Za modyfikowanie zdjęć, np. przez rozebranie lub nałożenie stroju kąpielowego na znajdujące się na nich osoby, odpowiedzialny był chatbot Grok. Wykorzystujące generatywną sztuczną inteligencję narzędzie wbudowane w architekturę serwisu społecznościowego X w ostatnich tygodniach wytworzyło ogromną liczbę obrazów o charakterze seksualnym bez weryfikacji tekstowych poleceń formułowanych przez użytkowników portalu – spora część winy leży więc oczywiście także po ich stronie. Zarówno X, jak i xAI, a więc firma stojąca za Grokiem, należą do najbogatszego obecnie człowieka – Elona Muska.

Realne szkody

W serwisie społecznościowym pojawiły się przerobione wizerunki zarówno prywatnych osób, w tym nieletnich, jak i np. polityków. Ofiarą Groka padła m.in. szwedzka wicepremier Ebba Busch. Dokładna liczba naruszeń nie jest znana – niektóre źródła mówią o setkach, inne – nawet o tysiącach.

Skandal z udziałem sztucznej inteligencji stworzonej na zamówienie Muska nie uszedł uwadze władz Unii Europejskiej. – Jestem zszokowana. To nie do pomyślenia, że platforma technologiczna umożliwia użytkownikom cyfrowe rozbieranie kobiet i dzieci. Szkody wyrządzone przez te deepfake’i są bardzo realne – stwierdziła Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, w rozmowie z kilkoma europejskimi redakcjami. Niemka ostrzegła, że jeśli druga strona nie zareaguje adekwatnie, zrobi to Europa. – Nie będziemy zlecać ochrony dzieci Dolinie Krzemowej – dodała.

KE wystąpiła już do X o zabezpieczenie wszystkich wewnętrznych dokumentów i danych dotyczących Groka. Unijny organ doprecyzował, że nie oznacza to jeszcze wszczęcia formalnej procedury na podstawie DSA – aktu o usługach cyfrowych. W obliczu narastającej presji i fali krytyki kierownictwo dawnego Twittera zdecydowało o ograniczeniu funkcji generowania obrazów i udostępnieniu jej wyłącznie użytkownikom z opłaconymi subskrypcjami, bagatelizując przy tym całą sprawę i określając ją jako incydentalną.

Rzecznik KE Thomas Regnier przekazał, że platformy cyfrowe operujące na terytorium UE muszą się wywiązywać z konkretnych obowiązków zapisanych w DSA. Materiały publikowane w ostatnich dniach na X nazwał „niedopuszczalnymi i nielegalnymi”.

Naruszenie praw człowieka

Produkt xAI znalazł się pod lupą nie tylko unijnych urzędników. Uruchomienie własnego śledztwa zapowiedziała francuska prokuratura, podobnie jak brytyjski regulator rynku medialnego Ofcom. Rządy Indonezji i Malezji poszły jeszcze dalej i prewencyjnie zawiesiły dostęp do Groka na swoim terytorium. – Traktujemy deepfake’i generowane bez zgody jako poważne naruszenie praw człowieka, godności oraz bezpieczeństwa obywateli w przestrzeni cyfrowej – powiedziała Meutya Hafid, minister do spraw cyfrowych Indonezji.

Grokowi zdarzało się już w przeszłości rozpowszechniać treści antysemickie, wychwalające Adolfa Hitlera czy uderzające w obecny polski rząd. Sam X jest natomiast przedmiotem wielowątkowego postępowania KE. W jego ramach serwis ukarano kwotą 120 mln euro za naruszenia DSA w zakresie m.in. przejrzystości reklam i dostępu do danych. W odpowiedzi Biały Dom nałożył sankcję w postaci zakazu wjazdu do USA na Thierry’ego Bretona, byłego unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego i zarazem głównego twórcę unijnych regulacji dotyczących platform cyfrowych.

Weto Nawrockiego

W miniony piątek Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą DSA do polskiego porządku prawnego. Argumentował to troską o wolność słowa i obawami o urzędniczą cenzurę. – Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella „Rok 1984” – tłumaczył prezydent. Jego decyzję skrytykowały organizacje pozarządowe działające na styku praw człowieka i nowych technologii. ©℗