To mocno zaboli Rosję. Trump daje zielone światło na sankcje. Cła do 500 proc.

Donald Trump, prezydent USA, śmieje się
Republikański senator Lindsey Graham poinformował, że prezydent Donald Trump zgodził się na dalsze procedowanie ustawy przewidującej nowe restrykcje wobec Moskwy oraz wysokie cła na towary z krajów kupujących rosyjską ropę naftową.Shutterstock / Shutterstock
8 stycznia, 07:01

Po miesiącach legislacyjnego impasu w Senacie Stanów Zjednoczonych projekt najbardziej dotkliwych sankcji wobec Rosji wraca na polityczną agendę w Waszyngtonie. Republikański senator Lindsey Graham poinformował, że prezydent Donald Trump zgodził się na dalsze procedowanie ustawy przewidującej nowe restrykcje wobec Moskwy oraz wysokie cła na towary z krajów kupujących rosyjską ropę naftową. Według zapowiedzi senatora głosowanie może odbyć się już w przyszłym tygodniu.

Deklaracja Grahama kończy wielomiesięczny okres niepewności wokół projektu, który – mimo poparcia zdecydowanej większości senatorów – od kwietnia ubiegłego roku pozostawał zablokowany w senackiej komisji. Kluczową barierą była dotąd niejednoznaczna postawa prezydenta, który kilkakrotnie wysyłał sprzeczne sygnały w sprawie sankcji wobec Rosji. Środowe spotkanie w Białym Domu miało jednak przynieść przełom i otworzyć drogę do formalnego głosowania.

Informację o uzyskaniu zgody prezydenta Graham przekazał we wpisie na platformie X. Jak zaznaczył, projekt ma dać administracji USA narzędzia do bezpośredniego uderzenia nie tylko w rosyjski sektor energetyczny, ale także w państwa, które – poprzez zakup tanich surowców – podtrzymują finansowanie rosyjskiej machiny wojennej.

Zielone światło Trumpa i sankcje na rosyjską ropę

„To dobry moment, bo Ukraina idzie na ustępstwa w imię pokoju, a Putin tylko gada, wciąż zabijając niewinnych. Ten projekt ustawy pozwoli prezydentowi Trumpowi ukarać kraje, które kupują tanią rosyjską ropę napędzającą machinę wojenną Putina” – napisał Graham. W dalszej części wpisu podkreślił, że regulacje dadzą prezydentowi realne narzędzia nacisku na państwa takie jak Chiny, Indie i Brazylia, by skłonić je do ograniczenia lub całkowitego zaprzestania zakupów rosyjskich surowców energetycznych.

„Liczę na silne głosowanie ponadpartyjne, mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu” – dodał senator. W jego ocenie projekt ma poparcie zdecydowanej większości izby, a dotychczasowy impas był wyłącznie konsekwencją politycznych wahań na linii Senat–Biały Dom.

Projekt sankcji ugrzęzł w Senacie mimo poparcia 85 senatorów

Projekt Grahama, współtworzony przez grupę republikanów i demokratów, formalnie uzyskał poparcie 85 ze 100 senatorów. Mimo to od kwietnia ubiegłego roku pozostaje w senackiej komisji i nie trafił pod głosowanie. Powód był jeden: brak jednoznacznej zgody Donalda Trumpa. Prezydent kilkakrotnie wysyłał sprzeczne sygnały – Graham i inni republikanie ogłaszali, że mają jego poparcie, po czym Trump wycofywał się z deklaracji lub sugerował, że sankcje mogą utrudnić przyszłe negocjacje z Moskwą.

W niedzielę Trump publicznie sygnalizował poparcie dla inicjatywy senatora z Karoliny Południowej, co w Waszyngtonie odebrano jako próbę uporządkowania stanowiska administracji wobec Rosji i wojny w Ukrainie. Środowa deklaracja Grahama ma być potwierdzeniem, że tym razem zgoda prezydenta jest realna, a nie wyłącznie taktycznym gestem.

Cła do 500 procent i uderzenie w „flotę cieni”

Projekt ustawy przewiduje daleko idące konsekwencje gospodarcze. Obejmuje dodatkowe sankcje wobec rosyjskich firm naftowych, sektora bankowego oraz tzw. „floty cieni” – sieci tankowców wykorzystywanych do omijania dotychczasowych restrykcji. Kluczowym elementem są jednak cła sięgające nawet 500 procent na towary z państw kupujących rosyjskie surowce energetyczne.

W środę pojawił się też wymowny przykład egzekwowania sankcji. Jeden z tankowców rosyjskiej „floty cieni”, M/T Sophia, objęty sankcjami jeszcze przez administrację Joe Bidena, został zajęty przez siły USA na Morzu Karaibskim. Operacja była elementem amerykańskiej blokady wobec Wenezueli i sygnałem, że Waszyngton jest gotów fizycznie egzekwować ograniczenia nałożone na transport rosyjskiej ropy.

Izba Reprezentantów: inny projekt, podobny cel

Równolegle do działań w Senacie, własną inicjatywę zapowiedzieli politycy obu partii w Izbie Reprezentantów. Już w grudniu ogłosili, że w styczniu będą dążyć do wymuszenia głosowania nad analogicznym, choć zmodyfikowanym projektem sankcyjnym. Wersja izby niższej nie przewiduje 500-procentowych ceł, ale wprowadza obowiązkowe sankcje, których prezydent nie mógłby łatwo zawiesić decyzją polityczną.

Nowy pakiet zakłada zakaz inwestowania w Rosji przez obywateli USA, zakaz zawierania transakcji z rosyjskimi podmiotami oraz zamknięcie luki pozwalającej na import rosyjskiej ropy przetwarzanej w rafineriach w państwach trzecich, w tym w Indiach. To właśnie ta luka była dotąd jednym z głównych sposobów omijania sankcji nałożonych po agresji na Ukrainę.

Pesymizm wśród demokratów mimo zapowiedzi Grahama

Nastroje w Kongresie nie są jednak jednoznacznie optymistyczne. Jeszcze w środę, przed ogłoszeniem przez Grahama uzyskania „zielonego światła”, kongresmen Demokratów Mike Quigley z proukraińskiego zespołu Ukraine Caucus przyznawał w rozmowie z PAP, że jego wcześniejszy optymizm osłabł.

– Zbieramy podpisy, będę robił, co tylko będę mógł, żeby do tego doszło, ale muszę przyznać, że jestem pesymistą – mówił polityk. Jak podkreślają jego współpracownicy, obawy dotyczą przede wszystkim realnej determinacji Białego Domu w momencie, gdy ustawa faktycznie trafi pod głosowanie i zacznie wywoływać presję dyplomatyczną ze strony krajów dotkniętych cłami.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.