Laura Fernández, prawicowa populistka, zwyciężyła w wyborach prezydenckich w Kostaryce, zapowiadając zdecydowaną walkę z przemocą związaną z handlem kokainą. Ten liczący 5,2 mln mieszkańców kraj przez lata uchodził za bastion stabilności i demokracji w Ameryce Środkowej. W ostatnim czasie zmienił się jednak w centrum logistyczne światowego obrotu narkotykami.
Obietnica bezpieczeństwa
W efekcie w ciągu ostatnich sześciu lat liczba zabójstw wzrosła o 50 proc. Fernández jako punkt odniesienia wskazuje bezkompromisową politykę prezydenta Salwadoru Nayiba Bukelego, który w ramach walki z przestępczością osadził w więzieniach tysiące domniemanych członków gangów bez formalnego postawienia zarzutów. Od marca 2022 r. Bukele doprowadził do aresztowania ponad 90 tys. osób. Salwadorczyk stał się źródłem inspiracji dla wielu prawicowych polityków w regionie dzięki spektakularnej poprawie bezpieczeństwa. Jednocześnie organizacje broniące praw człowieka zwracają uwagę, że wśród zatrzymanych znalazło się wielu niewinnych obywateli, w tym nieletnich, oraz alarmują o przypadkach stosowania tortur.
Fernández zapowiedziała dokończenie budowy więzienia o zaostrzonym rygorze, wzorowanego na brutalnym Ośrodku Odosobnienia dla Terrorystów w Salwadorze. Obiecała również zaostrzenie kar oraz wprowadzenie stanu wyjątkowego w rejonach najbardziej dotkniętych przestępczością, również na wzór działań Bukelego. Jej zwycięstwo potwierdza prawicowy zwrot w Ameryce Łacińskiej. Pod koniec 2025 r. Honduras wybrał prawicowego kandydata Nasry’ego Asfurę, którego publicznie wspierał Donald Trump. W grudniu Chilijczycy oddali głosy na skrajnie prawicowego José Antonia Kasta. Polityk nie ukrywa sympatii do Trumpa, który najpewniej stanie się jego bliskim sojusznikiem, a jego program wyraźnie nawiązuje do polityki prezydenta USA.
Mur, więzienia, masowe deportacje
Kast zapowiedział budowę muru na granicy z Peru i Boliwią, tworzenie więzień o zaostrzonym rygorze oraz masowe deportacje migrantów przebywających w kraju bez zezwolenia, w tym wielu Wenezuelczyków. Sondaże wskazują, że także kwietniowe wybory prezydenckie w Peru wygra kandydat prawicy. Konserwatyści walczą również o przejęcie w tym roku władzy w Brazylii i Kolumbii, rządzonych obecnie przez lewicowych prezydentów. Prawicowy zwrot przyspieszają obawy wyborców dotyczące narastającej przestępczości. Kraje niegdyś uważane za względnie bezpieczne, takie jak Kostaryka, zostały dotknięte falą przemocy napędzanej handlem narkotykami i działalnością zorganizowanych grup przestępczych.
Trendowi może się jednak wyłamać Brazylia. Faworytem październikowych wyborów pozostaje socjalistyczny prezydent Lula da Silva. Sondaże dają mu kilkuprocentową przewagę nad Flávio Bolsonaro, dziedzicem ojca, Jaira Bolsonaro. Luli sprzyjają niepopularne w Brazylii działania Trumpa, w tym cła i sankcje, które pozwalają mu skutecznie budować wizerunek obrońcy suwerenności. Jego poparcie wzmacnia też poprawa sytuacji materialnej gospodarstw domowych, w tym spadek inflacji oraz ulgi podatkowe dla milionów Brazylijczyków. Brazylijska prawica pozostaje zaś podzielona i pozbawiona lidera zdolnego zjednoczyć elektorat. Sytuację może zmienić ewentualny start byłego ministra infrastruktury Tarcísio de Freitasa, próbującego łączyć wizerunek technokraty z odwołaniami do dziedzictwa Bolsonaro.
Latynoamerykańska prawica a Chiny
Nawet jeśli prawica wzmocni pozycję w Ameryce Łacińskiej, jej rządy nie muszą oznaczać strategicznego podporządkowania się Waszyngtonowi, zwłaszcza w kwestiach gospodarczych. Za przykład niech posłuży ograniczanie wpływów Chin, które dziś są największym partnerem handlowym większości państw regionu i kluczowym inwestorem. Brazylia Bolsonaro i Argentyna Javiera Mileia, mimo bliskich związków z administracją Trumpa, zwiększyły wymianę handlową z Państwem Środka. W 2000 r. 1 proc. eksportu z Brazylii trafiało na rynek chiński, w 2023 r. udział ten skoczył do 30 proc. Trumpowi trudno będzie przekonać ideologicznych sojuszników, by nie kierowali się ekonomicznym pragmatyzmem.©℗