Polacy niezbyt garną się do fizycznej obrony polskich granic w przypadku zbrojnej agresji Rosji. Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że aż 20 procent ankietowanych wybrałoby wyjazd w bezpieczne miejsce, a znaczna część w ogóle starałaby się nie zauważać, że wybuchła wojna. Ilu chętnych złapałoby za broń? Wyniki nie napawają optymizmem.

Trwająca od ponad dwóch lat wojna na Ukrainie i rosnące zagrożenie bezpieczeństwa Polski powodują, że od dawna już w naszym kraju mówi się o wzmacnianiu bezpieczeństwa i rozbudowie sił zbrojnych. Pojawia się jednak pytanie, czy fizycznie miałby kto bronić naszych granic, a na pytanie to postanowiło odpowiedzieć Centrum Badania Opinii Społecznej.

Polacy nie chcą bronić granic. Zaskakujące wyniki sondażu

Tym razem CBOS postanowiło zapytać Polaków, co by zrobili w przypadku zbrojnego ataku Rosji na Polskę, a wyniki mogą zaskakiwać. Aż 16 proc. ankietowanych bez wahania wyjechałoby w bezpieczne miejsce poza granicami kraju, a kolejne 4 proc. wybrałoby bezpieczniejszą część kraju. Duża grupa pytanych, bo aż 26 proc. starałoby się żyć mniej więcej tak samo, jak wcześniej, a 10 proc. dziś nie wie, jak by się zachowało w tak dramatycznej sytuacji.

Gotowość do obrony polskich granic z bronią w ręku wyraziło jedynie 14 proc. badanych, którzy liczyć mogą na pewne wsparcie pozostałych 30 proc. społeczeństwa. Ta grupa bowiem wspierałaby obronę kraju, ale bez udziału w walkach, wybierając na przykład akcje pomocowe.

Obowiązkowa służba wojskowa receptą na brak chętnych do walki?

Podobny brak chęci do fizycznej obrony państwowych granic zauważany jest w wielu innych krajach Europy Zachodniej i dlatego nie dziwi, że część z nich zdecydowała się powrócić do obowiązkowej służby wojskowej. Pobór do wojska odwiesiła już Litwa, Łotwa i Dania, a nawet ze strony Niemiec padają jasne deklaracje, że w najbliższym czasie też do tego dojdzie. A jak na tym tle prezentuje się Polska?

Oficjalnie w Polsce pobór do wojska zawieszony został w 2009 r. i nawet po rozpoczęciu wojny na Ukrainie politycy nie zdecydowali się na ten krok, bo go wznowić. Do tej pory stawiają na zaciąg do armii ochotniczej, nęcąc kandydatów coraz to większymi wynagrodzeniami. W ocenie części wojskowych, nie jest to dobra droga.

- Nad wypracowaniem nowego modelu poboru powinny siedzieć sztaby ludzi. Ale musi to być model, który będzie optymalny, ale też zobowiąże ludzi do obowiązku wobec ojczyzny. Nie może być tak, że obywateli się zwalnia z obowiązku obrony ojczyzny. Musi to być taki sposób, niekoniecznie tylko finansowy, który jest nie do końca patriotyczny, ale zobowiązujący do obowiązku wobec ojczyzny – komentował w rozmowie z Gazetą Prawną pomysł przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Sondaż CBOS przeprowadzono w dniach od 8 do 18 kwietnia.