Reklama

Rzecznik rządu pytany na wtorkowym briefingu, czy wstrzymanie certyfikacji Nord Stream 2 może mieć związek z sytuacją na granicy odparł, że wstrzymanie tej certyfikacji odbywało się równolegle do tych działań. "Natomiast my generalnie uważamy - i ostatnie miesiące są dowodem na to - że budowa Nord Stream 2 jest zabiegiem stricte politycznym" - odpowiedział Müller.

Według niego, ten gazociąg "jest narzędziem szantażu energetycznego Europy". "To jest narzędzie szantażu energetycznego Ukrainy. To jest po prostu broń polityczna w rękach prezydenta Rosji Władimira Putina" - powiedział rzecznik rządu.

I - jak mówił - "to, co dzisiaj widzimy, to jest to przed czym ostrzegał rząd polski, przed czym ostrzegał prezydent, a teraz niestety się materializuje". "Dlatego naszym oczekiwaniem, bardzo klarownym i bardzo jednoznacznym, jest to, żeby Nord Stream 2 w ogóle nie mógł działać, najlepiej, żeby w ogóle nie można było przesyłać przez ten gazociąg żadnego gazu" - podkreślił Müller.

Niemiecki regulator Bundesnetzagentur wstrzymał certyfikację spółki Nord Stream 2 AG jako operatora gazociągu Nord Stream 2. Jako powód BNetzA podał, że spółka jest zarejestrowana w Szwajcarii, a operator powinien działać według prawa niemieckiego.

BNetzA poinformował we wtorek, że Nord Stream 2 AG zdecydowała, że powoła niemiecką spółkę-córkę. W związku z tym proces certyfikacji został wstrzymany do czasu przeniesienia do nowego podmiotu najważniejszych aktywów i zasobów ludzkich.

Zgodnie z europejskim prawem, BNetzA ma cztery miesiące na przeprowadzenie postępowania i opracowanie projektu decyzji ws. certyfikacji operatora, który następnie zostanie przekazany do akceptacji Komisji Europejskiej. Ta będzie miała jeszcze co najmniej miesiąc. 4-miesięczny termin biegnie od 8 września.

Budowa biegnącego po dnie Bałtyku gazociągu jest ukończona, jedna nitka jest już wypełniona gazem.