Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek od reklam ma trafić m.in. do NFZ.

Znaczna część prywatnych mediów w środę protestuje we wspólnej akcji "Media bez wyboru". Od rana telewizje TVN24 i Polsat News zamiast programu nadają specjalny komunikat. Na portalach, m.in. TVN24, Onet i Interia czytelnicy nie przeczytają żadnego artykułu. Do akcji przyłączyły się również niektóre dzienniki.

Kempa była pytana o to w środę w TVP1. "Jeżeli nakłada się podatki, a one w różnych innych krajach, również UE, te rozwiązania są przewidziane i funkcjonują, to wtedy jest taki powiedzmy opór" - oceniła europosłanka.

Zaznaczyła, że ogłądała we wtorek dyskusję dwóch dziennikarzy "z tych mediów, które nie kochają prawicy". "I słyszałam te, przepraszam za wyrażenie, naprawdę totalnie gorzkie żale. A gdzie oni byli wtedy, kiedy spółki Skarbu Państwa przekazywały naprawdę gigantyczne reklamy? Oczywiście to było prawem dozwolone, ale takie były też decyzje - jak rozumiem - polityczne. Wtedy jakichś tego typu gorzkich żali nie słyszałam" - powiedziała Kempa.

Na pytanie, w których krajach obowiązują podobne podatki, europosłanka odparła, że z opracowań, do których docieraliśmy, wyniak, że "to są przede wszystkim Niemcy, wprowadzili też oczywiście te podatki Węgrzy".

Zdaniem Kempy te "podatki muszą być nałożone". Dopytywana, dlaczego, odparła: "bo musi być równość wobec prawa". Nie może być tak, że jedni płacą bardzo duże podatki, a inni po prostu nie. I sprawa jest oczywista. I w tej sytuacji myślę, że tutaj też pewne rozwiązania będą musiały nastąpić" - podkreśliła posłanka.

Dodała, iż podejrzewa, że w tej sprawie będzie też "bardzo duża awantura" w Unii Europejskiej.