Tomasz Szmydt nie był jedyny? Witold Waszczykowski wyznaje, jak w MSZ broniono się przed szpiegami

Witold Waszczykowski
Kielce, 02.05.2024. Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Europoseł Witold Waszczykowski podczas inauguracji kampanii Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do PE, 2 bm. na Placu Literatów w Kielcach. (doro) PAP/Piotr PolakPAP / Piotr Polak
10 maja 2024

Po ucieczce na Białoruś sędziego Tomasza Szmydta, który mógł zabrać ze sobą tysiące tajemnic państwowych, postawiono na nogi polskie służby. Nikt nie wie, gdzie i ilu czai się podobnych sługusów obcych wywiadów. W rozmowie z Gazetą Prawną Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych wyznaje, jak za jego czasów broniono się przed rosyjskimi wpływami. Czy skutecznie?

Były już sędzia Tomasz Szmydt, który zdradził Polskę i za nowy dom obrał łukaszenkowską Białoruś, od dawna mógł pracować dla wschodnich wywiadów, a jego czyn zaalarmował wszystkich.

Witold Waszczykowski opowiada, kogo w ministerstwach werbują obce służby

Premier Donald Tusk polecił zbadanie całej sprawy przez służby specjalne oraz zapowiedział powołanie do życia specjalnej komisji, która ma zająć się badaniem rosyjskich wpływów w polskiej polityce. Rozgorzała też dyskusja, jak to jest możliwe, że sędziowie oraz prokuratorzy z urzędu otrzymują dostęp do informacji niejawnych i w ich przypadku służby nie muszą prowadzić postępowań sprawdzających.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.