W uroczystości udział wziął m.in. wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma.

"Od stycznia 1943 do lipca 1944 roku na strychu tego domu Antoni i Dorota Szylarowie mieszkający wraz z pięciorgiem dzieci Zofią, Heleną, Franciszkiem, Eugeniuszem i Janiną, najstarsze miało 21, najmłodsze cztery lata, ukrywali siedmioosobową żydowską rodzinę Weltzów, w tym czteroletnie dziecko. Ta długotrwała pomoc zakończyła się sukcesem. Szylarowie uratowali największą grupę Żydów w Markowej" – powiedział PAP dr Szpytma.

Przypomniał, że "w liczącej ok. 4,5 tys. mieszkańców Markowej okupację przeżyło co najmniej dwudziestu jeden Żydów". "Przed drugą wojną światową w tej wsi żyło ok. 120 Żydów" – dodał.

Reklama

24 marca 1944 roku w Markowej niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów oraz ukrywającą ich rodzinę Ulmów: Józefa Ulmę, będącą w zaawansowanej ciąży jego żonę Wiktorię oraz szóstkę ich dzieci. Najstarsza spośród rodzeństwa córka Stasia miała osiem lat.

Od ponad pięciu lat w Markowej działa Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów.

"W 2016 roku, gdy jeszcze kierowałem muzeum, zachęciłem Towarzystwo Przyjaciół Markowej, aby zainteresowano się tym budynkiem przeznaczonym do rozbiórki i przeniesiono go do miejscowego skansenu" - zauważył wiceprezes Szpytma, który był również współtwórcą markowskiego muzeum.

"Dom Szylarów jest nie tylko ważnym zabytkiem budownictwa przysłupowego pochodzącym z połowy XIX wieku, uzupełniającym sam skansen, ale i stałą ekspozycję muzeum Ulmów, które jest oddalone od skansenu o kilkaset metrów" – mówił.

Udostępniona w środę zwiedzającym tzw. chałupa Szylarów dzięki staraniom Towarzystwa Przyjaciół Markowej została odkupiona i zrekonstruowana.

Prace dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i przy wsparciu finansowym samorządu woj. podkarpackiego. Z kolei gmina Markowa przekazała działkę, na którą przeniesiono dom Szylarów.