Podczas kilkunastodniowej wojny rozpoczętej przez Izrael w czerwcu 2025 r. – do której na krótko dołączyły USA, atakując irańskie obiekty jądrowe – libański Hezbollah zachował bierność, jednak dowództwo armii izraelskiej ocenia, że w razie kolejnej wojny z Iranem ta grupa zbrojna może włączyć się do walki.
Presja Teheranu na Hezbollahu
Teheran ma wywierać presję na nowego lidera Hezbollahu, szejka Naima Kasema, by „spłacił dług” za wieloletnie wsparcie, i zaatakował Izrael w razie eskalacji – informowały w ostatnich dniach izraelskie media, w tym portal Ynet oraz dzienniki „Haarec” i „Israel Hajom”.
Mimo że Hezbollah nie odbudował arsenału rakietowego po stratach zadanych przez Izrael w latach 2024–2025, może próbować otworzyć front przy granicy z Izraelem lub zaatakować pięć izraelskich baz w południowym Libanie. „Israel Hajom” ocenił, że organizacja musi rozstrzygnąć, czy jest lojalna wobec Libanu, czy Iranu, i waha się przed przystąpieniem do nowej kampanii, obawiając się ostatecznego zniszczenia przez Izrael.
Izrael ostrzega przed nalotami na Bejrut i dolinę Bekaa
Izrael, za pośrednictwem USA, ostrzegł Hezbollah, że zdecydowanie odpowie na ewentualny atak, w tym nalotami na Bejrut i dolinę Bekaa – tradycyjny bastion i zaplecze logistyczne ugrupowania. Władze Libanu obawiają się zniszczeń infrastruktury, lecz część z nich uznaje, że kolejne uwikłanie Hezbollahu w wojnę może ułatwić państwu i armii jego rozbrojenie – skomentował „Haarec”.
Media izraelskie – podobnie jak wiele redakcji zagranicznych – wskazują, że zgromadzenie przez USA największych sił na Bliskim Wschodzie od czasu wojny w Iraku w 2003 roku wykracza poza działania o charakterze odstraszającym. Dzienniki informują, że Waszyngton nasila przygotowania do szerokiej operacji przeciwko Iranowi, w której Izrael uczestniczy jako partner w procesie decyzyjnym. Choć operacja ma mieć charakter wspólny, o jej rozpoczęciu zdecyduje prezydent USA.
Obawy w Izraelu wobec podejścia Donalda Trumpa
Autor analizy w „Israel Hajom” opisuje Trumpa jako „sprintera”, oczekującego szybkich rezultatów, podczas gdy zmiana reżimu w Teheranie to „maraton”, który może trwać miesiącami. W Izraelu obawy budzi także skłonność Trumpa do nagłych zmian decyzji. Istnieje ryzyko, że prezydent USA mógłby w ostatniej chwili zmienić kurs, opóźnić lub odwołać planowany atak. Autor zwraca też uwagę, że Trump szeroko definiuje sukces militarny, przywołując wcześniejsze deklaracje o zakończeniu kampanii przeciwko jemeńskim rebeliantom Huti, choć nie zostali oni pokonani, czy wyeliminowaniu irańskiego programu nuklearnego, mimo że cel ten nie został osiągnięty.
Oba dzienniki podkreślają, że głównym i najbardziej ambitnym celem ewentualnej operacji przeciwko Iranowi jest zmiana reżimu w Teheranie, co Izrael uznaje za kluczowy interes strategiczny. Waszyngton akcentuje także potrzebę zakończenia represji wobec irańskiego społeczeństwa, co ma stanowić moralne uzasadnienie rozpoczęcia działań wojennych.
Planowana kampania powietrzna zakłada systematyczne niszczenie infrastruktury bezpieczeństwa, w tym obiektów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) i milicji Basidż, by osłabić aparat ucisku, zniwelować w ten sposób strach społeczny i zainicjować oddolną zmianę władzy poprzez masowe protesty ludności.
Iranowi wyznaczono w tym tygodniu około 10–14 dni na reakcję na postawione ultimatum, które obejmuje całkowite wstrzymanie programu nuklearnego, w tym zamknięcie obiektów badawczych i przekazanie zapasów uranu wzbogaconego do 60 proc., likwidację zagrożenia ze strony arsenału rakiet balistycznych oraz zaprzestanie finansowania i dozbrajania regionalnych sojuszników, takich jak Hezbollah i Huti.
„Haarec” zwraca również uwagę, że trwający ramadan może stać się czynnikiem eskalacyjnym, ponieważ ewentualny wybuch przemocy w tym okresie sprzyjałby mobilizacji opinii publicznej w świecie muzułmańskim i mógłby przełożyć się na wzrost liczby ataków oraz wywołać trudne do przewidzenia skutki regionalne.
Napięcie zwiększa też pogarszającą się sytuacja Palestyńczyków – odcięcie pracowników od izraelskiego rynku pracy pogłębiło kryzys gospodarczy na Zachodnim Brzegu, a rozszerzanie izraelskiej kontroli nad tym terytorium zaostrza tam sytuację polityczną.
Joanna Baczała (PAP)