Reklama
Do Stanów Zjednoczonych nie polecą na razie Afgańczycy, którzy nie przeszli kontroli bezpieczeństwa w amerykańskich bazach wojskowych w Europie. Dotychczas ok. 17 tys. ewakuowanych przebywało w Niemczech, a 4,3 tys. we Włoszech i w Hiszpanii, ale te państwa zgodziły się na maksymalnie dwutygodniowy pobyt każdego z nich. Dlatego wymagający dalszych kontroli Afgańczycy przewożeni są do Kosowa, którego władze zgodziły się na ich przyjęcie na rok. Z Unii Europejskiej do Prisztiny ma zostać przetransportowanych łącznie ok. 2 tys. osób. Zakwaterowani zostaną w bazie Bondsteel niedaleko stolicy kraju.
W wydanym niedawno oświadczeniu ambasada USA w Prisztinie podkreślała, że umowa z Kosowem nie oznacza, że ewakuowani, których przyjmie to państwo, na pewno nie zostaną nigdy wpuszczeni na terytorium Stanów Zjednoczonych. „Niektórzy kandydaci są w trakcie uzyskiwania potrzebnych dokumentów i dostarczania informacji wymaganych do zakwalifikowania się do natychmiastowego wjazdu do USA” – czytamy w oświadczeniu ambasady. Amerykanie nie poinformowali jednak, czy powodem wysłania niektórych Afgańczyków do Kosowa jest wyłącznie brak pełnej dokumentacji, czy np. powiązania z siatkami terrorystycznymi.
– Obecnie nie mamy żadnych obaw co do bezpieczeństwa – zapewnia w rozmowie z DGP Ferdinand Nikolla, doradca ministra spraw wewnętrznych Kosowa. – Afgańczyków sprawdzają w tej chwili nie tylko siły NATO i USA, ale również nasze władze. Podjęliśmy wszelkie niezbędne działania, aby zapewnić im bezpieczną ewakuację i schronienie – dodaje. Uchodźcy, zdaniem amerykańskiej administracji, są więc dokładnie sprawdzani, a ich odciski palców, zdjęcia i informacje biograficzne – wprowadzane do federalnych baz danych, by wyeliminować potencjalne zagrożenie. Departament Obrony miał w tym celu wysłać setki przesiewowych urządzeń biometrycznych do ponad 30 krajów.
Ale dziennik „New York Times” dotarł do dokumentów Departamentu Stanu, które dowodzą, że w niektórych przypadkach władze dysponują bardzo niepełnymi informacjami. Szczegóły dotyczące wiz, a nawet obywatelstwa ewakuowanych osób często pozostawały nieznane. Z ujawnionej wczoraj przez „NYT” korespondencji e-mailowej pracowników amerykańskiej dyplomacji wynika także, że na pokłady samolotów do Kataru i Europy dostało się wiele nieuprawnionych osób. „Mamy teraz w Dosze 300 osób, które są w zasadzie bezpaństwowcami. Większość nie ma żadnych dokumentów” – napisano w jednym z e-maili. Do ewakuacji do USA były zaś teoretycznie uprawnione wyłącznie osoby, które pracowały dla rządu USA, działacze na rzecz praw kobiet, dziennikarze lub inne osoby szczególnie narażone na agresję talibów ze względu na swoją rolę w afgańskim społeczeństwie.
Pojawia się jednak pytanie, jakie będą dalsze losy tych, którzy nie przejdą pozytywnie kolejnych kontroli bezpieczeństwa. – Tymczasowe schronienie i ochrona dla uchodźców będą zapewnione tak długo, aż rząd amerykański nie zaoferuje trwałego rozwiązania w USA lub poza Kosowem. Wszystkie kroki będą zgodne z międzynarodowym prawem azylowym – zapewnia Nikolla. Sytuacja ta niepokoi władze UE. – Państwa europejskie, na których terytorium przebywają obecnie Afgańczycy, mają wiele powodów do obaw. Chciałyby wiedzieć, czy ludzie, których goszczą, naprawdę wyjadą do USA – mówiła kilka dni temu unijna komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson.
W Polsce również trwają kontrole przyjętych Afgańczyków. – Pierwsze procedury bezpieczeństwa realizuje Straż Graniczna na etapie złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Później jest on rozpatrywany indywidualnie przez Urząd ds. Cudzoziemców, a przed wydaniem decyzji każdy wniosek jest opiniowany przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo – tłumaczy rzecznik UdsC Jakub Dudziak. Jej efekty będą znane dopiero za jakiś czas. – W przypadku ewakuowanych do Polski w sierpniu obywateli Afganistanu procedury uchodźcze są w toku – mówi rzecznik.