Reklama

W środę służby prasowe ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego udostępniły jego odpowiedź na pismo senackiej komisji ds. inwigilacji Marcina Bosackiego, w którym Kamiński oświadczył, że nie zamierza uczestniczyć w pracach senackiej komisji ds. inwigilacji. Zdaniem ministra, opozycja chce jedynie "prowadzić antyrządową kampanię", której skutkiem ubocznym może być sparaliżowanie skutecznych działań służb.

Suski, pytany w TVP Info w czwartek, dlaczego minister spraw wewnętrznych nie przewiduje swojego udziału w pracach komisji, odparł: "Najkrócej można powiedzieć, że z dwóch powodów: po pierwsze ta komisja nie ma żadnego prawnego umocowania, żeby wzywać. Mnie też próbują (wezwać), ale też nie zamierzam tam się wybrać, bo to jest robienie polityki, używając tej kwestii rzekomych jakichś inwigilacji. Natomiast tego rodzaju działanie nie służy bezpieczeństwu naszego państwa".

Poseł PiS apelował także do "przeciwników politycznych", aby nie prowadzili "akcji osłabiania naszego państwowości" i nie ułatwiali zadania przestępcom.

"Bo przeciwnicy, terroryści, którzy nasze granice atakują, różni ludzie, którzy trudnią się handlem bronią, żywym towarem, jeśli będą wiedzieli o metodach obrony przed tymi działaniami polskiego państwa, to będzie im znacznie łatwiej dokonywać przestępstw" - oświadczył wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.

Według regulaminu Senatu na żądanie komisji albo przewodniczącego komisji, w sprawach będących przedmiotem jej zakresu działania, przedstawiciele m.in. Rady Ministrów, państwowych i samorządowych organów są obowiązani do współpracy z komisją. W szczególności do przedstawienia informacji, wyjaśnień, opinii w formie pisemnej lub przy wykorzystaniu odpowiedniego nośnika; przekazania materiałów; czynnego udziału w posiedzeniach komisji.

Senacka komisja nadzwyczajna, która wyjaśnia od połowy stycznia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus, nie ma uprawnień śledczych; takie uprawnienia ma sejmowa komisja śledcza.

Powołanie senackiej komisji to pokłosie ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. Podała ona, że za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu polityka miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

We wtorek agencja AP poinformowała o kolejnych dwóch Polakach, którzy według Citizen Lab mieli być szpiegowani Pegasusem - to lider AgroUnii Michał Kołodziejczak oraz Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji, b. szefie CBA Mariuszu Kamińskim. Według Citizen Lab, obie sytuacje miały miejsce w 2019 r. - Kołodziejczak miał być zhakowany kilkukrotnie w maju tego roku, a Szwejgiert - 21 razy od końca marca do czerwca.(PAP)

Autor: Mieczysław Rudy