Administracja Bidena przygotowuje swoich azjatyckich partnerów do ostatecznego wycofania wojsk amerykańskich z Afganistanu. Blinken spotkał się z premierem Narendrą Modim, swoim odpowiednikiem Subrahmanyamem Jaishankarem i indyjskim doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Ajitem Dovalem. Kabul pozostaje kluczowym problemem w relacjach indyjsko-amerykańskich.
Władze w Nowym Delhi obawiają się, że wyjazd Amerykanów z Afganistanu doprowadzi do destabilizacji sytuacji w całym regionie. Szczególnie że największy rywal Indii – Pakistan – od lat wspiera talibów. Zdaniem rządu indyjskiego coraz silniejsza pozycja talibów może doprowadzić do powstania schronień dla terrorystów. Te z kolei mogłyby zostać wykorzystane przez islamistyczne grupy bojownicze do przeprowadzania ataków na kontrolowane przez Indie terytoria Kaszmiru, do których prawa rości sobie także Pakistan. – Nawet teraz, kiedy wycofujemy nasze siły z Afganistanu, pozostaniemy zaangażowani w jego sprawy. Mamy tam nie tylko silną ambasadę, ale realizujemy także ważne programy, które wspierają kraj gospodarczo, zapewniając mu pomoc rozwojową i tę w zakresie bezpieczeństwa – mówił wczoraj Blinken.
Sytuacja w Afganistanie zdominowała agendę sekretarza stanu związaną z Azją i Bliskim Wschodem. W tym tygodniu Blinken uda się jeszcze do Kuwejtu, gdzie amerykańskie wojsko przygotowuje się do przyjęcia 35 tys. współpracujących z administracją USA afgańskich tłumaczy i członków ich rodzin. Gdyby zostali w kraju, najprawdopodobniej talibowie wymierzyliby im surowe kary. W bazach wojskowych Afgańczycy pozostaną tak długo, aż rozpatrzone zostaną wnioski o wizy, dzięki którym na stałe przesiedleni zostaną do Stanów Zjednoczonych.
Reklama
Sytuację do realizacji własnych interesów wykorzystują Chiny. Z wizytą do Pekinu przyjechali przedstawiciele talibów. Wicelider i szef misji dyplomatycznej w Doha Abdul Ghani Baradar spotkał się wczoraj z chińskim ministrem spraw zagranicznych Wang Yi. W ostatnich miesiącach urzędnicy talibscy próbują rozwijać swoją dyplomację. Mając nadzieję na powrót do władzy, szukają uznania na arenie międzynarodowej.
Granica między Afganistanem a Chinami wynosi zaledwie 76 km i znajduje się na dużej wysokości bez przejścia drogowego, ale Pekin obawia się, że Afganistan mógłby stać się celem ucieczki dla ujgurskich separatystów w Sinciangu, który położony jest tuż przy granicy. – Islamski Emirat zapewnił Chiny, że ziemia Afganistanu nie zostanie użyta przeciwko bezpieczeństwu żadnego kraju – powiedział po spotkaniu rzecznik prasowy talibów Muhammad Naeem. – Z kolei Chiny obiecały, że nie będą ingerować w sprawy Afganistanu. Zamiast tego pomogą rozwiązać problemy i zaprowadzić pokój – dodał.
Komunistyczni przywódcy w Pekinie i fundamentalistyczni talibowie nie mają wiele wspólnego, ale eksperci uważają, że pragmatyzm może pomóc im w przezwyciężeniu dzielących ich różnic. Chinom stabilna administracja w Kabulu pomogłaby w rozszerzeniu Inicjatywy Pasa i Szlaku na Afganistan i inne państwa Azji Środkowej. Tymczasem dla talibów ChRL mogłaby okazać się kluczowym źródłem inwestycji i wsparcia gospodarczego.
– Talibowie dążą do uznania na arenie międzynarodowej, chcą wsparcia dla Afganistanu, przypuszczalnie pragną również, by ich przywódcy mogli swobodnie podróżować po świecie, a sankcje zostały zniesione – mówił w Delhi Blinken. – Ale przejmowanie kraju siłą i nadużywanie praw jego ludności nie jest drogą do osiągnięcia tych celów. Jest tylko jeden sposób, dzięki któremu można będzie pokojowo rozwiązać konflikt – negocjacje – dodał.
Rozmowy w Nowym Delhi miały położyć podwaliny pod spotkanie państw wchodzących w skład grupy Quad – USA, Indii, Australii i Japonii, które odbędzie się później w tym roku. Nieformalne ugrupowanie strategiczne zostało reaktywowane w 2017 r. w obawie przed rosnącą siłą Chin w regionie Indo-Pacyfiku. Sam Pekin inicjatywę określił mianem „azjatyckiego NATO”. – Quad nie jest sojuszem wojskowym. Jego celem jest rozwijanie współpracy w zakresie wyzwań regionalnych przy jednoczesnym wzmacnianiu międzynarodowych zasad – tłumaczył wczoraj Blinken.
Silna pozycja talibów może doprowadzić do powstania schronień dla terrorystów