W poniedziałek na rynku metali szlachetnych wciąż było niespokojnie. Po ponad 11-proc. przecenie złota w piątek, na kolejnej sesji notowania kontraktów terminowych wygasających w lutym wahały się między 4,4 tys. i 4,9 tys. dol. za uncję. Jeszcze w czwartek cena złota przekraczała 5,6 tys. dol. za uncję i była najwyższa w historii. W trakcie europejskiej sesji notowania ustabilizowały się na poziomie 4,7 tys. dolarów.

Kevin Warsh zamiast Kevina Hassetta

Jeszcze większa przecena dotknęła srebro, którego notowania spadły w piątek o ponad 30 proc. W poniedziałek cena surowca oscylowała wokół 80 dol. za uncję, gdy jeszcze w zeszłym tygodniu przekraczała 120 dol. za uncję.

Załamanie kursów na rynku metali szlachetnych poprzedziła informacja o mianowaniu przez prezydenta Donalda Trumpa Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rady Gubernatorów Fed. Jeśli kandydaturę tę zatwierdzi Senat, to w połowie maja Warsh zastąpi Jerome’a Powella. Warsh zasiadał już w Radzie Gubernatorów Fed w latach 2006-2011. Został mianowany do tego grona przez prezydenta George’a W. Busha. Wykładowca na Uniwersytecie Stanforda i członek zarządu firmy UPS, był jednym z doradców Trumpa w trakcie jego pierwszej kadencji. Teściem Warsha jest miliarder Ronald Lauder, kierujący firmą kosmetyczną Estée Lauder, jeden z najhojniejszych darczyńców Partii Republikańskiej.

Przez dłuższy czas faworytem do objęcia stanowiska szefa Fed był Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Ekonomicznej przy Białym Domu. Hassett postrzegany był przez ekspertów jako zwolennik szybkiego obniżania stóp procentowych, czego domaga się od Fed prezydent Trump. Według Mike’a Wilsona, analityka banku Morgan Stanley, ze wszystkich kandydatów rozpatrywanych przez prezydenta, Warsh wydaje się najmniej skłonny do łagodzenia polityki monetarnej. Potencjalny przyszły szef Fed postrzegany jest jako pragmatyk, skłaniający się do podejmowania decyzji zgodnie z danymi napływającymi z gospodarki i gwarant utrzymania niezależności Fed od prezydenta.

Pauza w handlu dewaluacyjnym

Po ogłoszeniu nominacji Warsha gwałtownie umocnił się dolar. Tylko w piątek kurs euro wobec dolara spadł o 1 proc. W zeszłym tygodniu notowania wspólnej waluty przekraczały 1,2 dol. i były najwyższe od ponad czterech lat. W poniedziałek kurs obniżył się do 1,185 dol. Wzrost notowań dolara nie sprzyja surowcom. Ich ceny są wyrażone w dolarach, więc dla inwestorów posługujących się innymi walutami stają się one droższe. Jeśli za umocnieniem amerykańskiej waluty stoją oczekiwania wyższych stóp procentowych w przyszłości, to metale szlachetne, jako aktywa niedające żadnego dochodu, szczególnie narażone są na spadek notowań.

Załamanie cen złota i srebra oznacza też ostateczne przełamanie trendu określanego jako handel dewaluacyjny. Polegał on na kupowaniu aktywów alternatywnych wobec tracącego na wartości dolara, jak kryptowaluty i metale szlachetne. Inwestorzy najpierw porzucili bitcoina, którego notowania spadły ze 125 tys. dol. w październiku zeszłego roku do mniej niż 80 tys. dol. w ostatnich dniach, a teraz odwrócili się od metali szlachetnych.

Jednak część ekspertów zwraca uwagę, że Warsh również krytykował w ostatnim czasie Fed za brak obniżek stóp. Trudno też byłoby mu uzyskać nominację, gdyby nie zasygnalizował Trumpowi chęci do łagodzenia polityki monetarnej. Oczekiwane przez prezydenta obniżki stóp mają rozpędzić gospodarkę i tym samym pomóc Republikanom utrzymać większość w Kongresie w wyznaczonych na listopad częściowych wyborach. Z notowań instrumentów pochodnych i prognoz ekspertów wynika, że w 2026 r. Fed dwukrotnie zetnie stopy procentowe o 0,25 pkt proc. z obecnych 3,5-3,75 proc. Nominacja Warsha nie zmieniła tych oczekiwań w istotny sposób, choć spadło prawdopodobieństwo trzech lub więcej obniżek.

Echo nominacji Warsha odbija się na GPW

Na początku poniedziałkowych notowań na warszawskiej giełdzie notowania akcji KGHM spadły w okolice 280 zł. W porównaniu do najwyższego w historii zamknięcia sesji w czwartek (371,9 zł), kurs obniżył się o niemal 25 proc. KGHM jest czołowym producentem miedzi i srebra na świecie. Pod wpływem drożejącego dolara miedź potaniała w piątek o ponad 3 proc. i kontynuowała spadki w poniedziałek. Pod koniec sesji akcje KGHM odrobiły większość strat i kosztowały ok. 315 zł.

Spadek cen metali szlachetnych w poniedziałek związany był także z obniżeniem geopolitycznego napięcia, które napędzało wzrosty w ostatnich dniach. Przed weekendem wydawało się, że atak USA na Iran jest nieunikniony. Ostatecznie strony zasygnalizowały gotowość do wznowienia rozmów na temat irańskiego programu nuklearnego. Notowania ropy naftowej gatunku Brent, które w piątek przekroczyły 70 dol. za baryłkę po raz pierwszy od września zeszłego roku, spadły o 5 proc. do 66 dolarów.