Co wojna w Ukrainie zmieniła dla Polski, Europy, świata?
Wojna zmieniła wszystko. Stworzyła nową rzeczywistość, o której jeszcze kilka lat temu nie mogliśmy nawet pomyśleć. Niewyobrażalny był dla nas sam fakt zaistnienia w Europie otwartej wojny – pierwszej tak dużej od czasu II wojny światowej. Dlatego skala niepewności i napięć jest nieporównywalna z tym, czego doświadczaliśmy w poprzednich latach, także w sensie gospodarczym. Wojna silnie wpłynęła na światowe rynki: energii, żywności i wiele innych. W efekcie w polityce demokratycznych państw nastąpiło przesunięcie priorytetów, a priorytetem naczelnym stało się bezpieczeństwo – zarówno militarne, jak i gospodarcze. Inaczej postrzegamy dziś kwestię wydatków na zbrojenia, ale też inaczej patrzymy na kwestie współpracy gospodarczej oraz oceny ryzyka. To wszystko składa się również na zmianę priorytetów politycznych w poszczególnych krajach.
Zmiana politycznych priorytetów nasuwa pytanie o dyskutowaną od wielu już lat sprawę europejskiego przywództwa, czyli o to, który kraj czy kraje nadają ton wydarzeniom na naszym kontynencie. Co w tym kontekście zmieniła wojna w Ukrainie?
Wojna przede wszystkim pokazała nienaruszoną rolę Stanów Zjednoczonych jako przywódcy świata zachodniego i gwaranta bezpieczeństwa Europy, w szczególności Europy Środkowo-Wschodniej. Kolejna już wizyta w Polsce amerykańskiego prezydenta Joego Bidena jest potwierdzeniem tej roli USA. Dla Europy, jako sojusznika Stanów Zjednoczonych, istotna jest świadomość wagi tego trwającego już od kilku dekad transatlantyckiego sojuszu. Jednocześnie toczy się w Europie dyskusja, w jakiej skali zaangażować się we wspieranie Ukrainy. Widzimy, że coraz więcej krajów zyskuje świadomość, jak niemiernie ważna jest twarda postawa wobec Rosji – widać to chociażby w niedawnych wypowiedziach prezydenta Francji Emmanuela Macrona na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. W naszej części Europy kluczową sprawą jest oczywiście pozycja Polski – jej kluczowego znaczenia politycznego w regionie, ale także niezmiernie ważnej siły militarnej. Rządowe plany związane z umacnianiem armii z całą pewnością są czynnikiem wzmacniającym międzynarodową pozycję naszego kraju.
Wojna przewartościowała również politykę gospodarczą, co bez wątpienia wpływa także na system bankowy. Jakie, z tego punktu widzenia, są najważniejsze konsekwencje wojny w Ukrainie?
Kluczowe w tym obszarze jest cyberbezpieczeństwo. Zarówno w miesiącach poprzedzających wojnę, jak i po jej rozpoczęciu obserwowaliśmy wiele działań nakierowanych na poszukiwanie luk w bezpieczeństwie systemów bankowych. Dla banków oznaczało to mobilizację, czyli przejrzenie i wzmocnienie systemów bezpieczeństwa. W efekcie można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że polski system bankowy zdał ten egzamin bardzo dobrze. Klienci w żaden sposób nie odczuli, że mieliśmy do czynienia ze wzmożonymi cyberatakami, a także z ciągłym testowaniem i wzmacnianiem systemów. Wiemy na pewno, że polskie banki były i są bezpieczne.
Czy, obok nacisku na cyberbezpieczeństwo, wojna zmieniła coś w bankowych procedurach i sposobach działania?
Z pewnością wzrosła rola banków w zakresie wynikającym z wprowadzonych w następstwie wojny regulacji, m.in. nałożonych na Rosję sankcji. Musimy monitorować transakcje pod względem respektowania obowiązków sankcyjnych, podejrzenia prania pieniędzy itp. Nie ma natomiast zasadniczych zmian w obsłudze naszych klientów. Po rozpoczęciu wojny, jak wszystkie banki, obserwowaliśmy wzmożone wypłaty gotówki, co wiązało się z poczuciem niepewności wielu klientów. Problemów doświadczyły też banki, które miały swoje oddziały w Ukrainie. Bank Pekao do nich nie należy, jednak wojny doświadczyli również nasi klienci. Obecnie życie gospodarcze toczy się dalej, gospodarka się rozwija, a klienci bezpiecznie i w pełnym zakresie korzystają z usług bankowych.
Słychać ostrzeżenia, że wojna nie może spowszednieć. Mówi o tym na forum międzynarodowym również Polska, podkreślając konieczność stałej pomocy Ukrainie. Odwróćmy nieco sytuację: jak prowadzić, planować biznes, gdy za wschodnią granicą toczy się wojna.
Dla warunków prowadzenia biznesu kluczowe są czynniki makroekonomiczne: poziom stóp procentowych, koszt kredytu, wysokość inflacji, presja na wzrost wynagrodzeń, poziom cen i kosztów surowców do produkcji. To wszystko biorą pod uwagę nasi klienci, decydując o rozpoczęciu inwestycji albo wstrzymując się z taką decyzją; zaciągając kredyt bankowy lub rezygnując z niego. Bezpośrednio wpływa to na ocenę ryzyka w dłuższym horyzoncie, a tym samym na decyzje inwestycyjne. Wspieramy Ukrainę, natomiast analizujemy przede wszystkim sytuację wewnętrzną w Polsce, zakładając, że obniżenie inflacji doprowadzi do spadku stóp procentowych, a tym samym zmniejszenia kosztów kredytu. Z kolei firmy zagraniczne rozważające inwestycje w Polsce i innych krajach Europy Środkowej z pewnością postrzegają obecnie tę część Starego Kontynentu jako obszar z podwyższonym poziomem ryzyka w związku z wojną, co przekłada się na mniejszą skłonność do inwestycji. Również dlatego tak ważne jest – obok posiadanych gwarancji bezpieczeństwa ze strony NATO – nasze bezpieczeństwo militarne i wzmacnianie polskiej armii. To potwierdzenie, że Polska jest bezpieczna także z militarnego punktu widzenia i wciąż warto w niej inwestować.
Jaką rolę będzie miał do odegrana w procesie odbudowy Ukrainy polski sektor bankowy?
Jako Bank Pekao zawsze będziemy ze swoimi klientami. Mamy sprawdzone mechanizmy, które możemy wykorzystać, by wspierać wszystkie działania wiążące się z eksportem towarów i usług, bo z tym właśnie mamy do czynienia, mówiąc o odbudowie zniszczonej ukraińskiej infrastruktury. Niewątpliwie takiego bankowego wsparcia będą wymagały np. angażujące się w proces odbudowy firmy budowlane czy sprzedające komponenty niezbędne do naprawy infrastruktury. Należy się spodziewać, że mogą to być również działania niestandardowe, wymagające ze strony banków elastycznego podejścia. Najważniejsze, żeby w tym procesie odbudowy nasi klienci mieli pewne wsparcie finansowe ze strony banku i aby na tym skorzystali. Z pewnością pojawią się też rozwiązania dające możliwość wykorzystania w tych działaniach środków publicznych, na przykład pakiety pomocowe Unii Europejskiej – liczymy, że w tych mechanizmach również znajdzie się dla nas miejsce. Trwają dyskusje z udziałem przedstawicieli Europejskiego Banku Inwestycyjnego czy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju – w Domu Polskim w Davos mówił o tym Alain Pilloux, wiceprezes EBOR. Ponadto już teraz poszukujemy partnerów w sektorze bankowym Ukrainy, by uczestniczyć w procesie odbudowy. To na razie wstępny etap, niemniej sygnalizujemy – zarówno polskiemu rządowi, jak i międzynarodowym instytucjom finansowym – że jesteśmy gotowi wspierać ten proces, gdy już wykrystalizuje się polskie podejście do tych działań.
Odwołując się do pańskiego doświadczenia jako m.in. pełnomocnika rządu ds. wspierania reform na Ukrainie: jak postrzega pan przyszłość ukraińskiej gospodarki, gdy zdecydowanie wejdzie ona na ścieżkę bliskiej współpracy i relacji z UE?
Wydaje się, że motorem wzrostu gospodarczego Ukrainy pozostaną tradycyjne sektory. Ukraińska gospodarka opiera się na dwóch filarach: surowcowym i rolniczym. W pierwszym przypadku oznacza to silną pozycję w dziedzinie surowców przemysłowych, takich jak np. stal czy tytan, choć należy pamiętać, że część przemysłu we wschodniej Ukrainie została zniszczona. W części rolniczej należy spodzie-wać się rozwoju efektywnej produkcji rolnej, która pozostanie domeną ukraińskiej gospodarki. Oczywiście z pewnością będą rozwijać się również inne sektory, w szczególności – jak prognozuje wielu specjalistów – usługi informatyczne. Jednak oparcie wzrostu na tradycyjnych sektorach, przy ograniczeniu ryzyka związanego np. z korupcją widoczną w latach poprzedzających wojnę, gwarantuje Ukrai-nie dobrą dynamikę gospodarczą, dodatkowo wzmocnioną pakietami pomocowymi. W efekcie będziemy mieli do czynienia z rozwijającą się gospodarką, zyskującą na znaczeniu w środkowej Europie. Partnerstwo, stowarzyszenie, a w perspektywie członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej będzie wsparciem dla wzrostu gospodarczego i rozwoju najsilniejszych sektorów gospodarki.
Jakie będą wówczas – po wygranej przez Ukrainę wojnie – relacje polsko-ukraińskie?
Myślę, że już teraz konieczna jest dyskusja o naszym strategicznym partnerstwie. Oczywiście Ukraina jest i będzie krajem z własnymi aspiracjami i asertywnością co do swojej wizji przyszłości, biorąc pod uwagę koszty poniesione w wyniku wojny. Niemniej dla Polski istotne będzie to, żeby konsekwentnie budować partnerską relację z Ukrainą. Warto jednocześnie pamiętać o Białorusi. Wynikiem zwycię-stwa Ukrainy mogą być zmiany polityczne w Białorusi. To będzie miało bardzo korzystne efekty nie tylko dla bezpieczeństwa naszego regionu, lecz także dla wzrostu gospodarczego naszych krajów.