Prezydentura Donalda Trumpa to czas politycznego szaleństwa, które niszczy nie tylko Stany Zjednoczone, ale i resztę świata. Jednym z najlepszych przykładów jego irracjonalnej polityki jest fanatyczne podejście do protekcjonizmu. W czasach chińsko-amerykańskich wojen handlowych Unia Europejska ma szansę na wzmocnienie swojej potęgi – postuluje Mateusz Michnik z Fundacji Obywatelskiego Rozwoju.
Unia może stać się hegemonem wolnego handlu i dzięki stosunkom gospodarczym stworzyć nowy sojusz liberalnych państw, które mają dość populistycznego merkantylizmu. Już teraz przyczynkiem do budowy takiej koalicji może stać się umowa handlowa z Mercosurem, czyli Wspólnym Rynkiem Południa, zrzeszającym państwa Ameryki Południowej. Po latach negocjacji w końcu możliwe jest powstanie ogromnej strefy wolnego handlu. Porozumienie to wielka okazja dla unijnych eksporterów, ale nie tylko. Umowa zakłada także zwiększenie współpracy w zakresie surowców krytycznych. Ameryka Południowa obfituje w ich złoża, a kraje UE pilnie potrzebują ich dla swojego przemysłu i rozwoju nowoczesnych technologii. Kraje Mercosuru są ważnymi dostawcami miedzi, litu czy grafitu.
Rolnictwo, wbrew obawom, przetrwa
Niestety, procedowanie tej umowy pokazuje, jak bardzo politycy boją się o głosy wybranych grup interesów zamiast myśleć o rozwoju Europy. Główni kandydaci na prezydenta Polski oraz posłowie różnych opcji wypowiadali się i głosowali przeciwko umowie z Mercosurem. Nawet politycy uważani za globalistów, jak Emmanuel Macron czy Donald Tusk, myśleli o stworzeniu mniejszości blokującej w Radzie UE, mającej zaprzepaścić wieloletnie negocjacje. Dlaczego tak się dzieje? W dużej mierze opór polityków można przypisać skuteczności lobby rolniczego, które twierdzi, że zwiększona konkurencja zniszczy europejskie rolnictwo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.