Według Najwyższej Izby Kontroli afera GetBack pozostaje do dziś niewyjaśniona i właściwie to nie wiadomo, co stało się z pieniędzmi spółki. To nieprawdziwa teza, często powtarzana także przez osoby na których ciążą zarzuty z związku z doprowadzenie do upadku czołowej krajowej firmy działającej na rynku wierzytelności.
Ponad siedem lat po wybuchu tzw. afery GetBack, w której posiadacze akcji i obligacji czołowej wówczas spółki działającej na rynku windykacyjnym stracili niemal 5 mld zł, do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez Najwyższą Izbę Kontroli. Według NIK prokuratorzy, urzędnicy Komisji Nadzoru Finansowego, sędzia Sądu Rejonowego we Wrocławiu, a także członkowie rządu Zjednoczonej Prawicy (Mateusz Morawiecki, Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro, Maciej Wąsik) mieli w sprawie GetBack nie dopełnić obowiązków lub przekroczyć uprawnień, co pozwoliło na rozwinięcie się afery i doprowadziło do strat inwestorów. Zawiadomienie jest następstwem opublikowanego kilka tygodni wcześniej raportu NIK na temat nadzoru KNF nad GetBack i współpracującymi z nim firmami.
Jedyny taki raport NIK
To prawdopodobnie jedyny raport NIK powstały z inspiracji osób, na których ciążą oskarżenia w badanej sprawie, a zawarte w nim wnioski są zbieżne z ich linią obrony. O nadanie sprawie politycznego charakteru i wpisanie jej w spór między dwoma zwalczającymi się obozami, oskarżeni zabiegają od dawna. Żeby pokazać, jak w tych okolicznościach wygląda raport NIK, przyjrzyjmy się dwóm jego wątkom.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.