Jako pierwszy o niecodziennej scenie opowiedział świadek, który w rozmowie z gazetą „Blick” opisał obraz zapamiętany z feralnej nocy. Według jego relacji widział kobietę siedzącą na ramionach innej osoby — najprawdopodobniej kelnerki. Już wtedy sytuacja wydawała się ryzykowna, ale dopiero późniejsze materiały wizualne pokazały, jak bardzo była niebezpieczna.

W nocy opublikowano zdjęcie, które potwierdziło słowa świadka. Na fotografii widać osobę w masce Guya Fawkesa, a na jej ramionach kobietę w czarnym hełmie. W dłoniach trzyma ona butelki szampana, do których przymocowane są fajerwerki. To właśnie ten element — pirotechnika używana wewnątrz lokalu — stał się kluczowy dla dalszego rozwoju wydarzeń.

Zdjęcie, które pokazuje moment zapłonu

Kolejne zdjęcie, które trafiło do sieci, jest jeszcze bardziej wymowne. Uchwycono na nim moment, gdy kobieta w kasku znajduje się bardzo blisko sufitu, nadal trzymając butelkę ozdobioną pirotechniką. Na fotografii wyraźnie widać, że izolacja sufitu już się pali. Ogień obejmuje fragment konstrukcji nad głowami uczestników zabawy, co jednoznacznie wskazuje na źródło zapłonu.

To właśnie ten materiał stał się kluczowy dla rekonstrukcji zdarzeń. Nie jest to już relacja słowna ani domysł, lecz bezpośredni zapis chwili, w której doszło do kontaktu ognia z łatwopalnymi elementami wnętrza. Zdjęcie pokazuje skalę lekkomyślności i zagrożenia, jakie stwarza używanie fajerwerków w zamkniętych pomieszczeniach.

Godzina 1.26 i cztery minuty do zgłoszenia pożaru

Szczególną wagę ma detal widoczny w dolnej części kadru jednego ze zdjęć. Znajduje się tam iPhone, którego zegar wskazuje dokładną godzinę: 1.26. Dzięki temu możliwe było precyzyjne ustalenie czasu, w którym wykonano fotografię i w którym ogień był już widoczny na suficie.

Zaledwie cztery minuty później, o 1.30, straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze. Ten krótki odstęp czasu pokazuje, jak błyskawicznie sytuacja wymknęła się spod kontroli. Od momentu zapłonu izolacji do wezwania służb ratunkowych minęły minuty, które w zamkniętym lokalu, wypełnionym ludźmi i łatwopalnymi materiałami, miały kluczowe znaczenie.

Pirotechnika w zamkniętym pomieszczeniu jako bezpośrednia przyczyna

Nowe materiały nie pozostawiają wątpliwości co do przyczyny tragedii. Zdjęcia rzucają światło na przebieg feralnej nocy i potwierdzają, że niebezpieczna zabawa z pirotechniką w zamkniętym pomieszczeniu była bezpośrednim powodem wybuchu pożaru. Kontakt płonących fajerwerków z sufitem doprowadził do zapalenia się izolacji, a następnie do szybkiego rozprzestrzenienia ognia.

Fotografie, które pojawiły się w sieci, są dziś jednym z najważniejszych dowodów dokumentujących przebieg zdarzeń. Pokazują one nie tylko moment zapłonu, ale także atmosferę lekceważenia podstawowych zasad bezpieczeństwa. W połączeniu z dokładnie ustalonym czasem wykonania zdjęć tworzą spójny i jednoznaczny obraz tego, co wydarzyło się tuż przed zgłoszeniem pożaru służbom ratunkowym.