Reklama

Paszyk, który jest członkiem sejmowej Komisji Finansów Publicznych, powiedział na konferencji prasowej, że Polska jest w UE drugim krajem z najwyższą inflacją.

"Zarzucamy rządzącym ze Zjednoczonej Prawicy bierność przez ostatnie miesiące. Polacy dziś każdego dnia boleśnie odczuwają skutki galopującego wzrostu cen" - powiedział poseł PSL. Ocenił, że rząd nie przedstawia konkretnych rozwiązań mających zaradzić rosnącej inflacji, a składa jedynie mgliste zapowiedzi.

Paszyk przedstawił też kilka rozwiązań, które według niego można podjąć już przy najbliższym posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 16 i 17 listopada. Wymienił tu projekt ustawy w sprawie obniżenia podatku VAT na prąd do 8 proc. co - zaznaczył poseł PSL - będzie miało przełożenie na koszty produkcji i usługi "tak żeby w przysłowiowym sklepie było taniej".

"Jednym podpisem prezes Orlenu Daniel Obajtek może zmniejszyć marżę na paliwo na polskich stacjach. Minister finansów może jednym podpisem zmniejszyć akcyzę" - mówił Paszyk. "Co się stało prezesie PiS Jarosławie Kaczyński, że te rozwiązania dziś są nie do zrobienia. Co się dzieje? Prosimy o refleksję?" - pytał.

Wskazał też na potrzebę rządowej interwencji na rynku nawozów sztucznych. W jego ocenie przełoży się ona na ceny warzyw i owoców, a także mięsa. "Bez pilnej interwencji na rynku nawozów sztucznych ceny żywności będą galopowały również przez przyszły rok" - powiedział Paszyk.

Poseł ocenił też, że spodziewane podniesienie przez NBP stóp procentowych w niewielkim stopniu poprawi sytuację wzrostu cen.

Według szybkiego szacunku GUS, inflacja w październiku wyniosła 6,8 proc. rok do roku.

We wtorek wiceminister finansów Piotr Patkowski powiedział w Radiu Plus, że inflacja może sięgnąć 7-8 proc. i może to nastąpić już w tym roku. "Na podwyższone odczyty inflacji trzeba się szykować także w I i II kwartale 2022 roku, potem inflacja będzie spadać" – powiedział Patkowski.

W środę rzecznik rządu Piotr Müller mówił w Radiu Plus, że rząd pracuje nad tarczą antyinflacyjną, nad rozwiązaniami, które wspomogłyby te grupy, które najbardziej odczują skutki inflacji. Zapewnił, że "w przyszłym roku będą rozwiązania, które bezpośrednio odczują obywatele, jeżeli chodzi o pomoc w walce z inflacją". Według niego będą to "programy zarówno sektorowe, jak i być może szersze". "Ale skupiamy się w tej chwili na sektorowych, bo widzimy, w których miejscach te ceny mają największe znaczenie i gdzie ich wzrost jest największy" - dodał rzecznik rządu.