Trzeba przyznać, że termin na wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur został wybrany wyjątkowo trafnie. Nie z początkiem roku, gdy nakładałoby się to na zamknięcie roku (i poświąteczne wyprzedaże), tylko miesiąc później. W dodatku w niedzielę, czyli wtedy, gdy gospodarka działa na najwolniejszych obrotach. Jakby tego było mało, pomogła pogoda: ściął mróz i również w poniedziałek kto nie musiał, ten nie wychodził z domu.
Wpadka na starcie KSeF. Jak do tego doszło?
A mimo to (a może właśnie dlatego?) na pierwszym wirażu KSeF zaliczył przewrotkę. Najwyraźniej chętnych, by sprawdzić, jak to w rzeczywistości działa, było zbyt wielu (może to właśnie przez pogodę?) i system nie wytrzymał. Ale nie system KSeF, którym zarządza Ministerstwo Finansów, tylko ePUAP, platforma, za którą odpowiedzialne jest Ministerstwo Cyfryzacji. Można się zastanawiać nad tym, jak to możliwe, że po miesiącach przygotowań, testów – w tym testów obciążeń systemu – doszło do takiej wpadki. Najwyraźniej zaszwankowała współpraca między dwoma najważniejszymi w tym przypadku urzędami. Zapewne zabrakło też wyobraźni, że zainteresowanie KSeF pierwszego dnia (niedzieli nie liczmy) może być tak duże.
Chociaż „duże zainteresowanie” jako wyjaśnienie całej sprawy to chyba za mało. Przydałaby się szczegółowa analiza pokazująca, czego w rzeczywistości zabrakło.
KSeF - sukces czy porażka? Czas pokaże
Równocześnie jednak należy podkreślić, że wąskie gardło w postaci ePUAP nie oznacza porażki KSeF. Trudno by zresztą o tym mówić, gdy jego faktyczne funkcjonowanie jest liczone dopiero w godzinach; tak samo wyglądałoby zresztą mówienie o sukcesie. Blokadę spowodowali najpewniej odbiorcy faktur. Wystawcy – najwięksi płatnicy VAT, „produkujący” tysiące faktur dziennie, i wczoraj nie powinni mieć problemu. Innymi słowy: na faktyczne procesy gospodarcze poniedziałkowa wpadka nie powinna mieć wpływu. A to w „dniu zero” była kluczowa sprawa.
Jeśli wczorajsze problemy na coś miały wpływ, to raczej na postrzeganie cyfryzacji: nie tylko podatków, ale całego państwa.