– W Wielkiej Brytanii pielęgniarka jest zawodem tak prestiżowym, istotnym i kompetentnym, że dla nich kształcą dodatkowo asystentów, żeby je odciążyć. Tymczasem w Polsce trwają rozmowy, czy u nas brakuje asystentów lekarzy i czy ci asystenci dodają wartość w systemie ochronie zdrowia – mówi Krzysztof Zdobylak, ekspert ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia, członek NRL.

Ewa Karbowicz: Dlaczego w Polsce jest tak niska satysfakcja Polaków z ochrony zdrowia? Jakie są powody?

Krzysztof Zdobylak: Tak duże niezadowolenie z systemu ochrony zdrowia zdaje się wynikać głównie z dwóch czynników. Pierwszym jest słaba dostępność do świadczeń zdrowotnych. 2/3 skarg pacjentów skierowanych do Rzecznika Praw Pacjenta dotyczy tego problemu.

Drugi czynnik zauważyliśmy podczas analizy negatywnych ocen poszczególnych placówek i systemu. Nie dotyczą one samej interakcji pacjenta z lekarzem, ale kwestii systemowych związanych z obsługą, np. tego, że nie da się dodzwonić do placówki, ktoś był niemiły, nie udało nam się dostać na preferowaną godzinę. Niezadowolenie wynika również z tego, że po wizycie pacjent często jest pozostawiony sam sobie i nie wie, jak dalej się poruszać w niezwykle skomplikowanym systemie ochrony zdrowia.

Ostatnio Naczelna Izba Lekarska porównała polski system ochrony zdrowia z 10 innymi krajami, w których zadowolenie pacjentów jest na znacznie wyższym poziomie niż w Polsce. Jakie są wnioski z przeprowadzonego badania?

Naczelna Izba Lekarska rzeczywiście porównała polski system ochrony zdrowia z systemami selektywnie wybranych 10 państw. Są to Słowenia, Finlandia, Szwecja, Dania, Szwajcaria, Islandia, Norwegia i Austria oraz spoza Europy Kanada i Australia.

Pragnę podkreślić, że to nowe podejście w dyskusji o polityce zdrowotnej państwa – nie porównujemy się do prostej średniej UE albo OECD, ale równamy do prawdziwych wzorów do naśladowania, wyselekcjonowanych na podstawie jasno określonych kryteriów. To kraje, które spełniają kryteria obiektywnych wyników zdrowotnych dla pacjentów, tzn. ich potrzeby są zaspokojone, oraz subiektywnych wyników, czyli pacjenci są zadowoleni z funkcjonowania systemu, satysfakcja jest wysoka, a zarazem warunki pracy lekarza są przyzwoite.

Co to znaczy przyzwoite warunki pracy dla lekarza?

Przyzwoite warunki pracy dla lekarza to takie, w których ma on czas dla pacjenta, a nie przeznacza 2/3 czasu podczas wizyty na wypełnianie dokumentów – nierzadko po godzinach. Z naszego badania wynika, że w Polsce niedobór lekarzy jest względnie niewielki. Wynosi ok. 15 proc. z porównaniu z wyselekcjonowanymi przez nas krajami.

Czym różnimy się od krajów, w których zadowolenie pacjentów jest na wysokim poziomie?

Gdy już ustaliliśmy, że niekoniecznie liczbą lekarzy, przyjrzeliśmy się pozostałym zawodom medycznym, porównując dane Polski do innych państw.

Ważne

Wnioski są – nie bójmy się tego powiedzieć – tragiczne. Szczególnie jeśli chodzi o liczbę pielęgniarek. Niedobór pielęgniarek w Polsce wynosi 100 proc. To znaczy, że powinno ich być dwa razy więcej, jeśli porównujemy się z tymi państwami, w których ochrona zdrowia sprawnie funkcjonuje.

Co więcej, w Polsce praktycznie nie występują zawody, które są na porządku dziennym w krajach z efektywnymi systemami ochrony zdrowia.

Łączna liczba osób, które wg badań Eurostatu wykonują zawody medyczne i opiekuńcze w innych państwach (branych pod uwagę podczas wykonywania badania – przyp. red.) to dwa do trzech razy więcej pracowników niż w Polsce. Brakuje wiele osób wykonujących zawody, których u nas nawet nie ma.

Jakie to są zawody i czym się zajmują?

To przede wszystkim asystenci lekarza, opiekunowie medyczni.

Ważne

Spójrzmy na przykład Wielkiej Brytanii. Ten kraj jest na etapie nowej strategii kadrowej, w której zaplanowano wykształcenie szerokiej grupy asystentów pielęgniarek. Pielęgniarka jest tam zawodem tak prestiżowym, istotnym i kompetentnym, że dla nich kształcą dodatkowo asystentów, żeby je odciążyć. Tymczasem w Polsce trwają rozmowy, czy u nas brakuje asystentów lekarzy i czy ci asystenci dodają wartość w systemie ochronie zdrowia.

Co do pytania o dokładne obowiązki poszczególnych zawodów, jest to jeszcze przedmiot naszych analiz. W pierwszej kolejności wyszliśmy od tego, jakie zadania wykonują obecnie lekarze w Polsce, których nie wykonują już medycy pracujący za granicą. Natomiast w drugiej kolejności będziemy podejmować dyskusję o tym, do kogo potencjalnie mogłaby trafić znaczna część zadań administracyjnych wykonywanych przez lekarzy, jak uzupełnianie dokumentacji czy przeprowadzanie wstępnego wywiadu, czyli pierwsza interakcja z pacjentem.

Dlaczego czekamy tak długo w kolejkach do specjalistów?

Przede wszystkim przez nieoptymalną organizację systemu ochrony zdrowia. To druga kluczowa różnica między Polską a dobrymi systemami ochrony zdrowia.

Z badań przez nas przeprowadzonych wynika, że lekarzy w Polsce nie brakuje aż tak dużo, a za chwilę nie będzie w ogóle brakować, biorąc pod uwagę skalę kształcenia i perspektywę czterech lat.

Problem polega na tym, że kolejki do lekarzy są długie, bo wykonują oni zadania, które tak naprawdę powinny być oddelegowane albo zautomatyzowane. I w tak nieefektywnym systemie nawet jeśli przyjmiemy założenie, że kształcimy lekarzy na potęgę, i tak najprawdopodobniej nie będzie skutkować to poprawą satysfakcji pacjentów z leczenia, bo kolejki do lekarzy nie znikną – zaczną oni za to przejmować zadania od zawodów, których brakuje jeszcze bardziej.

Tymczasem według naszych analiz wdrożenie zmian organizacyjnych i odciążenie lekarzy od zadań administracyjnych, wypełniania dokumentacji i częściowo przeprowadzenia wywiadu z pacjentem w samych tylko poradniach specjalistycznych będzie miało taki sam efekt jak wykształcenie około 5000 kolejnych lekarzy.

Będzie to także duża oszczędność czasu, który lekarze będą mogli poświęcić pacjentom, bo w tym momencie poświęcają oni ponad połowę czasu pracy na wypełnianie dokumentacji. Po uwzględnieniu innych obowiązków dla pacjenta zostaje zaledwie jedna trzecia ich czasu.

W jaki sposób Naczelna Izba Lekarska chce pomóc we wprowadzaniu zmian do systemu polskiej ochrony zdrowia?

Realizujemy serię projektów, które mają na celu poprawę satysfakcji pacjenta, polepszenie dostępności i poprawę czynników obsługowych. Dla każdego z projektów przygotujemy nie tylko zestaw analiz, rekomendacji i wytycznych, ale także plan wdrożenia, który będzie obejmował proponowany harmonogram, cele i sposoby pomiaru realnych efektów. Jako Naczelna Izba Lekarska nie mamy mocy sprawczej, żeby wdrażać te zmiany, jednak liczymy na to, że tę pałeczkę przejmą decydenci.

Jesteśmy otwarci, żeby wspierać i pomagać, bo wierzymy, że w tym systemie jednym z głównych blokerów do tej pory był brak konsensusu co do kierunku wprowadzanych zmian i realnego dialogu.

Kto jest odpowiedzialny za wprowadzenie zmian w polskich ochronie zdrowia?

Podmioty, które są w stanie realnie wyegzekwować zmiany w systemie, to Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.

Z kim Naczelna Rada Lekarska prowadzi obecnie dialog dotyczący potrzebnych zmian w ochronie zdrowia?

Naczelna Rada Lekarska do komitetu sterującego ds. transformacji systemu zaprosiła przedstawicieli Rzecznika Praw Pacjenta, Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego oraz NIL IN – sieci lekarzy innowatorów. To osoby, które pomagają nadawać kierunek naszym pracom i opracowywać gotowy do zastosowania plan wdrożenia.