Ukraina buduje zbrojeniówkę w NATO. Gdzie w tym wszystkim jest Polska?

Wojna na Ukrainie pokazała, że drony klasy mikro mogą być bardzo przydatnym sprzętem na współczesnym polu walki.
Wojna na Ukrainie pokazała, że drony klasy mikro mogą być bardzo przydatnym sprzętem na współczesnym polu walki.15 Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego
30 lipca 2025

Polska rozpoczęła z Ukrainą rozmowy o wspólnej produkcji broni. W wyścigu do nowoczesnych technologii daliśmy się jednak ubiec innym państwom NATO. Reakcja nastąpiła w ostatnich dniach, a jej efektem może być w Polsce produkcja dużej ilości ukraińskiej broni i dronów.

Kilka krajów Europy Zachodniej finalizuje rozmowy z Ukrainą na temat wspólnej produkcji broni. W grę wchodzą przede wszystkim rakiety oraz nowoczesne drony, w których wytwarzaniu po ponad trzech latach otwartej wojny Ukraina stała się liderem. Już dziś Kijów produkuje ponad 300 modeli dronów FPV, 20 rodzajów bezzałogowców światłowodowych, ponad 30 – dronów lądowych i 300 różnych urządzeń zwalczania systemów bezzałogowych.

Ukraina produkuje broń, ale nie w Polsce

Często przy zastosowaniu sztucznej inteligencji i innych nowoczesnych rozwiązań. W czerwcu Kijów zainaugurował program „Build with Ukraine”, którego celem jest eksport technologii wojskowych i szukanie partnerów do wspólnej produkcji sprzętu wojskowego.

Ukraina chętnie szuka partnerów na Zachodzie. Sama oferuje praktyczne know how z pola walki, a za granicą szuka źródeł finansowania, bezpiecznych od rosyjskich uderzeń fabryk i synergii biznesowej. Kijów zawarł już porozumienia z Czechami (produkcja amunicji i karabinków szturmowych), Niemcami (Rheinmetall ma zbudować cztery fabryki na Ukrainie do produkcji m.in. wozów piechoty i pocisków artyleryjskich), Norwegią (na dostosowanie norweskich zestawów NASAMS do ukraińskich systemów obrony powietrznej), ze Stanami Zjednoczonymi (5 lipca prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował o zawarciu umów na wspólną produkcję bezzałogowców uderzeniowych i przechwytujących), z Turcją (drony) oraz Wielką Brytanią (czerwcowe porozumienie dotyczące dronów). Trwają też rozmowy z Francją o wspólnej produkcji dronów i amunicji, z Litwą o dronach morskich oraz – jak podał 18 lipca portal Digi24.ro – z Rumunią o bezzałogowcach.

Świetnym przykładem jest ścisła współpraca z Danią. Miesiąc temu Kopenhaga zgodziła się zainwestować kilkaset milionów euro w produkcję u siebie ukraińskiego sprzętu, a w zamian ma otrzymać dostęp do ukraińskiej technologii. – Oczekuję, że pierwsze efekty zauważymy we wrześniu albo w październiku – komentował duński minister obrony Troels Lund Poulsen. Wcześniej Kopenhaga była inicjatorem modelu, zgodnie z którym kraje zachodnie finansują z własnych budżetów produkcję ukraińskiej zbrojeniówki. Za duńskie korony Ukraińcy budują choćby armatohaubice Bohdana. To forma pomocy tańsza niż kupowanie sprzętu w zakładach zachodnich (z tych samych powodów wywołuje ona opór w rodzimym przemyśle). I zarazem alternatywa wobec wchodzenia w joint venture z Ukraińcami na terenie państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Produkcja broni u tych, "którzy pomagają"

Zełenski podkreśla, że wspólna produkcja może się odbywać „w tych krajach, które nam pomagają”. Ale na liście państw współpracujących z Ukrainą wciąż brakuje Polski. Czyżbyśmy przespali swoje pięć minut i przegrali w wyścigu o nowoczesne rozwiązania? To przedwczesny wniosek. Rozmowy o współpracy toczą się od wczesnej wiosny. Ich koordynatorem była Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza. W kwietniu zorganizowano konferencję we Lwowie, w czerwcu do Świnoujścia zaproszono przedstawicieli ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Z naszej strony koordynacją współpracy zajęła się Polska Grupa Zbrojeniowa. Natknięto się jednak na przeszkody. Kłopotem jest choćby struktura własnościowa przemysłu zbrojeniowego. Kiedy w Polsce prym wiedzie państwowa PGZ, to na Ukrainie zbrojeniówką poza sferą państwową zajmuje się ok. 800 prywatnych przedsiębiorstw. Tylko one w 2024 r. wyprodukowały broń o wartości 9 mld dol.

– Generalny problem jest zaś taki, że Ukraińcy niechętnie przekazują własność intelektualną. Wątpliwości wielu naszych decydentów i tych ośrodków, które mogą finansować inwestycje, sprowadzają się do tego, czy wydzierżawić przestrzeń produkcyjną dla podmiotów ukraińskich, nie wiedząc, co tam się produkuje i jak jest używane. I np. moglibyśmy dofinansować coś, co nie będzie potem naszą własnością – mówi DGP Dariusz Szymczycha, wiceprezes PUIG. 29 lipca w Kijowie pojawili się przedstawiciele polskiej zbrojeniówki. – Przyjechaliśmy z przedstawicielami PGZ, żeby zaplanować konkretne działania na jesień – powiedział po spotkaniach Paweł Kowal, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy. Jak mówią DGP osoby zaznajomione z procesem negocjacji, Polacy naciskają, aby jak najwięcej ukraińskiego know how pozostało nad Wisłą. Chcą uniknąć sytuacji, w której nasz kraj stałby się montownią ukraińskiego uzbrojenia.

– Polska ma przewagę tego rodzaju, że jest blisko. Po drugie, dostawy energii są gwarantowane, co na Ukrainie nie jest oczywistością. I trzecia rzecz: Ukraina ma problemy z siłą roboczą, bo część osób wyjechała, a część poszła na wojnę. W Polsce nie ma takiego problemu z pracownikami – wylicza Dariusz Szymczycha. Współpracą z ukraińską zbrojeniówką zainteresował się m.in. Rzeszów. Pod koniec czerwca podpisano tam list intencyjny w sprawie powołania inicjatywy dronowej. Skupiać ma ona m.in. podkarpackie placówki naukowe oraz polskie i ukraińskie firmy produkujące drony. W założeniu ma się stać platformą integrującą sektor nauki, przemysłu i innowacji technologicznych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.