W połowie sierpnia 2018 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszył proces m.in. ówczesnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, a także b. szefa klubu PSL Jana Burego oraz b. wicedyrektora rzeszowskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli Pawła A. Są oni oskarżeni o nadużycie władzy przy obsadzaniu stanowisk w Izbie w 2013 r., za co grozi im do trzech lat więzienia. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Materiał dowodowy to m.in. podsłuchane rozmowy telefoniczne oskarżonych.

Do tej sprawy odniósł się podczas poniedziałkowej konferencji prasowej senator Kwiatkowski. Poinformował, że składa wniosek o wyłączenie sędzi Izabeli Szumniak od rozpoznania jego sprawy w związku z podejrzeniem o brak jej bezstronności w sprawie. "Dokładnie 3 lata temu, na początku tej sprawy sądowej, złożyliśmy jedyny logiczny wniosek - o ujawnienie całego materiału dowodowego w tej sprawie, a nie pociętych przez prokuraturę do z góry założonych tez rozmów. Wtedy pani sędzia Szumniak zobowiązała prokuratora do natychmiastowego przekazania całego materiału dowodowego na oryginalnych nośnikach. Od tego czasu tych materiałów wciąż nie ma w sądzie, a prowadząc obronę nie mamy dostępu do materiału dowodowego" - tłumaczył były szef NIK.

Reklama

"Dodatkowo, sprawę prowadzi sędzia powołana przez neoKRS. Pani sędzia Szumniak została powołana przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Zależy mi, by wyrok w mojej sprawie nie był kwestionowany, a mamy już dzisiaj szerokie orzecznictwo, że sędziowie powołani przez neoKRS to sędziowie powołani wadliwie" - dodał Kwiatkowski.

Według obecnych na konferencji pełnomocników Kwiatkowskiego, dotychczasowe orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz polskiego Sądu Najwyższego nie pozostawia wątpliwości, że "sędzia powołany przez tzw. neoKRS nie cechuje się ustrojową niezależnością".

W oskarżeniu prokuratura zarzuciła Kwiatkowskiemu cztery przestępstwa nadużycia władzy w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska dyrektora delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora delegatury w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska Izby, a także podżeganie - w czasie gdy Kwiatkowski nie był jeszcze prezesem Izby - do nadużycia władzy przez ówczesnego wiceprezesa NIK Mariana Cichosza w związku z konkursem na szefa rzeszowskiej delegatury.

Kwiatkowski w sierpniu 2019 przed warszawskim sądem okręgowym zapewniał, że nigdy nie wpływał na wyniki konkursów na stanowiska w NIK. Przekonywał, że wszystkie konkursy były przeprowadzane obiektywnie i w oparciu o przesłanki o charakterze merytorycznym.

W sierpniu 2018 r. sąd uwzględnił wniosek obrońców i zobowiązał prokuratora do złożenia do akt sprawy wszystkich materiałów i nagrań uzyskanych przez prokuraturę w tej sprawie na oryginalnych nośnikach. "Bez możliwości zweryfikowania tego przez sąd i drugą stronę nie mamy możliwości we wgląd całości postępowania dowodowego, a to jest konieczne" - uzasadniła wtedy sędzia Szumniak.