W tym i przyszłym roku Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych miał dysponować prawie 70 mld zł. Ale plan pozyskania środków został utajniony, a opozycja ma wątpliwości, czy się uda.

W tym roku mamy wydać na obronność prawie 60 mld zł, a w budżecie na 2023 r. ma być już prawie 100 mld zł, czyli – zgodnie z ustawą o obronie ojczyzny – co najmniej 3 proc. PKB. Ale duże kwoty na zakup uzbrojenia mają też zostać wydane poza budżetem. „W maju 2022 r. szef resortu obrony narodowej podpisał z prezes Banku Gospodarstwa Krajowego umowę dotyczącą obsługi Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych” – informuje Ministerstwo Obrony Narodowej.
W czwartek na sejmowej komisji obrony narodowej wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz wyjaśniał, że w tym roku FWSZ ma osiągnąć wpływy przekraczające 20 mld zł, a w przyszłym – prawie 50 mld zł. To wynika z planów finansowych FWSZ, które jeszcze kilkanaście tygodni temu były jawne. Spośród tych 20 mld, którymi FWSZ ma dysponować w tym roku, 15 mld zł miało zostać pozyskane w wyniku emisji obligacji przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Przetarg był planowany na 24 października, ale trzy dni wcześniej go odwołano. Skurkiewicz, cytując premiera Mateusza Morawieckiego, mówił, że to z powodu turbulencji na rynkach finansowych. Teraz informacja o tym, skąd mają pochodzić te środki, stała się niejawna.

Obligacje albo więcej środków z budżetu

– Myślę, że BGK może ponownie próbować z obligacjami. Ale to może się nie udać. Wydatki zbrojeniowe powinny być finansowane z budżetu państwa. Ich wyprowadzenie poza budżet ma tylko jeden cel: zmniejszenie kontroli społecznej nad tymi środkami – mówi poseł Andrzej Rozenek z Polskiej Partii Socjalistycznej, który od lat zasiada w komisji obrony. O komentarz poprosiliśmy także jednego z polityków obozu rządzącego. – Na pewno są trudności. Myślę, że za dwa, trzy miesiące będzie jasne, czy to finansowanie się uda spiąć – odpowiedział. Zdecydowanie dalej w swoich opiniach idzie były minister obrony Tomasz Siemoniak z PO. – Myślę, że zakupy zbrojeniowe zostaną przez MON ograniczone i opóźnione, ponieważ nie ma szybkiej perspektywy na korzystną emisję obligacji. Pożyczanie na 9 proc. jest dla bud żetu bardzo obciążające. A po wyborach albo będzie się tym martwić opozycja, albo PiS część zakupów odwoła – przekonuje.
– W rządzie brakuje ośrodka, który by nadzorował finanse. Myślę, że tych pieniędzy na FWSZ może po prostu nie być, a być może część wydatków planowanych z FWSZ zostanie przerzucona do budżetu narodowego – dodaje Siemoniak. To już widać w jawnym planie finansowym FWSZ na 2023 r., gdzie 9,6 mld zł to były „środki z budżetu państwa przekazywane przez ministra obrony narodowej”. Dzięki takiemu zabiegowi rząd może twierdzić, że zamiast prawie 10 mld zł wydał na obronność niemal 20 mld zł. Bo raz „wyda” 10 mld zł, przekazując je z budżetu państwa do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, a drugi raz – realizując wydatki w ramach FWSZ. Jeśli w sumie przyszłoroczne wydatki budżetowe i FWSZ mają wynosić prawie 150 mld zł, co deklarował na łamach DGP główny ekonomista Ministerstwa Finansów, to tak naprawdę jest to prawie 140 mld zł. A być może jeszcze mniej, ponieważ przesunięcie z budżetu może być jeszcze większe.

Niejawne trudniej kontrolować

– Nie znając planu finansowego FWSZ, nie możemy resortu z niego rozliczać. Nie widzimy, czy planowane dochody zostaną uzyskane. W tym roku nie udało się uzyskać pieniędzy z obligacji. Zgodnie z ustawą te środki mogą pochodzić z różnych źródeł. Utajnienie może być podyktowane chęcią ukrycia źródeł finansowania funduszu, które mogą być kontrowersyjne – komentuje Tomasz Dmitruk z „Nowej Techniki Wojskowej”, który wnikliwie analizuje budżet resortu obrony. – Dla mnie wielką niewiadomą jest to, po co prezes BGK pojechała kilka miesięcy temu do Korei Południowej. Być może rozmawiała właśnie o sprzedaży obligacji FWSZ, ale nie znamy wyników tych rozmów. A one wcale nie musiały być pozytywne – dodaje ekspert.
Plan finansowy FWSZ zatwierdzony w czerwcu przez Ministerstwa Finansów i Obrony zakładał pozyskanie w 2023 r. prawie 40 mld zł z obligacji. Koszty obsługi papierów dłużnych były zaplanowane na prawie 3,5 mld zł. Mniej więcej tyle kosztuje jeden batalion (58 sztuk) nowych czołgów Abrams, które mają trafić do Polski w latach 2024–2026. Najnowszej wersji planu nie znamy, więc planowane koszty obsługi długu również są niejawne. Jednak nawet jeśli emisja obligacji na FWSZ w przyszłym roku nie dojdzie do skutku, zgodnie z ustawą mamy wydać na obronność co najmniej 3 proc. PKB, czyli prawie 100 mld zł. To o niemal 40 mld zł więcej niż w 2022 r. I choć w ostatnich miesiącach podpisaliśmy duże umowy na zakup uzbrojenia z Korei Płd. – m.in. czołgów K2, armatohaubic K9, samolotów FA-50 czy wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo o łącznej wartości prawie 100 mld zł – to te wydatki będą rozłożone na lata. Więc nawet jeśli FWSZ zostanie znacznie zmniejszony, a normalne wydatki budżetowe pozostaną na poziomie 3 proc. PKB, w przyszłym roku Wojsko Polskie będzie dysponowało największym budżetem w historii. ©℗
Opozycja wskazuje, że nie znając planu FWSZ, nie może go kontrolować