Paliwa w Polsce nie zabraknie. Ale to wcale nie znaczy, że nie trzeba już zacząć myśleć o przyszłości i alternatywnych źródłach wytwarzania energii. Nie bez znaczenia są także nasze obecne zachowania konsumenckie – mówili uczestnicy debaty „Rynek i ceny paliw”, zorganizowanej w ramach kampanii edukacyjnej Polskiego Przemysłu Paliwowego.

W debacie, którą poprowadził Roman Młodkowski z telewizji Biznes24, uczestniczyli:

  • Leszek Wiwała, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego,
  • Karol Wolff, Dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych w PKN Orlen,
  • Jakub Bińkowski, Członek Zarządu i Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Pracodawców i Przedsiębiorców.

Tematem dyskusji były m.in. czynniki rynkowe, które realnie wpływają na krajowe ceny paliw, a są niezależne od koncernów, w tym wojna w Ukrainie.

Dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych w PKN Orlen Karol Wolff zachęcał, aby szerzej patrzeć na te czynniki. Zwrócił uwagę chociażby na niestabilność, jaka w ostatnich tygodniach była na rynkach surowców – zarówno ropy naftowej, jak i gazu. – Ich ceny wahały się o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. To nie pozostało bez wpływu na rynki paliw – powiedział.

– Wzrosła w szczególności cena oleju napędowego, popularnego diesla, na który popyt, po odbiciu z pandemicznego dołka , zaczął wzrastać w szybkim tempie. Za nim jednak nie nadążała podaż. Na to dodatkowo nałożył się kryzys energetyczny i pojawienie się zapotrzebowania na olej napędowy ze strony energetyki, a następnie wojna i obawy konsumentów, że import oleju napędowego z Rosji będzie ograniczany. Traderzy na rynkach międzynarodowych chowali to paliwo w magazynach, licząc, że za kilka tygodni sprzedadzą je drożej. To wpłynęło na niemal dwukrotny wzrost jego cen na rynkach europejskich, skutkując wzrostem cen hurtowych i jeszcze później detalicznych w Polsce – wyjaśnił.

Jakub Bińkowski, Członek Zarządu i Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców podkreślił, że rynki ropy naftowej i paliw są ze sobą powiązane podażowo, ale jednak funkcjonują osobno, bo inne czynniki kształtują popyt . – Wzrost cen paliw w krótkim horyzoncie nie musi być skorelowany ze wzrostem cen ropy – wyjaśnił.

Jak mówił, w ostatnim czasie na ceny, oprócz działań na rynkach, wpływ miały również inne czynniki. – Weźmy pod uwagę choćby pandemię. Obecnie mamy pewnego rodzaju rozluźnienie covidowe, ale nie wiemy, jak dalej będzie ono wyglądało i czy popyt na benzynę się zwiększy i już wyższy pozostanie, czy znów nasza mobilność będzie mniejsza. W przypadku kształtowania się cen i popytu znaczenie mają też czynniki krótkoterminowe, np. dezinformacja. Wystarczy, że ktoś rzuci w eter hasło, że zabraknie nam benzyny i zaraz przed dystrybutorami ustawiają się kolejki – a za tym rosną ceny – dodał.

Z kolei Leszek Wiwała, Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, podkreślił, że na świecie jest jeszcze wiele innych niż rosyjskie źródeł ropy. – Można uruchomić te zasoby – mówił.

W dalszej części debaty eksperci rozmawiali o konieczności przechodzenia na alternatywne źródła wytwarzania energii. Karol Wolff z PKN Orlen zwrócił uwagę, że wysokie ceny energii pozyskiwanej np. z ropy czy gazu będą poprawiać opłacalność biznesową OZE. – Wciąż będą się opłacać panele fotowoltaiczne, mimo braku dopłat do tych instalacji. Będzie opłacać się także energetyka wiatrowa – opowiadał.

– I o ile samo wytwarzanie energii elektrycznej jest łatwe do zmiany, o tyle z transportem może być trudniej – zmiany w tym sektorze wymagają zaangażowania konsumentów i ich świadomych decyzji dotyczących silników, napędów. Dlatego sądzę, że przejście na samochody napędzane alternatywnymi źródłami to będzie ewolucja – powiedział.

Leszek Wiwała, nawiązując do tej wypowiedzi, zauważył, że wszystkie koncerny zmierzają w stronę zielonej energii. ­– To cywilizacyjna konieczność – ocenił. – Będą zarabiać na elektromobilności oraz innych alternatywnych paliwach, jak wodór czy biopaliwa. To może będzie kosztowne, ale nie ma już dyskusji o tym, czy to robić, tylko kiedy lub jak – mówił.

Prezes POPiHN zaapelował także o odpowiedzialność przedstawicieli biznesu, ale i konsumentów. – Wszyscy powinniśmy oszczędzać energię w ogóle, a nie tylko paliwa. Trzeba myśleć szerzej – przykręcić kaloryfery, wypiąć z kontaktu ładowarkę czy komputer. Nie wszędzie też musimy jeździć samochodem, a jeśli już, to warto zdjąć nogę z gazu. To pozwoli na oszczędności, ale też przysłuży się społeczeństwu – mniejsza emisja to korzyść dla środowiska. Dzięki temu też szybciej osiągniemy bezpieczeństwo energetyczne, które staje się coraz bardziej znaczącym tematem nie tylko w Polsce, ale i Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i na całym świecie – powiedział.

Paliwa w Polsce nie zabraknie – z tym twierdzeniem zgodzili się wszyscy uczestnicy debaty. Karol Wolff z PKN Orlen podkreślił, że na pewno nie jest wskazane uleganie nieuzasadnionej panice. – Takie sytuacje, jakie mieliśmy na stacjach paliw w pierwszych dniach wojny, spowodowane wzmożonymi zakupami, są bardziej wymagające dla łańcuchów dostaw, co tylko pogarsza sytuację – podkreślił.

– Należy jednak wykorzystać ten moment i zastanowić się nad możliwościami przemodelowania swojej mobilności w ten sposób, żeby zaoszczędzić trochę paliwa i w ten sposób rekompensować wysokie koszty niższym wolumenem lub tańszymi środkami transportu. Dobrze też zacząć już myśleć o pojazdach zasilanych paliwami alternatywnymi – powtórzył.

Debata „Rynek i ceny paliw” odbyła się w ramach projektu „Ceny paliw, Mówimy jak jest” – kampanii edukacyjnej Polskiego Przemysłu Paliwowego. Została zarejestrowana przez telewizję Biznes24. Można ją obejrzeć pod adresem: https://biznes24.pl/rozmowy-o-biznesie/

ikona lupy />
foto: materiały prasowe