Bezwarunkowy zakaz dla niepełnoletnich popiera 11,1 proc. badanych. Kolejne 35,5 proc. chciałoby ustalenia bariery wieku na poziomie 15 lat, a 20,9 proc. – 12 lat. Niemal co czwarty z nas chciałby, by dostęp był możliwy, ale za zgodą rodziców. Tylko 5,2 proc. z nas nie chce słyszeć o jakichkolwiek ograniczeniach.
Wyraźnie widoczne są zwłaszcza różnice pokoleniowe: wolnoamerykankę najczęściej popierają najmłodsi w wieku od 18 do 24 lat (16,7 proc.), najrzadziej – osoby w wieku 55–64 lat (3,2 proc.). Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, zwraca uwagę, że poparcie ograniczeń w dostępie dzieci do społecznościówek nie zawsze idzie w parze z ich codziennym egzekwowaniem. – Wyniki sondażu są jednak ważnym sygnałem. Ograniczanie dostępu zaczyna być postrzegane jako właściwa norma społeczna. Problem w tym, że obowiązujące dziś ograniczenia mają charakter regulaminowy, a nie prawny, i w praktyce są słabo respektowane przez dorosłych. Wielu rodziców pozwala dzieciom korzystać z social mediów, bo obawia się dyskomfortu wynikającego z postępowania inaczej niż większość, co utożsamiają z wykluczeniem – mówi.
Dzieci na portalach: sześć kont na nastolatka
Skalę problemu potwierdzają badania, w tym raport ICO „Internet dzieci”. Choć takie serwisy są w większości przeznaczone dla osób powyżej 13. roku życia, w Polsce korzysta z nich już 1,4 mln dzieci w wieku 7–12 lat, a więc ponad połowa tej grupy wiekowej. Z kolei z raportu Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej „Nastolatki 3.0” wynika, że na jednego nastolatka przypada średnio sześć kont na portalach społecznościowych, a dzienny czas spędzany na korzystaniu z nich sięga 3 godz. 23 min. Tymczasem lista zagrożeń związanych z tak intensywną obecnością dzieci w sieci jest bardzo długa: od hejtu i cyberprzemocy, przez wzrost ryzyka depresji, lęku i obniżonej samooceny, po uzależnienie od scrollowania i pogorszenie koncentracji.
Politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli projekt ustawy ograniczającej dostęp do serwisów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Ma on zostać przedstawiony do końca lutego i bazować na rozwiązaniach wdrożonych w Australii. Problem jest przedmiotem debaty publicznej w wielu innych krajach. Własne regulacje wprowadzają lub przynajmniej rozważają władze Danii, Francji czy Hiszpanii. Katarzyna Szymielewicz, szefowa Fundacji Panoptykon, uważa, że postawy dorosłych wynikają z wielu czynników – od doświadczeń rodziców czy nauczycieli po przebieg międzynarodowej debaty na ten temat. – Najmłodsi również sygnalizują potrzebę wsparcia. Nie są w stanie samodzielnie zmagać się z hejtem, przemocą czy uzależnieniami. Świat cyfrowy stwarza wiele zagrożeń, więc dyskusja o nich jest nieunikniona – podkreśla.
Ekspertka dodaje, że Polska w pierwszej kolejności powinna wdrożyć narzędzia przewidziane w ramach unijnego rozporządzenia Aktu o usługach cyfrowych (DSA). – Wdrożenie DSA i egzekwowanie regulaminów platform jest potrzebne „na wczoraj”. Równolegle możemy pracować nad krajowymi przepisami i programami wyciągania dzieci z sieci. Choć sama ustawa, bez całościowej strategii podzielonej na kroki milowe, nie zmieni wiele – zaznacza. Szymielewicz zwraca też uwagę na potencjalne konsekwencje regulacji. – Jeżeli dzieci w wieku 7–14 lat nagle przestaną korzystać z platform, które obecnie angażują ich uwagę przez 4–5 godz. dziennie, pojawia się pytanie, co wtedy będą robić. Jednym z wyzwań, przed jakimi stanie rząd, będzie też zapewnienie wsparcia psychologicznego najmłodszym i budowa zaufania społecznego do narzędzi weryfikacji wieku – mówi.
Weryfikacja przez mObywatela czy portale?
– W Polsce rozważa się oparcie weryfikacji na mObywatelu, co jednak rodzi przymus korzystania z dobrowolnej aplikacji. Na pewno jednak ryzykowne będzie oczekiwanie skutecznej weryfikacji od platform – wyjaśnia z kolei Magdalena Bigaj. – Postulujemy powszechną klasyfikację cyfrowych usług, uwzględniającą algorytmy treści, kontakt z obcymi, połączenia wideo czy mechanizmy hazardowe. Dzięki temu łatwiej byłoby wprowadzać ograniczenia wiekowe i wymagać licencji bezpieczeństwa od platform działających w Polsce – wskazuje. – Lepiej jednak wprowadzić regulacje nawet częściowo i stopniowo je ulepszać, niż tracić kolejne miesiące, narażając dzieci na niebezpieczeństwa związane z obecnością w serwisach społecznościowych. Obecna nieszczelność systemu jest karygodna – kwituje szefowa ICO.