W obozie prawicy rośnie presja na Karola Nawrockiego, żeby zawetował ustawę w sprawie programu SAFE. W czwartek Karol Nawrocki przekazał, że na podjęcie decyzji ma jeszcze kilka tygodni i nie będzie jeszcze mówił, co zrobi. Tymczasem błyskawicznie po głosowaniu marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że jeszcze w piątek przekaże ustawę do Pałacu Prezydenckiego.
Przed Karolem Nawrockim stoi teraz trudne zadanie. Jeśli zdecyduje się na weto w sprawie programu dotyczącego bezpieczeństwa Polski, postąpi wbrew oczekiwaniom społecznym. Głównym argumentem Prawa i Sprawiedliwości przeciwko programowi SAFE (European Security and Defence Fund) jest przekonanie, że stanowi on zagrożenie dla suwerenności kraju oraz to, że będzie niejako narzędziem do politycznego uzależnienia od instytucji unijnych i wpływów niemieckich.
PiS krytykuje SAFE, choć jeszcze niedawno go popierał
Jarosław Kaczyński oraz inni liderzy PiS porównują SAFE do Krajowego Planu Odbudowy, twierdząc, że wypłata środków może zostać zablokowana przez Komisję Europejską pod pretekstem naruszania praworządności, co ma służyć wymuszaniu uległości polskiego rządu. Europoseł Michał Dworczyk argumentuje, że konstrukcja funduszu daje Brukseli możliwość bezpośredniej ingerencji w decyzje dotyczące obronności państwa. Krytycy z PiS wskazują też, że program opiera się na zaciąganiu ogromnych kredytów na niejasnych warunkach, a rząd nie przedstawił dokładnej listy zakupów ani szczegółowych kosztów obsługi pożyczki.
Problem w tym, że PiS w sprawie SAFE nie jest wiarygodny, bo jeszcze we wrześniu 2025 roku Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej w rządzie PiS, chwalił ten program.
Decyzja Nawrockiego: między sondażami a lojalnością wobec partii
Być może dlatego krytyczne argumenty ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego - nawet te względnie merytoryczne, a nie stricte polityczne - nie przebijają się do opinii publicznej. Jak wynika z badania IBRiS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”, większość ankietowanych chce, by prezydent podpisał tę ustawę. A to może być decydujące dla Karola Nawrockiego, bo jego otoczenie bacznie śledzi badania opinii publicznej i radzi prezydentowi, by podejmował decyzje na ich podstawie, a nie partyjnych kalkulacji służących PiS-owi.
Tylko że jeśli głowa państwa zdecyduje się na podpisanie ustawy, to w tym momencie jednoznacznie wypowie lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego i partii, która wystawiła go na kandydata do prezydentury. Czy jest gotowy na ten krok? I co podpowie mu w tej sprawie zaplecze w Pałacu, czyli w dużej mierze ludzie ściśle związani z obozem pisowskim.