Do Stanów Zjednoczonych nie polecą na razie Afgańczycy, którzy nie przeszli kontroli bezpieczeństwa w amerykańskich bazach wojskowych w Europie. Dotychczas ok. 17 tys. ewakuowanych przebywało w Niemczech, a 4,3 tys. we Włoszech i w Hiszpanii, ale te państwa zgodziły się na maksymalnie dwutygodniowy pobyt każdego z nich. Dlatego wymagający dalszych kontroli Afgańczycy przewożeni są do Kosowa, którego władze zgodziły się na ich przyjęcie na rok. Z Unii Europejskiej do Prisztiny ma zostać przetransportowanych łącznie ok. 2 tys. osób. Zakwaterowani zostaną w bazie Bondsteel niedaleko stolicy kraju.
W wydanym niedawno oświadczeniu ambasada USA w Prisztinie podkreślała, że umowa z Kosowem nie oznacza, że ewakuowani, których przyjmie to państwo, na pewno nie zostaną nigdy wpuszczeni na terytorium Stanów Zjednoczonych. „Niektórzy kandydaci są w trakcie uzyskiwania potrzebnych dokumentów i dostarczania informacji wymaganych do zakwalifikowania się do natychmiastowego wjazdu do USA” – czytamy w oświadczeniu ambasady. Amerykanie nie poinformowali jednak, czy powodem wysłania niektórych Afgańczyków do Kosowa jest wyłącznie brak pełnej dokumentacji, czy np. powiązania z siatkami terrorystycznymi.