W ramach trwającego w USA sezonu publikacji raportów za ostatni kwartał zeszłego roku wyniki finansowe w ostatnich dniach podały Apple, Meta, Microsoft i Tesla. Razem z Alphabetem, Amazonem i Nvidią firmy te wchodzą w skład tzw. Wspaniałej Siódemki – największych amerykańskich korporacji technologicznych, wokół których od ponad trzech lat rozgrywa się na Wall Street hossa związana ze sztuczną inteligencją. Z opublikowanych rezultatów i prognoz analityków wynika, że ta grupa przedsiębiorstw zarobiła w zeszłym roku łącznie ok. 615 mld dolarów, o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.
Nie tylko rekordowe zyski się liczą. Koszty pod obserwacją
Najwyższe w historii zyski nie zawsze jednak wystarczają do dalszego wzrostu kursów. Przekonali się o tym posiadacze akcji Microsoftu. W środę notowania spadły o 10 proc. Była to największa jednodniowa przecena od czasów wybuchu pandemii w marcu 2020 roku. Wartość rynkowa firmy obniżyła się o 357 mld dol. To więcej niż wynosi łączna wartość rynkowa wszystkich krajowych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.
W opublikowanym przed środową sesją raporcie Microsoft poinformował, że jego zysk netto w czwartym kwartale wyniósł rekordowe 38,5 mld dol. i był wyższy niż przed rokiem o 60 proc. W ciągu poprzednich 12 miesięcy spółka zarobiła 119 mld dol., o 29 proc. więcej niż w 2024 r. Jednak prócz rekordowych zysków Microsoft przeznaczył też rekordowe 38 mld dol. w samym tylko czwartym kwartale na wydatki inwestycyjne, przede wszystkim związane z rozwojem infrastruktury sztucznej inteligencji. Nakłady wzrosły o 66 proc. w ujęciu rocznym. Były wyższe niż prognozowali analitycy.
Spadek kursu akcji jest wyrazem obaw inwestorów, czy wydatki doprowadzą w przyszłości do odpowiednio wysokich zysków. W trakcie konferencji z analitykami spółka poinformowała, że popyt na rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją przewyższa jej możliwości produkcyjne. Jednak inwestorzy mają wątpliwości, czy tak samo będzie w przyszłości. W szczególności, że według prezesa Microsoftu, Satya Nadelli, sztuczna inteligencja wciąż jest „w fazie wstępnej”.
Producenci oprogramowania pod ostrzałem. Gwałtowna przecena SAP
Spadek kursu akcji Microsoftu, wycenianego na rynku na niemal 3 bln dol., pociągnął w dół cały rynek akcji. Indeks Nasdaq Comp., obrazujący koniunkturę w segmencie technologicznym, spadał w czwartek ponad 2 proc. Po wzroście notowań w drugiej części sesji, na zamknięcie dnia udało się zredukować straty do 0,7 proc. W środę S&P 500, uważany za najważniejszy indeks wyznaczający trendy na globalnych rynkach, po raz pierwszy w historii przekroczył 7 tys. pkt. Jednak przecena akcji Microsoftu sprawiła, że nie był w stanie zakończyć sesji powyżej tej bariery.
Czwartkowa sesja nie była generalnie udana dla producentów oprogramowania, których Microsoft jest czołowym przedstawicielem. O 15 proc. spadły notowania niemieckiego SAP, specjalizującego się w tworzeniu oprogramowania dla przedsiębiorstw. Kurs akcji zanurkował po publikacji raportu finansowego, z którego wynikało, że przychody SAP zwiększyły się w zeszłym roku o 25 proc. do 20,7 mld euro, a zysk netto podwoił się do 7,5 mld euro. Wyniki były zgodne z prognozami analityków, jednak inwestorzy poczuli się rozczarowani prognozą wzrostu przychodów z usług chmurowych w 2026 roku.
Przed sesją SAP był największą pod względem wartości rynkowej niemiecką firmą notowaną na giełdach. Po spadku kapitalizacji do 196 mld euro, SAP ustąpił miejsca Siemensowi, wycenianemu na 201 mld euro. Spadek akcji SAP sprawił, że czwartkowe notowania niemiecki indeks DAX zakończył 2-proc. spadkiem, największym od września 2025 roku.
To tylko przerwa w hossie
Z prognoz analityków wynika, że ostatnie spadki kursów na rynkach akcji nie przesądzają o końcu hossy. Napędzać ją mają rosnące zyski notowanych przedsiębiorstw. Oczekiwania dotyczące rynku amerykańskiego wskazują, że spółki wchodzące w skład indeksu S&P 500 powinny w tym roku zarobić 12-15 proc. więcej niż w poprzednich miesiącach. W Europie wzrost zysków będzie najprawdopodobniej skromniejszy i wyniesie ok. 5 proc.