Jednym z najważniejszych założeń Nowego Ładu mają być duże zmiany w systemie podatkowo-składkowym. Główna to zmniejszenie obciążeń fiskalnych dla osób zarabiających w okolicach dominanty, czyli najczęściej występującego w Polsce wynagrodzenia. W 2018 r., dla którego ostatnie takie obliczenia przeprowadził GUS, było to 2379,66 zł brutto. Na skutek podwyższenia pensji minimalnej do 2800 zł dziś dominanta może być znacznie wyższa. Stąd pojawiają się propozycje zwiększenia degresywnej kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, o czym informował portal OKO.press. Ale nawet taka kwota zwolniłaby z podatku większość emerytów, bowiem jak wynika z danych ZUS, w styczniu przeciętna wypłata emerytury wyniosła 2499 zł. Możliwa jest także podwyżka progu podatkowego. Pieniędzy na pokrycie obniżki podatków dla osób o niższych dochodach PiS ma szukać, podwyższając obciążenia dla tych, którzy zarabiają więcej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że głównymi beneficjentami nowego systemu byłyby osoby zarabiające do ok. 3 tys. zł miesięcznie, a koszty zmian ponieśliby ci, którzy zarabiają co najmniej 8 tys. zł. Dlatego PiS myśli o likwidacji ryczałtowej składki na zdrowie lub znacznej podwyżce ryczałtu dla osób prowadzących działalność gospodarczą. W grę wchodzi też likwidacja lub zmniejszenie odliczenia składki na NFZ od podatku PIT w przypadku osób o wyższych dochodach. Dziś wszyscy płacą 9 proc. składki, z czego 7,75 proc. odliczane jest od podatku. Jeśli PiS zminimalizuje to zwolnienie, wpływy wzrosną. Szacunki mówią, że w zależności od wersji – miałoby to przynieść finansom publicznym od 10 do 16 mld zł.
Na razie jednak negocjacje na temat poszczególnych parametrów systemu trwają, bo PiS chce skłonić do jego poparcia obu koalicjantów. – Nie ma ostatecznej wersji, bo to zależy od tego, jak się zachowa Porozumienie – mówi nam polityk PiS. Faktycznie Porozumienie nie pała entuzjazmem do tej propozycji. – Są luki w systemie, warto je zmniejszać. Ale ta propozycja powoduje, że mniej zamożna część zyska, a ta ciut zamożniejsza straci. To polityka, która prowadzi do tego, że nie opłaca się ciężko pracować – mówi nam polityk Porozumienia. Partia Gowina prezentuje się jako najbardziej prorynkowa i przeciwna podwyżkom podatków część Zjednoczonej Prawicy. W zeszłym roku to Jarosław Gowin i jego posłowie zablokowali zniesienie limitu składek na ubezpieczenia społeczne tzw. trzydziestokrotności, co realnie oznaczało podwyżkę obciążeń dla najwyżej zarabiających. Teraz także patrzą niechętnie na podwyżkę obciążeń. – Rozmawiamy o tym. Wyższe koszty miałoby ponieść 15 proc. społeczeństwa. To zamach na miasta i ludzi, którzy dobrze zarabiają – mówi jeden z polityków Porozumienia. Sprawę komplikuje fakt, że lider Porozumienia Jarosław Gowin zachorował na koronawirusa, co może opóźniać rozmowy.
Z kolei drugi koalicjant PiS nie widzi przeszkód, żeby poprzeć zmiany w składkach i podatkach. – Już w 2012 r. proponowaliśmy zwolnienie z podatku najniższych emerytur za pomocą podwyżki kwoty wolnej, więc trudno, żebyśmy teraz mówili „nie”, jak realizowany jest nasz pomysł – mówi polityk Solidarnej Polski.
Ale to ugrupowanie ma z kolei inne wątpliwości. – Porozumienie ma zastrzeżenia do składki, a partia Ziobry nie chce słyszeć o takiej polityce klimatyczno-energetycznej, jaka wynika z Nowego Ładu – mówi polityk prawicy. Nowy Ład ma być oparty w części na Krajowym Planie Odbudowy, z którego pieniądze w znacznej części mają być przeznaczone na klimatyczno-energetyczną transformację. A to punkt, któremu Solidarna Polska się sprzeciwia. – Te pieniądze można lepiej wykorzystać – słychać od członków tego ugrupowania, co oznacza, że mogą Nowego Ładu nie poprzeć. – Mamy świadomość, że chcą się budować na takim sprzeciwie, ale to zmiany, które są konieczne. Stanie w miejscu nas nie uratuje – mówi polityk PiS. – Premiera Nowego Ładu się nie opóźni, bo już została zapowiedziana na najbliższą sobotę, ale wtedy może się okazać, że będzie to tylko inicjatywa PiS – zauważa jeden z naszych rozmówców. Mimo wszystko PiS zależy, by mieć w tej sprawie jak najszersze poparcie – chodzi o zminimalizowanie ryzyka, że jakieś ustawy wprowadzające Nowy Ład nie wejdą w życie.