonów przeszłości.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.