- Jak frekwencja w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich wypada na tle wyborów w poprzednich latach?
- Od czego zależy frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich?
- Dlaczego podczas kolejnych wyborów głosuje coraz więcej Polaków?
- Co powoduje tak silny podział między Polakami i wzajemną niechęć obu obozów politycznych?
- W jaki sposób kandydaci na prezydenta podsycali niechęć do swoich rywali podczas tej kampanii?
Frekwencja wyborcza podczas najważniejszych krajowych wyborów, w tym wyborów prezydenckich, rośnie. Co kryje się za tym, że Polacy coraz chętniej chodzą do urn? W rozmowie z Gazetą Prawną wyjaśnia to dr Agnieszka Kwiatkowska, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, która na co dzień zajmuje się partiami politycznymi, przemianami wartości społecznych, zachowaniami politycznymi oraz ruchami społecznymi.
Jak frekwencja w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich wypada na tle wyborów w poprzednich latach?
Frekwencja podczas tegorocznych wyborów prezydenckich 18 maja była najwyższą, jaką kiedykolwiek mieliśmy w pierwszej turze w demokratycznej Polsce.
Zaś w drugiej turze, na przykład w ostatnich wyborach prezydenckich w 2020 roku, frekwencja była jednak o ok. jeden punkt procentowy wyższa. Rekordową frekwencję mieliśmy w ostatnich wyborach do parlamentu w 2023 roku – 74,38 proc. Zatem można powiedzieć, że w tegorocznych wyborach prezydenckich ten potencjał mobilizacyjny jeszcze jest.
Jeszcze nigdy nie byliśmy w rejonach tak wysokiej frekwencji w wyborach prezydenckich. Potencjał mobilizacyjny jest przede wszystkim w grupach wiekowych 40-49 i 50-59 lat. W obu tych grupach w drugiej turze wyborów w 2020 roku i przede wszystkim w parlamentarnych w 2023 roku głosowało dużo więcej osób niż obecnie. W związku z tym można się spodziewać, że w drugiej turze frekwencja będzie wyższa niż w pierwszej. Tak zresztą było zawsze do tej pory. W wyborach prezydenckich 2025 w II turze, jeśli miałabym przewidzieć, jaka będzie frekwencja, postawiłabym na ok. 71 proc.
Od czego zależy frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich?
Frekwencja podczas wyborów prezydenckich zależy przede wszystkim od tego, jak kandydaci będą prowadzić kampanię wyborczą przez najbliższy tydzień. Przede wszystkim, które grupy wyborców będą starali się zmobilizować. Nie da się mobilizować wszystkich jednocześnie.
Czy skupią się na wyborcach w wieku 40-49, gdzie wydaje się, że jest największy potencjał mobilizacyjny. Jednak to także grupa, gdzie podobny poziom poparcia mają i Rafał Trzaskowski, i Karol Nawrocki.
Czy może będą próbować przekonywać młodych wyborców, gdzie z kolei najmniej osób zagłosowało sumarycznie na ich dwójkę. Ok. 23 proc. łącznie na Nawrockiego i Trzaskowskiego, bo większość zgarnęli Mentzen i Zandberg.
Zatem frekwencja mocno zależy od strategii wyborczych.
Dlaczego podczas kolejnych wyborów głosuje coraz więcej Polaków?
Rzeczywiście, w najważniejszych krajowych wyborach mieliśmy aż do 2023 r. ciągle rosnącą frekwencję. Główną przyczyną jest polaryzacja polityczna afektywna. To znaczy, że wyborcy i partie nie tyle różnią się programem politycznym i dyskusje na temat różnic są głównym źródłem sporu, ale przede wszystkim – pałają do siebie silną niechęcią.
Ta niechęć jest czynnikiem motywującym dodatkowo do udziału w wyborach, więc idziemy do wyborów, żeby wygrał nasz kandydat, ale wiele osób idzie również do wyborów, żeby nie wygrał ten drugi kandydat.
Co powoduje tak silny podział między Polakami i wzajemną niechęć obu obozów politycznych?
Polaryzacja jest podsycana przez same partie, które w przestrzeni publicznej używają oskarżeń o różnego rodzaju występki przeciwnika. Ponadto wykorzystują bardzo brutalny język.
Nie słyszymy o partiach, które ze sobą rywalizują, tylko o zdrajcach narodu. Główna niechęć, jaką widzimy w mediach, jest w ramach duopolu PO-PiS.
W jaki sposób kandydaci na prezydenta podsycali niechęć do swoich rywali podczas tej kampanii?
W tej kampanii wyborczej Sławomir Mentzen, a wcześniej Konfederacja, mocno atakował PiS, który był u władzy, oskarżając go o rozdawnictwo czy nieefektywność. To były przede wszystkim zarzuty na płaszczyźnie gospodarczej.
Sławomir Mentzen skupił się głównie na krytyce Trzaskowskiego. To była mocna krytyka postulatów społeczno-kulturowych, jak postawa wobec aborcji, związków partnerskich.
W zasadzie tylko przez niedługi okres kampanii, tydzień czy dwa, kiedy po aferze mieszkaniowej związanej z panem Jerzym poparcie dla Nawrockiego mocno spadło i był w odległości jedynie pięciu punktów procentowych od Mentzena, ten wyczuł szansę, że może dostanie się do tej drugiej tury. Wtedy zaczął atakować Karola Nawrockiego. Jednak przez większość kampanii przyłączył się mocno do kampanii Prawa i Sprawiedliwości i atakował Rafała Trzaskowskiego.
Co jeszcze powoduje tak silną polaryzację?
To, że wzajemna niechęć ugrupowań politycznych rośnie, powodują nie tylko partie polityczne, które ją podsycają, ale też algorytmy związane z mediami społecznościowymi. Pokazują ludziom tę wersję rzeczywistości, jaką chcieliby zobaczyć, nie uwzględniając racji drugiej strony.