Praca wolontariuszy w Ukrainie: "Mamy ogromną ekipę, która składa się z logistyków, prawników i medyków”

Uchodźcy z Ukrainy w punkcie recepcyjnym w hali MOSiR w Hrubieszowie
Uchodźcy z Ukrainy w punkcie recepcyjnym w hali MOSiR w HrubieszowiePAP / Wojtek Jargiło
12 marca 2022

-Wszystkie schematy i procesy związane z logistyką pomocy humanitarnej stworzyliśmy od zera. W normalnych warunkach tworzy się przez lata, a my zrobiliśmy to w dwa tygodnie, bo po prostu nie mieliśmy wyjścia – mówi Vadym Voronin, koordynator centrum wolontariatu, organizacji społecznej „Piklujsia” w Ukrainie.

W obwodzie lwowskim, w małej miejscowości Żółkiew, która znajduje się pomiędzy Lwowem a Rawą Ruską. Teraz w Żółkwi jest spokojnie, dlatego mamy możliwość pomagać ludziom z innych regionów Ukrainy. To nasze główne zadanie i nasza misja. Organizacja społeczna „Piklujsia” (Dbaj – pl) aktywnie działa i pomaga wojskowym od 2014 roku, od momentu, kiedy wybuchła wojna w Donbasie.

Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że wszystkie schematy i procesy związane z logistyką pomocy humanitarnej stworzyliśmy od zera. W normalnych warunkach tworzy się przez lata, a my zrobiliśmy to w dwa tygodnie, bo po prostu nie mieliśmy wyjścia Dopiero teraz, w drugim tygodniu wojny, dopięliśmy wszystkie formalności, które się wiążą z dokumentami czy wnioskami o pomoc humanitarną.

Na samym początku pojawił się problem z kierowcami, którzy mieliby jeździć i odbierać pomoc humanitarną na granicy polsko-ukraińskiej. Zaczęła się mobilizacja i mężczyźni w wieku od 18. do 60. roku życia nie mogli opuszczać terytorium Ukrainy. Musieliśmy więc szukać chętnych kobiet albo mężczyzn, którzy mają na utrzymaniu co najmniej troje dzieci, bo oni nie podlegają mobilizacji.

Osobiście z czymś takim się nie spotkałem. Ale oczywiście, w takiej mętnej wodzie - bo tylko tak mogę określić transport pomocy humanitarnej do Ukrainy w pierwszym tygodniu wojny - znajdą się ludzie, którzy będą chcieli zarobić na tym pieniądze. Wiemy, że istnieją, ale teraz nie mamy czasu ich ścigać. Troszczymy się o potrzebujących pomocy i robimy wszystko co jest w naszej mocy, aby pomoc humanitarna trafiła do nich jak najszybciej.

Codziennie przyjeżdża do nas jedna, czasami dwie ciężarówki z pomocą humanitarną. Dostajemy dużo rzeczy, które są potrzebne uchodźcom wewnętrznym, tj. odzież, chemię, artykuły higieniczne, leki.

Mamy ogromną ekipę, która składa się z logistyków, prawników i medyków. Mamy również centrum medyczne i miejsca noclegowe. Każdy uchodźca wewnętrzny może przenocować u nas, zatrzymać się na jakiś czas; jeżeli ktoś chce jechać do Polski, nasi wolontariusze pomagają w kwestiach związanych z przekraczaniem granicy.

Medycy, który są w centrach medycznych segregują leki, tworzą listę, po czym wolontariusze rozwożą medykamenty tam, gdzie ich brakuje. Na każdy rodzaj medykamentów mamy wniosek, wiemy w jakich liczbach i ilościach szpitale potrzebują leków, wiemy też, kto jest osobą zamawiającą. Działamy oficjalnie i szybko.

W tym tygodniu dostaliśmy wiadomość, że władze lokalne przyjęły kontrolę nad pomocą, która trafia do Ukrainy z zagranicy. Będą koordynować do których miejscowości i w jakich ilościach pomoc musi dalej zostać przekazana. Wiem, że w najbliższym czasie ciężarówki pojadą do Kijowa i do wschodnich regionów Ukrainy. Chcę również podkreślić, że w obecnej sytuacji, transport pomocy humanitarnej jest kwestią problematyczną. Trudno jest znaleźć kierowcę wolontariusza, który chciałby wyjeżdżać poza obwód lwowski, ludzie po prostu się boją. Nie każdy chce na zasadach wolontariatu jechać do Mariupola, ludzie obawiają się o swoje życie.

Niestety nie mamy takich danych i chyba w najbliższym czasie będą trudne do pozyskania. Często jest tak, że np. ciężarówka z zagranicy nigdzie się nie zatrzymuje po przekroczeniu granicy i od razu jedzie do Kijowa czy jakiegoś innego miasta albo mniejszej miejscowości.

Bardzo ciężko jest zdobyć rzeczy, które są potrzebne dla armii ukraińskiej. Ale jestem przekonany, że każda pomoc humanitarna dla żołnierzy, tj. sprzęt, kamizelki, hełmy etc. bezpośrednio trafiają na linię frontu. Nie ukrywam, bardzo się cieszę z tego powodu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.