Reklama
1 stycznia wejdzie w życie rozporządzenie wiążące europejskie pieniądze z praworządnością. Komisja Europejska, zgodnie z zobowiązaniami grudniowego szczytu, ma wstrzymać się z uruchamianiem procedury blokowania środków do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który ma ocenić zgodność aktu z unijnymi traktatami. Nie oznacza to jednak, że do tego czasu rozporządzenie pozostanie w brukselskiej zamrażarce. KE ma monitorować naruszenia praworządności, chociaż z ich rozliczeniem poczeka do wydania orzeczenia przez TSUE.
20 stycznia Joe Biden zostanie zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Na ten moment czekają zwłaszcza Berlin i Paryż, których stosunki z prezydentem Donaldem Trumpem nie układały się najlepiej. Biden został już zaproszony przez szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela do Brukseli na przyszłoroczny szczyt europejski. To będzie zapewne moment, w którym zostanie ogłoszone nowe otwarcie w relacjach transatlantyckich.
Co najmniej do 22 lutego Polska i Węgry będą miały czas na zaskarżenie rozporządzenia wiążącego fundusze z praworządnością do Trybunału Sprawiedliwości UE. Dokładna data jest uzależniona od opublikowania rozporządzenia w Dzienniku Urzędowym UE.
17 marca odbędą się wybory parlamentarne w Holandii. Elementem kampanii może stać się praworządność w Polsce w związku z uchwałą parlamentu w Hadze, wzywającą rząd do pozwania Warszawy do TSUE w związku ze zmianami w sądownictwie. Kampania może mieć też wpływ na ratyfikację funduszu odbudowy. Holandia przewodzi grupie państw w UE, które opowiadają się za oszczędnym wydatkowaniem unijnych funduszy.
Do kwietnia rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE powinien wydać opinię w sprawie Izby Dyscyplinarnej w polskim Sądzie Najwyższym. Skargę wraz z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych złożyła Komisja Europejska. TSUE przychylił się do wniosku KE, nakazując zawieszenie działalności ID SN do czasu wydania wyroku. Rozprawa przed trybunałem odbyła się 1 grudnia i – jak dowiadujemy się w TSUE – w I kw. 2021 r. spodziewana jest opinia rzecznika generalnego. Wyrok od tego momentu może zapaść w ciągu kilkunastu tygodni. Orzeczenia w większości wypadków są zgodne z poprzedzającymi je opiniami rzecznika.
30 kwietnia będzie ostatnim dniem na wysłanie do Brukseli krajowego planu odbudowy. Kraje członkowskie mają w nim pokazać, na co wydadzą pieniądze z funduszu odbudowy o łącznej wartości 750 mld euro. Projekty muszą realizować cele klimatyczne i cyfrowe UE. Polska otrzyma 23,1 mld euro w postaci bezzwrotnych grantów i 34,2 mld euro w formie ewentualnych pożyczek. To, kiedy pierwsze pieniądze popłyną nad Wisłę, będzie uzależnione od zakończenia procesu ratyfikacyjnego w parlamentach krajowych. Ten ma się dopiero rozpocząć i według szacunków potrwa co najmniej pół roku. Na wydawanie pieniędzy z funduszu odbudowy będzie czas do 2026 r.
Czerwiec może upłynąć pod znakiem polityki klimatycznej. Bruksela do końca półrocza ma pokazać, w jaki sposób UE osiągnie cel klimatyczny na 2030 r. Do zrobienia jest sporo. Na szczycie w grudniu przywódcy zgodzili się na zwiększenie zobowiązań dotyczących ograniczenia emisji dwutlenku węgla z 40 do 55 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. Cel ten dotyczy całej Wspólnoty. KE przygotowuje teraz plan na dekadę. Szykuje się zmiana we wszystkich regulacjach dotyczących polityki energetycznej i klimatycznej. Pakiet skrojony pod 55 proc. ma zawierać propozycje zmiany systemu handlu pozwoleniami do emisji CO2 oraz nowej opłaty od emisji pobieranej na granicach UE. Z obu źródeł Bruksela planuje uczynić dochód własny Unii. Z polskiego punktu widzenia ważny będzie projekt rozporządzenia o wspólnym wysiłku redukcyjnym (effort sharing regulation), który wyznaczy cele klimatyczne dla każdego państwa. Wysiłek, jaki będzie musiała zrobić Polska, ma zostać wynegocjowany w nadchodzących miesiącach.
W czerwcu Bruksela ma też pokazać gotowy projekt podatku cyfrowego. To będzie ważny moment dla gigantów cyfrowych, którzy mogą zostać zobowiązani do płacenia jednego, ustalonego na poziomie UE podatku od działalności we Wspólnocie, który będzie trafiał do wspólnej kasy.
26 września odbędą się wybory do niemieckiego Bundestagu. Będą one miały olbrzymie znaczenie dla niemieckiej i europejskiej polityki, bo po 16 latach nastąpi zmiana na stanowisku kanclerza. Angela Merkel, piastująca tę funkcję od 2005 r., zapowiedziała swoją polityczną emeryturę. Sondaże na dzisiaj dają zwycięstwo jej ugrupowaniu z poparciem na poziomie 37 proc., co oznacza, że urząd kanclerza pozostanie najprawdopodobniej w rękach chadeków. Na drugim miejscu plasują się Zieloni (19 proc.), na trzecim – socjaldemokraci (15 proc.).