Dezinformacja po ataku rosyjskich dronów. Eksperci: Polska jest celem wojny informacyjnej

Drony i dezinformacja
Drony i dezinformacjaForsal.pl
11 września 2025

Atak rosyjskich dronów na terytorium Polski został natychmiast wykorzystany do wojny informacyjnej. Raport fundacji Res Futura, pokazuje, że celem operacji było kształtowanie nastrojów społecznych poprzez eskalację emocji, polaryzację opinii publicznej oraz systematyczne podważanie zaufania do instytucji państwowych i struktur sojuszniczych NATO.

Eksperci twierdzą, że były to działania koordynowane, a nie wyłącznie spontaniczne reakcje obywateli. Zdaniem Res Futury, celem operacji było:

  • Rozbicie spójności opinii publicznej poprzez wprowadzenie konkurencyjnych, sprzecznych narracji dotyczących sprawstwa incydentu.
  • Erozja zaufania do władz państwowych poprzez akcentowanie rzekomych kłamstw, manipulacji i nieudolności w obszarze obrony powietrznej.
  • Osłabienie wiarygodności NATO poprzez budowanie obrazu sojuszu jako niezdolnego do reakcji i traktującego Polskę jako bufor, a nie pełnoprawnego członka.
  • Eskalacja strachu i gniewu w przestrzeni społecznej w celu obniżenia zdolności do racjonalnej oceny sytuacji.

Dezinformacja wykorzystała stare podziały

Zdaniem ekspertów, kampania bazowała na wcześniej istniejących liniach polaryzacji – sporach politycznych, niskim zaufaniu do instytucji państwowych oraz ambiwalentnym stosunku części społeczeństwa do Ukrainy. Kluczowymi narracjami było:

  • „Ukraina prowokuje Polskę i NATO do wojny” – linia silnie antyukraińska, bazująca na analogii do incydentu w Przewodowie.
  • „Rosja testuje NATO i przesuwa granice eskalacji” – narracja zgodna z profilem rosyjskich działań hybrydowych.
  • „Polski rząd nieudolny i niezdolny do obrony kraju” – uderzająca w wewnętrzną spójność państwa.
  • „Media manipulują, a prawda jest ukrywana” – osłabiająca zaufanie do źródeł informacji.
  • „NATO nas nie obroni” – narracja strategiczna, wymierzona w relacje transatlantyckie.

Operacja posługiwała się powtarzalnymi frazami, intensywnym językiem emocjonalnym (strach, gniew, pogarda), odniesieniami historycznymi (Wołyń, 1939, Przewodów) oraz eskalacją wulgaryzmów i ironii. Ich celem było zdominowanie dyskursu przez emocje i wyparcie argumentacji opartej na faktach.

Atak dronów był wykorzystany nie tylko jako incydent militarny, ale przede wszystkim jako narzędzie wojny psychologicznej. Polska została wciągnięta w kolejną fazę konfliktu hybrydowego, którego głównym polem działań jest przestrzeń informacyjna.

- czytamy w raporcie.

Rząd i Ukraina celem dezinformacji

Rząd w dyskusjach o dronach najczęściej przedstawiany jest w tonie krytycznym i negatywnym, a komentarze koncentrują się wokół kilku powtarzających się wątków. Najczęściej podnoszony zarzut dotyczy nieudolności i braku przygotowania – komentujący piszą, że państwo nie ma realnych systemów antydronowych, a wojsko musi używać drogich F-16 do zestrzeliwania tanich bezzałogowców. Padają opinie, że władze zaniedbały budowę nowoczesnych systemów obrony, a przez lata priorytetem były polityczne spory, a nie bezpieczeństwo granic.

Komentujący podnosili także zarzut chaosu komunikacyjnego. Zarzut dotyczył sprzecznych informacji na temat liczby dronów i ich pochodzenia. Pojawiają się podejrzenia, że liczby są zawyżane lub zaniżane w zależności od potrzeb propagandowych.

Znaczna część komentujących sugeruje, że incydenty z dronami mogą być prowokacją ze strony Ukrainy. Argumentują to analogią do wydarzeń w Przewodowie z 2022 roku, gdy początkowo winę przypisywano Rosji, a później okazało się, że pocisk był ukraiński. Pojawiła się narracja, że Kijów chce wciągnąć Polskę i NATO w bezpośredni konflikt, ponieważ samodzielnie nie jest w stanie powstrzymać Rosji. Komentujący wskazywali, że skoro drony przeleciały przez całe terytorium Ukrainy, mogły zostać przepuszczone lub nawet sterowane przez stronę ukraińską.

Pojawia się motyw „fałszywej flagi” – drony mogły wyglądać na rosyjskie, ale faktycznie być wystrzelone przez stronę ukraińską. Widać też powiązania tego argumentu z niechęcią do uchodźców ukraińskich w Polsce i przekonaniem, że ich państwo nadużywa naszej pomocy.

- czytamy w raporcie Res Futura

Nasycenie emocji

Res Futura przeanalizowała także nasycenie emocji w komentarzach

  • Strach – 29% Obawy przed wojną, atakiem na Polskę, możliwością eskalacji i wejścia do konfliktu. Częste są narracje o „ciągnięciu Polski do wojny” i o tym, że „NATO nas nie obroni”.
  • Złość – 27% Silne emocje w formie wulgaryzmów i ataków personalnych na polityków, Ukraińców i Rosjan. Złość często skierowana jest też w stronę rządu za brak przygotowania i wobec mediów za „propagandę”.
  • Pogarda – 18% Wyśmiewanie zarówno władz, jak i społeczeństwa („Polska to państwo z dykty”, „idioci wierzą w rządowe kłamstwa”). Pogarda łączy się z cynizmem wobec NATO i sojuszników.
  • Niedowierzanie – 15% Podważanie oficjalnych komunikatów rządu i wojska, wskazywanie na sprzeczne informacje („tak jak w Przewodowie”, „nie wiadomo czy to rosyjskie”). Emocja ta łączy się z silnym brakiem zaufania.
  • Ironia / sarkazm – 11% Kpiące komentarze z rządu, NATO czy Ukrainy („dron miał tablicę rejestracyjną z Moskwy?”, „zestrzelono go kamieniami”). Ironia jest używana jako forma obrony przed strachem, ale też jako narzędzie deprecjacji.

Rząd nie kontroluje narracji w przestrzeni informacyjnej. Jak pisze Res Futura, brak pełnej kontroli wynika z trzech głównych czynników:

  1. ogromnej aktywności środowisk dezinformacyjnych w sieci,
  2. wysokiej polaryzacji politycznej w Polsce,
  3. deficytu zaufania społecznego wobec instytucji państwowych.

Wszystko to sprawia, że nawet jeżeli rząd dysponuje poprawną wersją wydarzeń, nie jest w stanie przebić się z nią do szerokiej opinii publicznej. W efekcie równolegle funkcjonują sprzeczne narracje – o rosyjskim ataku, ukraińskiej prowokacji i rządowej manipulacji – a każda z nich znajduje swoją dużą grupę odbiorców.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.